sobota, czerwca 25, 2016

"W cieniu prawa" Remigiusz Mróz


www. czwartastrona.pl
Informacje o książce

autor Remigiusz Mróz
tytuł W cieniu prawa

wydawnictwo Czwarta Strona
miejsce i rok wydania Poznań 2016
liczba stron 536

egzemplarz recenzencki











Sięgając po W cieniu prawa Remigiusza Mroza, zdałem sobie sprawę, że w ciągu roku funkcjonowania bloga to siódma przeczytana przeze mnie powieść tego autora. Tym samym piszę siódmą recenzję, a Remigiusz Mróz jest najczęściej omawianym przeze mnie pisarzem. Zważywszy na tempo pracy autora i fakt, że przede mną co najmniej pięć wcześniejszych książek, rekord długo nie zostanie pobity. Chyba że zdecydowałbym się na recenzowanie wszystkich powieści Agathy Christie. Ponad osiemdziesiąt tomów grzecznie stoi na półce, a przeczytałem je jeszcze w czasach, kiedy nawet nie myślałem o prowadzeniu bloga. A przywołanie Christie tylko z pozoru nie ma nic wspólnego z omawianą dziś powieścią.

W cieniu prawa przenosi nas gdzieś w głąb Galicji, do roku 1909. Do służby w rezydencji Raisental, należącej do majętnej rodziny barona Reignera, zostaje przyjęty młody Polak Erik Landecki. Chłopak, pochodzący ze zgermanizowanej rodziny śląskiej, ma za sobą niejedną awanturę i niejasną przeszłość. Jednak funkcja czyścibuta nie wymaga specjalnych umiejętności i choć nielubiany przez resztę służby, ma nadzieję na w miarę spokojne życie. Niestety, jeszcze pierwszej nocy zostaje zamordowany najstarszy syn barona, a głównym podejrzanym, nieoczekiwanie, zostaje młody Landecki. Grozi mu kara śmierci, ale w obronę bierze go Sophie Maländer, narzeczona młodszego syna barona. Zatrudnia ona swojego znajomego prawnika, dla którego nie ma sprawy, której nie dałoby się wygrać. Pech chce, że niespodziewanie znikają dwie kluczowe osoby, których zeznania pomogłyby uchronić Landeckiego przed stryczkiem. Zaczyna się wyścig z czasem, ale rokowania w sprawie są coraz mniej optymistyczne.

Nowa powieść Remigiusza Mroza to historia, która łączy w sobie cechy kilku gatunków literackich. Dominuje kryminał, z racji czasu wydarzeń i dbałości o szczegóły historyczne, nazywany retro. Można dostrzec elementy thrillera prawniczego, powieści obyczajowej i nawet doszukać się wątków rodem z dziewiętnastowiecznego romansu. Taka literacka hybryda to z jednej strony przepis na murowany hit, z drugiej swoista pułapka, zarówno dla autora, jaki i dla czytelnika. Wystarczy bowiem zachwiać proporcjami i powieść straci wiele z swoich atutów. W przypadku W cieniu prawa taki miks gatunków literackich broni się, choć podejrzewam, że część czytelników, szczególnie znających twórczość Remigiusza Mroza tylko z ostatnich jego dokonań, może poczuć się zdezorientowana. Co więcej, aby dostrzec i docenić pomysł na fabułę, warto przeczytać książkę do ostatniego słowa, bowiem wtedy wyraźnie widać zamysł autora co do historii. Historii, co warto dodać, zamkniętej w jednym tomie, co również może być dla czytelnika sporym zaskoczeniem. Gdy ma się świadomość, że inaczej konstruuje się świat przedstawiony i bohaterów z myślą o serii a inaczej, gdy w grę wchodzi kontynuacja, to łatwiej zrozumieć obecność pewnych fabularnych skrótów, czy nieuniknionych cięć w ciągu przyczynowo - skutkowym wydarzeń. A te w powieści się zdarzają.

W moim odczuciu fabuła W cieniu prawa podzielna jest na trzy części, trochę inaczej, niż chce tego autor. Nie mam tu na myśli samych wydarzeń, ale sposób opowiadania przygód Landeckiego i pozostałych bohaterów. Mniej więcej do połowy książki mamy do czynienia z ciekawą i wciągającą historią, która co i raz ulega zmianom, gdy na światło dzienne wypływają nowe fakty. Potem tempo spada, gdy bohaterowie skupiają się na wykorzystaniu zdobytej wiedzy w wiadomym im celu. Tu przez moment (niech Autor mi wybaczy) jest dość nudno, zważywszy na dotychczasowe tempo,  ale ... Uśpiony w ten sposób czytelnik zostaje niespodziewanie wciągnięty w ostatnią część, momentami przeszarżowaną, ale nadającą książce znów szybki bieg, zmierzający do może nie spektakularnego, ale bardzo dobrego finału. Takiego, który zostawi czytelnika z uczuciem literackiego spełnienia. I spokoju. Chociaż raz.

Nie wiem, czy to efekt niedawnej lektury innej serii Remigiusza Mroza, ale momentami miałem poczucie, że W cieniu prawa trochę przypomina mi znane już motywy i bohaterów. Uważny czytelnik z pewnością dostrzeże gdzieniegdzie analogie, choć pewnie przez autora niezamierzone, a przez czytelnika nieuniknione. Czy mi to przeszkadzało? Przez moment tak, ale kiedy przypomniałem sobie, wspomnianą na początku Christie, pomyślałem, że może się czepiam - Brytyjka też nie uniknęła powtarzania pewnych motywów, a i tak jej powieści czytałem z wielką przyjemnością. Tak jest i w przypadku omawianej książki. I tylko nadal zastanawiam się, czy to aby nie celowy zabieg ze strony autora?



www.nowalijki.blogspot.com

Może i nie wszystko w fabule przypadło mi do gustu, ale muszę pochwalić autora za sposób poprowadzenia narracji. Powieść jest bardziej opisowa, tekst zaś gęsty i naturalnie współgra z dialogami. Trudno nie zauważyć odwołań do historii - nie są one zbyt nachalne, raczej pojawiają się mimochodem, lokując bohaterów w takich, a nie innych okolicznościach. W cieniu prawa nie jest wszak powieścią historyczną, Galicja (w tym Kraków) stanowią tło dla wydarzeń, gdzie ważniejsi są bohaterowie i  skomplikowane relacje między nimi. A jeśli o wspomnianych relacjach mowa, tu autor jak zwykle nie zawiódł, wyprowadzając wszystkich, w tym swoich bohaterów, w (jakże małopolskie) pole.

W cieniu prawa z pewnością przypadnie do gustu tym wszystkim czytelnikom, którzy oczekują od literatury popularnej rozrywki na  odpowiednim poziomie. Docenią oni zabawę konwencjami literackimi, bo choć kryminał retro nie jest gatunkiem szczególnie odkrywczym, to jednak ma spore wielu fanów i stwarza sporo możliwości. Wystarczy wspomnieć Zbrodnię w szkarłacie Katarzyny Kwiatkowskiej, czy Tajemnicę domu Helclów  Maryli Szymiczkowej, które cieszyły się ogromną popularnością podczas poprzednich wakacji. Remigiusz Mróz nie byłby sobą, gdyby zgranego gatunku nie potraktował po swojemu, bawiąc wątkami i motywami. A jego ostatnia powieść znakomicie wpisuje się w nurt kryminałów z historią w tle.

W mojej ocenie W cieniu prawa (wciąż) nie jest najlepszą powieścią autora, a z takimi opiniami też się już spotkałem. Wolę wierzyć, że ta dopiero przed nim, ale podoba mi się bardzo kierunek, który ostatnimi czasy obrał Remigiusz Mróz. Cieszy mnie to, jako czytelnika, że autor penetruje kolejne obszary gatunków literackich, szukając pomysłów na nowe teksty, bo robi to z myślą nas. I za powodzenie tych poszukiwań mocno trzymam kciuki. 

Nowalijki oceniają: 4/6



Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona
za udostępnienie powieści do recenzji. 

14 komentarzy:

  1. Myślę, że powtarzane motywy z innych powieści, o których piszesz, są takim znakiem rozpoznawczym autora. Książkę mam już u siebie i niedługo sama się przekonam o własnych wrażeniach. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ale z drugiej strony można to odebrać niekoniecznie tylko pozytywnie. Wierzę jednak, że autorowi nie brakuje pomysłów i raczej w przyszłości będzie tego unikał.

      Usuń
  2. Ja jak narazie jestem pod urokiem serii z Chyłką i Zordonem i została mi "Rewizja" do przeczytania. "W cieniu prawa" miałem zamiar przeczytac bo to takie inne oblicze Mroza. Widzę, że twoja opinia nie jest entuzjastyczna, ale z drugiej strony to jedna z niewielu pozytywnych jakie czytałem ostatnio na temat tej książki. Zastanawia mnie czemu "W cieniu prawa" ma taki zły odbiór.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm ... mnie już "Rewizja" nie przypadła do gustu. Myślę, że sam się przekonasz dlaczego. Co do "W cieniu prawa" - do połowy jest bardzo dobrze, potem coś fabularnie siada, a końcówka jest w stylu Forsta. Niby mieszanka wybuchowa, ale chyba nie do końca wszystko zagrało. To ogólnie jest niezła książka, choć wybitnie długo mi się ją czytało, a to już o czymś świadczy. Nie zmienia to faktu, że autorowi kibicuję, bo wierzę mocno w jego talent. A negatywne opinie o książce biorą się stąd, że młodzi czytelnicy/czytelniczki Mroza po prostu nie są przygotowane na książkę inną, niż przygody Forsta i Chyłki. Być może stąd coś na kształt rozczarowania?

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie NARESZCIE jedna z książek Remigiusza Mroza pojawiła się na półce. Czeka cierpliwie na swoją kolej, a ja po jej przeczytaniu wreszcie przestanę być taka "zielona" jeśli chodzi o tego pisarza ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który tytuł wpadł na Twoją półkę? ;)

      Usuń
  5. Ja jeszcze czekam na swój egzemplarz, a Twoja recenzja sprawiła, że jestem tylko bardziej ciekawa książki. Zastanawia mnie, czy będę miała podobne odczucia :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci przypadnie do gustu, bo przy moich zastrzeżeniach nadal kibicuję Autorowi. Koniecznie daj znać, co i jak ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Dziś z wypiekami na twarzy skończyłam lekturę "W cieniu prawa". Wstyd się przyznać, ale kończyłam czytanie ukradkiem, w pracy... nie mogłam się powstrzymać ani dłużej czekać na poznanie zakończenia tej historii. Muszę przyznać, że w końcu, pierwszy raz u R. Mroza, jestem zadowolona z zakończenia. Osobiście powieść bardzo mi się podobała, odniesienia do A. Christie także nie uszły mojej uwadze, ale jak dla mnie jest do wielki plus, ponieważ dzieła tej autorki są mi dobrze znane i lubiane. Myślę, że retro kryminał to gatunek, w którym R. Mróz powinien stawiać swoje kolejne kroki. Jak dla mnie 5 z dużym plusem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zna bardzo dobrze to uczucie. U mnie solidne 4+, bo stawiam Autorowi wysoko poprzeczkę. Mnie trochę rozczarował środek powieści, ale ogólnie kryminał retro w wykonaniu R. Mroza warty jest uwagi. Potwierdzam, bo podobnie to widzę. A porównanie do Agathy to komplement ;)

      Usuń
  7. Zadziwiające jest to jak sprzeczne opinie o tej książce można natrafić w sieci - mam wrażenie, że jedni ją kochają (albo chociaż bardzo lubią), a inni wręcz nienawidzą. Za mną dopiero pierwsza książka Mroza, ale nie mam w planach zapoznawanie się z całą jego twórczością i tą pozycję pozwolę sobie odpuścić, historyczny misz masz nie bardzo mnie przekonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Mrozem trochę tak jest. Albo się go bardzo lubi, albo się za nim nie przepada. Ja go lubię, ale nie widzę powodu, aby nie napisać co mi się podoba, a co nie ;) Kto wie, może się jednak kiedyś skusisz? Proponuję serię z Forstem - Ekspozycja jest dość przerysowana, ale potem jest już tylko lepiej ;)

      Usuń
  8. Ja lubię Mroza, ale nie odczuwam tego wielkiego zauroczenia - chociaż cenię za pomysłowość, błyskotliwość - przeszkadza mi popadanie w pewną przesadę, która daje poczucie niewiarygodności przedstawionych wydarzeń ;). Ale podobne refleksje miałam po lekturze książek D. Browna, zwłaszcza tych późniejszych, jednak darzę tego pisarza ogromnym sentymentem :).
    Za sobą mam tylko lekturę "Kasacji" i "Ekspozycji" - w których dostrzegałam pewne wady, ale ostatecznie czytało mi się świetnie :D Dlatego również mimo wad zawsze polecam :).
    Z pewnością przeczytam wszystkie książki autora, a "W cieniu prawa", jak i inne jego dzieła czekają już na moje półce - brakuje mi tylko niezbędnego czasu ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Też lubię Mroza. Widzę, że sporo tu opinii. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale sięgnę. Mam natomiast inne pytanie. Czy znacie to: http://www.taniaksiazka.pl/chor-zapomnianych-glosow-mroz-remigiusz-p-520025.html
    Czy warto ją kupić? To chyba zupełnie inna tematyka, a że książka dość droga...to się nieco waham.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger