środa, lutego 10, 2016

"Persona non grata" Piotr Liana

Informacje o książce

autor: Piotr Liana
tytuł: Persona non grata

wydawnictwo: Oficynka
miejsce i rok wydania: Gdańsk 2015
liczba stron: 662

egzemplarz: recenzencki









Persona non grata to obszerny (ponad 600 stron!) literacki debiut Piotra Liany. Autor napisał ciekawy i niejednoznaczny kryminał, w którym mieszają się wątki i konwencje gatunkowe powodując, że książki nie da się od razu zakwalifikować do jednego rodzaju powieściowego.

Historia opisana w  książce jest w zasadzie dość prosta, ale to rozwiązanie zagadki stanowi najważniejszy element tego literackiego debiutu. Młody botanik, urzędnik państwowy Bożydar Szczocarz przeżywa tragedię. Jego rodzice zostają zamordowani. W tym samym czasie otrzymuje list od nieznanej sobie krewnej, ciotuni Wichrzysławy, która twierdzi, że jest siostrą jego zmarłej matki. Bożydar postanawia przyjąć zaproszenie i przed Wielkim Tygodniem przyjeżdża do Kłobuczki, wsi niedaleko Dukli na Podkarpaciu. I jeśli myśli, że w sielskiej atmosferze dojdzie do siebie po ostatnich przeżyciach, srodze się zawiedzie. Jego przyjazd zbiega się bowiem z morderstwem. W wsi zostaje zabita Maryna Hurmanówna - lokalna kobieta lekkich obyczajów. Chcąc nie chcą, Bożydar wpada w sam środek afery i uczestniczy w domorosłym śledztwie. 

To, na co warto zwrócić uwagę podczas czytania powieści, to ciekawe spojrzenie na polską wieś. Kłobuczka nie jest idyllicznym miejscem, co to, to nie. Wsi spokojna, wsi wesoła nie dotyczy miejsca akcji Persona non grata. Wieś zamieszkuje ciekawa galeria postaci, z których na plan pierwszy wysuwa się ciocia Wichrzysława, bardzo barwna stara panna, lokalna aktywistka, świetna kucharka i niezwykle bystra obserwatorka życia lokalnej społeczności. Kolejna postać to Faustyna Abramek - gospodyni proboszcza, zagorzała dewotka i autorka płomiennych kazań. Sama ustanawia siebie wzorcem moralności. Warto wspomnieć także rodzinę sołtysa, nowobogackich przedstawicieli stolicy państwa Orłowskich, Agnieszkę Sothe i wiele innych. Autor nadał im kontrowersyjne cechy charakteru i zachowania, dzięki czemu w Kłobuczce, jak w soczewce, skupiają się różne postawy współczesnego świata. Chwilami opis tej wsi przypomina mi obraz prowincji w Konopielki Edwarda Redlińskiego. Obu tych wizerunków nie powinno się traktować do końca na poważnie, gdyż wątek ludowy wzięty jest w duży cudzysłów.

Aby w pełni docenić debiut Piotra Liany należy zagłębić się w skomplikowaną sieć intryg, którą pisarz niespiesznie snuje od samego początku powieści. Autor stworzył narrację wielowątkową, dygresyjną, skutecznie utrudniającą czytelnikowi samodzielne dojście do odkrycia mordercy Maryny. Liczne odwołania do Pisma Świętego, którego wersy wykorzystano w anonimach do mieszkańców, nie tylko zasiewają w nich ziarno niepokoju, ale także celnie charakteryzują ich moralne wybory i postawy życiowe.   Język powieści jest gęsty, jędrny i bogaty, autor nie boi się używać słów powszechnie uznawanych za obraźliwe, ale czyni to w konkretnym celu, oddając w ten sposób realizm, a nawet naturalizm swojej fabuły. Całemu tekstowi towarzyszy ironiczne poczucie humoru, które świetnie wpisuje się w przyjętą w fabule konwencję. 



Na wstępie wspomniałem, że Persona non grata nie jest gatunkowo utworem jednorodnym. Autor potraktował bowiem, w moim odczuciu, morderstwo jako punkt wyjścia do szerszego spojrzenia na polską wieś, czy szerzej na polskie społeczeństwo. Kłobuczka, mimo że jest wsią dość konserwatywną, nie może oprzeć się zmianom społecznym i obyczajowym. W małych społecznościach pewne zachowania widać wyraźniej, przeżywa się je głębiej, a mało co umyka uwadze wścibskich mieszkańców. Mimo różnych wad, bohaterowie powieści Piotra Liany to postaci interesujące, intrygujące. Co więcej, jest ich tyle, że każdy czytelnik ma szansę znaleźć tę jedną, z którą może się identyfikować. Warte podkreślenia jest również to, że autor nie boi się podejmować kontrowersyjnych tematów, które są częścią każdej społeczności. 

Persona non grata Piotra Liany to bardzo interesujący i ciekawie napisany debiut. Mam nadzieję, że autor nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i w przyszłości będzie okazja przeczytać inne teksty spod jego pióra. Warto zainteresować się twórczością Piotra Liany. Polecam!

Nowalijki oceniają: 5/6


Dziękuję Autorowi i Wydawnictwu Oficynka 
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.



2 komentarze:

  1. Brzmi zacnie! Ale imię i nazwisko bohatera - troszkę takie dramatyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale świetnie wpisuje się w specyficzną konwencję całej opowieści :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger