niedziela, sierpnia 13, 2017

Richard Flanagan "Śmierć przewodnika rzecznego"


Jest taka grupa pisarzy, o książkach których trudno się pisze. I nie dlatego, że z ich powieściami jest jakiś problem. Wzbudzają tak silne emocje, że każdy wywód na ich temat wydaje się niedostatecznie dobry. Dla mnie takim autorem jest niewątpliwie Richard Flanagan, którego debiut powieściowy z 1994 roku właśnie ukazał się po polsku nakładem Wydawnictwa Literackiego. Śmierć przewodnika rzecznego nie jest może lekturą najłatwiejszą, choćby ze względu na konstrukcję, ale wciąga, niepokoi i wzrusza, na długo nie pozwalając zapomnieć o bohaterach opisywanych wydarzeniach. Po takim debiucie Flanagan mógł osiąść na laurach, albo co jakiś czas zadziwiać czytelników kolejnym powieściami. Na szczęście nie okazał się gwiazdą jednego sezonu i dziś ma w dorobku książki, których zwyczajnie szkoda byłoby nie przeczytać.

Aljaz Cosini, tytułowy przewodnik rzeczny, organizator i animator wypraw turystycznych po Tasmanii, wiele lat temu wycofał się z biznesu. Doszedł do wniosku, że jest już za stary na spływy rwącą rzeką i przedzieranie się przez tasmański busz. Jednak namówiony przez znajomego i skuszony łatwym zarobkiem, godzi się na udział w jeszcze jednym spływie piękną, ale i niebezpieczną rzeką Franklin. Podczas wyprawy dochodzi do wypadku i Aljaz, próbując uratować jednego z turystów, wpada do rwącej rzeki i sam zaczyna tonąć.  W tym momencie rozpoczyna się podróż na granicy życia i śmierci, przerażająca, ponieważ czeka każdego z nas i fascynująca bogactwem niedostępnych czytelnikowi przeżyć. Flanagan, na kartach powieści, kilkadziesiąt ostatnich sekund życia Cosiniego rozbudował do przejmującej i pięknej opowieści o życiu jego rodziny i historii Tasmanii, pełnej bolesnych epizodów i wstydliwych przemilczeń. 

Śmierć przewodnika rzecznego to opowieść o Aljazu Cosinim od momentu narodzin, poprzez kolejne etapy jego życia. A było ono burzliwe i namiętne, toczyło się w rytm kolejnych pór roku i zmieniającej się jak w kalejdoskopie historii Tasmanii. Flanagan łączy biografię przewodnika rzecznego z dziejami krainy, która przyciągała obietnicą nowego życia, z dala od problemów Starego Świata. Dzieje Tasmanii pokazują, jak długą i niełatwą drogę przeszli jej mieszkańcy, zarówno potomkowie Aborygenów, jak i przybyli na wyspę skazańcy. Cosini wielokrotnie przywołuje w swojej opowieści wydarzenia z przeszłości, zarówno wyspy, jak i rodziny, kreśli sylwetki dalekich krewnych i napotkanych na drodze nieznajomych. Wspomina przedmioty, obrzędy i zwyczaje, smaki i zapachy. Wszystkie te elementy, fragmenty i przebłyski układają się w zaskakującą gamą emocji opowieść o życiu, które za moment pochłonie nieokiełznany żywioł. I choć pisarz na moment pozwala czytelnikowi zapomnieć, jakie wydarzenie wywołało falę wspomnień, to jednak trudno wyzbyć się natrętnej myśli o tym, co nieuniknione.


Wspomniałem we wstępie, że proza Flanagana nie należy do najłatwiejszych w odbiorze, ale to nie oznacza, że nie warto sięgnąć po Śmierć przewodnika rzecznego. Faktycznie, narracja w książce zaskakuje. Nie układa się w ciąg przyczynowo - skutkowy, nie w klasycznym rozumieniu tego pojęcia. Opowieść jest fragmentaryczna, nielinearna, historię raz opowiada sam Aljaz, raz narrator wszechwiedzący. Mieszają się czasy wydarzeń i miejsca, zmieniają bohaterowie. Wątek urywa się, aby za kilkanaście stron powrócić, ale z innego punktu widzenia. Chaos? Początkowo z pewnością tak, ale czytelnik bardzo szybko daje się porwać nurtowi opowieści, chłonąc emocje, obrazy i podążając śladem losów kolejnych pokoleń, opisanych w powieści. Flanagan znakomicie operuje słowem, buduje niezwykły klimat książki, płynnie przechodząc od powieści awanturniczej do melancholijnej historii o przemijaniu i śmierci. Potrafi być dosadny i delikatny jednocześnie,  bawi, ale i wzrusza, unikając patosu na rzecz dyskretnej symboliki. Odmalowuje piękno natury i podłość człowieka, wprowadza kontrast, który ma większą siłę oddziaływania od niejednego rozbudowanego opisu. 

Śmierć przewodnika rzecznego to jeszcze jedna wariacja na temat motywu podróży. Tym razem to podróż metafizyczna, rozgrywająca się na granicy życia i śmierci. Tonący Aljaz doznaje momentu olśnienia, kiedy przed oczami staje mu całe życie. Flanagan zinterpretował motyw podróżowania po swojemu, nadając mu nowe znaczenia. Rozszerzył jego definicję i dzięki temu powstała powieść zaskakująca i nieoczywista. Swoisty hołd oddany życiu i przodkom, ludziom i naturze. Jeszcze jedna historia Australii, ale tym razem widziana przez pryzmat przyłączonej na początku XX wieku wyspy. Literatura najwyższej próby. 



źródło: www.wydawnictwoliterackie.pl
Informacje o książce

autor Richard Flanagan
tytuł Śmierć przewodnika rzecznego
tytuł oryginału Death of a River Guide
przekład Maciej Świerkocki

wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
miejsce i rok wydania Kraków 2017
liczba stron 352
egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 6/6

                            




za udostępnienie egzemplarza do recenzji







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger