niedziela, stycznia 24, 2016

"Tajemna historia" Donna Tartt

Informacje o książce

autorka: Donna Tartt
tytuł: Tajemna historia
tytuł oryginału: The Secret History
przekład: Jerzy Kozłowski

wydawnictwo: Znak Litera Nova
miejsce i rok wydania: Kraków 2015
liczba stron: 608

egzemplarz: zakup własny




Tajemna historia Donny Tartt uchodzi za jedną z najważniejszych powieści końca XX wielu. Uznawana za dzieło kultowe, jest literackim debiutem pisarki, która historię grupy studentów pisała przez prawie dekadę. Książka ukazała się drukiem w 1992 roku, a w dwa lata później, również w Polsce. Do dziś Tajemną historię przetłumaczono na trzydzieści języków i sprzedano w milionach egzemplarzy. 

Fabuła powieści jest dość prosta, ale od razu należy wspomnieć, że wydarzenia w Tajemnej historii stanowią punkt wyjścia do wielopoziomowych rozważań, które tak naprawdę są właściwą treścią i sednem książki. 

Richard Papen, młody Kalifornijczyk, postanawia wyrwać się ze szponów dość przeciętnej, żeby nie napisać patologicznej rodziny i wyjechać na studia na drugi kraniec Ameryki. Rozpaczliwa potrzeba wyrwania się z domu jest siłą napędową dla chłopaka, który zaczyna naukę w Hampden College w Vermoncie. Po pewnym czasie dostaje się do elitarnej grupy studentów, których nauczycielem, mentorem i intelektualnym guru jest profesor Julian Morrow - wykładowca starożytnej greki i szeroko rozumianej kultury antycznej. Zanim Richard pozbędzie się łatki złotego chłopaka z Hollywood (którym zresztą nie był, ale czego specjalnie nie tłumaczył) minie trochę czasu, ale wejście do grupy będzie powiązane z zabójstwem, a nawet dwoma. O pierwszym Richard dowie się przez przypadek, w drugim będzie współuczestniczył. Cała historia to pokazanie poszczególnych etapów dochodzenia do popełnienia przestępstwa, dokonanie go, próba wytłumaczenia tego czynu i staranie się o powrót do normalności. Brzmi to może zbyt prosto, ale najważniejsze jest, czym autorka wypełnia karty powieści między poszczególnymi wydarzeniami.

Richard Papen musi ukrywać przed resztą grupy swój status materialny, ale w rzeczywistości niewiele on interesuje resztę studentów. To zresztą grupa ciekawa, barwna i charakterologicznie niejednoznaczna. Edmund Bunny Corcoran, Francis Abernathy, bliźniaki Charles i Camilla Macaulay oraz niekwestionowany przywódca grupy i prowodyr - Henry Winter. Każde z nich to osobna historia umiejętnie wpleciona w wydarzenia rozgrywające się w Hampden. Między nimi płynnie zmieniają się relacje poszyte napięciem erotycznym, napędzane alkoholem i narkotykami, po zabójstwach również strachem przed wydaniem. Łączy ich tajemnica, która kawałek po kawałku zżera grupę od środka, powodując, że z nerwami na wierzchu nie są w stanie normalnie funkcjonować. 

Autorka skupia się na pokazaniu mechanizmów, które doprowadziły studentów do zamordowania dwóch niewinnych ludzi. Henry, bo to z jego inicjatywy dochodzi do tych wydarzeń, wydaje się zupełnie pozbawiony uczuć, ale jednocześnie najmocniej odczuwa otaczający go świat. To paradoks, jakich w książce jest więcej, bo to na nim opiera się system wartości bohaterów. Nie ma jednak znaczenia, czy morderstwa dokonuje się, aby mocniej przeżyć dionizyjskie bachanalie, czy dlatego, że kogoś zwyczajnie się nie lubi. Henry balansuje na granicy szaleństwa, albo zręcznie manipuluje resztą grupy, która włącza się do tej swoistej emocjonalnej karuzeli. Nie jest Tajemna historia pierwszą powieścią, której tematyka krąży wokół życia po popełnieniu zbrodni, ale Tartt ujęła temat dość nowatorsko, splatając go z erudycyjnymi rozważaniami na temat starożytnej kultury, sztuki, czy szerzej  koncepcji mówiącej, że europejskie (światowe) standardy kulturowo - obyczajowe wywodzą się z obszarów basenu Morza Śródziemnego. Nie daje oczywiście jednoznacznego potwierdzenia słuszność takiego myślenia, co więcej, końcówka powieści i specyficzna reakcja profesora Morrowa sugerują, że taki ogląd od dawna jest w permanentnym kryzysie.



Tajemna historia jest powieścią monumentalną, nie tylko ze względu na objętość. Podejmuje bowiem z czytelnikiem intelektualną i erudycyjną grę, zmuszając do weryfikacji poglądów wyniesionych ze szkoły, ukształtowanych przez czytane dzieła i oglądane w muzeach eksponaty. Długie rozważania o starożytnej grece, czy klasycznych tekstach literackich przeplatane są odnośnikami do współczesności lat 90 - tych XX wieku. Przyznam, że taka rozbudowana, gęsta narracja przypominająca dokonania Dostojewskiego, a z pewnością Prousta i Manna, jednocześnie wciąga, ale po pewnym czasie również nuży. Ja sam odkładałem powieść na półkę, żeby za jakiś moment powrócić do świata wykreowanego przez pisarkę. Nie sposób przedstawić wszystkich wątków i motywów, które pojawiają się w Tajemnej historii, tę przyjemność, choć niełatwą, pozostawiam potencjalnym czytelnikom Tartt.

Z pewnością nie jest to książka na dwa wieczory, bo choć oczywiście można ją pewnie szybko przeczytać, tylko po co się spieszyć? Może warto poddać się powolnemu tempu historii, z zaciekawieniem oczekiwać kolejnych ruchów bohaterów miotających się w okowach tajemnicy, na własny sposób przeżywających to, w czym uczestniczyli, próbujących normalnie funkcjonować. Pytania, które pośrednio stawia autorka, mają na wskroś fundamentalny charakter, ale historia studentów z Hampden nie przynosi czytelnikowi ostatecznych odpowiedzi, nie pozwala przeżyć  katharsis. Zostawia go z wieloma niewiadomymi, uwierającymi gdzieś z tyłu głowy długo po przeczytaniu ostatniej strony. I chyba to powoduje, że powieść Tartt uwodzi czytelnika, zostawia w intelektualnym niepokoju i fermencie. I pewnie również dlatego jest tekstem tak ważnym, że aż kultowym. 

Nowalijki oceniają: 5/6



18 komentarzy:

  1. Znakomita książka ;) Ja czytałem powoli, chyba półtora tygodnia, ale jak poleciłem koledze, to pochłonął przy dwóch siedmiogodzinnych posiedzeniach. Ja słowa Tartt smakuję – choć jej powieści nie są idealne, mają wolniejsze momenty i zakończenia, które nie każdego zadowolą, to ja ją uważam za moje zeszłoroczne odkrycie i czołową współczesną pisarkę, chyba nawet najlepszą, jaką znam. "Szczygieł" równie znakomity, a niebawem sięgam po "Małego przyjaciela" – powieść, która raczej nie spotkała się z entuzjazmem polskich czytelników. Sam ocenię, na razie wiem po fragmentach, że jest przetłumaczona równie świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szczygła" odłożyłem, ale z pewnością powrócę. Czekam także na "Małego przyjaciela". Zgadzam się, że jej pisanie jest odrobinę nierówne, ale czyje jest :) Niby powinienem być przyzwyczajony do takiej erudycyjnej powieści - wszak na studiach sporo ich przeczytałem, ale Tartt jest wymagająca. Cieszę się, że jest i że mogłem się z nią pozmagać.

      Usuń
    2. Tzn. pisanie samo w sobie równe, bo nawet te mniej ekscytujące momenty są językowym majstersztykiem (przekładowym, ale pisząc jedną powieść 10 lat, autorka na pewno ma czas na kontemplację każdego pojedynczego przecinka), ale właśnie kreowanie historii chwilami gorsze, jakby realizowanie kolejnych pomysłów równych pierwszym było rzeczą niemożliwą. I ja z Tartt mam jakoś tak, że widzę w jej książkach pokłady erudycji, ale czytam z lekkością, nie podchodząc jak do prozy wymagającej – może dlatego, że tematyka moja i styl, jaki uwielbiam, więc siadam jak do czytelniczego deseru, którym mogę się delektować ;) Wracaj do "Szczygła", inny, ale może nawet lepszy od "Tajemnej...".

      Usuń
  2. Od jakiegoś czasu czeka na mnie ta książka na półce. Po Twojej recenzji jeszcze bardziej chcę ją przeczytać, jednak zaczęłam mieć obawy, że nie podołam po angielsku :( Przestraszyły mnie "Długie rozważania o starożytnej grece, czy klasycznych tekstach literackich".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są tam takie fragmenty. Powieść nie taka łatwa, ale lektura jest satysfakcjonująca. Zostaje w pamięci, to fakt.

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę, że tak dobrze oceniłeś ten tytuł, niedawno nabyłam tę powieść za sprawą wpisu K. Puzyńskiej, która uznała tę książkę za jedno ze swoich ulubionych dzieł :). Myślę, że i mi się spodoba, lubię książki, które wymagają od czytelnika wysiłku intelektualnego, w których można smakować słowa i snuć długie rozważania nad niepokojącą treścią, która jeszcze długo po lekturze książki zaprząta głowę. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać ją jeszcze w tym półroczu :) Pozdrawiam ciepło! Przyjemnej i zaczytanej niedzieli Tomku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ukrywać, to kawał bardzo dobrej, erudycyjnej i dość trudnej w czytaniu literatury. Sama powieść długo u mnie siedziała w głowie, a to znaczy, że ma w sobie coś magnetycznego. Ja w tym półroczu mam w planie przeczytać dwie brakujące mi do kolekcji powieści Tratt ... Zobaczę, jak z czasem, sporo egzemplarzy recenzenckich mnie czeka :) Pozdrawiam Cię niedzielnie Agnieszko!

      Usuń
    2. Ja jeszcze nie posiadam pozostałych książek D. Tartt, ale planuję nabyć w najbliższym czasie :) Właśnie... egzemplarze recenzenckie odciągają od książek, które czekają na półkach na swoją kolej... a tak bardzo chciałoby się po nie sięgnąć natychmiast, niestety czasu ciągle brakuje ;)

      Usuń
    3. Mnie brakuje tej najnowszej, która ma się ukazać w lutym. I tak to już jest z tymi książkami, że niby od przybytku głowa nie boli, ale klęska urodzaju też nie jest dobra :)

      Usuń
  4. To jedna z tych książek, które muszę nadrobić w tym roku. Wiele dobrego już o niej słyszałam, a Twoje porównanie do narracji Dostojewskiego kusi jeszcze bardziej. Na dodatek zawsze fascynowała mnie starożytna Grecja i tematyka katharsis :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, czego w tej książce nie ma ... prawdziwa kopalnia odwołań i odniesień ... Najlepsze jest to, że od czytelnika zależy, jak sobie zinterpretuje i do czego porówna opisywaną historię ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Cholernie zaciekawił mnie Twój wpis. Miałam w planach sięgnąć po "Szczygła", ale chyba w pierwszej kolejności wezmę się za "Tajemną historię". Zewsząd słyszę o geniuszu autorki, chętnie przekonam się na własnej skórze czy tego typu literatura jest dla mnie. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Cieszę się :) "Tajemna historia" jest wcześniejsza, niż "Szczygieł", który wciąż przede mną. Jeszcze nie wiem, dlaczego Tartt jest genialna, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują :)

      Usuń
  7. Donna Tartt to autorka, którą ciągle mam na liście do przeczytania... Muszę się w końcu za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, ale że Ci się spodoba, gwarancji nie daję. Sama musisz ocenić ;)

      Usuń
    2. To prawda... Pewności nie ma nigdy, ale muszę się przekonać osobiście ;)

      Usuń
    3. Przeczytałam! Znakomita! :)

      Usuń
    4. Bardzo się cieszę! Ja czekam na przesyłkę recenzencką od Znaku, czyli "Małego przyjaciela" :)

      Usuń

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger