środa, września 09, 2015

"Mgła" Kaja Malanowska

Metryczka książki

autorka: Kaja Malanowska
tytuł: "Mgła"

liczba stron: 704
wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
miejsce i rok wydania: Kraków 2015

ebook: Woblink.com






Kaja Malanowska dotychczas kojarzyła mi się jedynie z nominowaną do Paszportu Polityki i nagrody NIKE powieścią "Patrz na mnie, Klaro" oraz głośną swego czasu dyskusją na temat zarobków literatów w Polsce. Z tym większym zaciekawieniem sięgnąłem po "Mgłę" - pierwszy w dorobku literackim autorki kryminał. 

Akcja "Mgły" toczy się współcześnie w zimowej Warszawie. Na Mokotowie zostaje brutalnie zamordowana Zofia Wagner, młoda graficzka. Wszelkie ślady na miejscu zabójstwa sugerują, że miało ono podłoże rabunkowe. Kiedy jednak do domu denatki przybywa para śledcza Adela Rochniewicz i Marcin Sawicki, oboje szybko odkrywają, że ślady w mieszkaniu przeczą tezie o rabunkowych charakterze morderstwa. Sugestywny prolog powieści wprowadza czytelnika w sam środek kryminalnej intrygi, sugerując tym samym, że szybkie rozwiązanie tajemniczej śmierci jest właściwie niemożliwe. Jak na powieść kryminalną przystało, policjanci prowadząc sprawę, badają różne wątki, przesłuchują licznych świadków, gubią tropy i pozyskują nowe ślady. Nic nie jest takie, jakie mogło się na początku wydawać. Bohaterowie książki odkrywają skrzętnie skrywane tajemnice i stawiają czoła własnym demonom przeszłości. 

Ważny w powieści jest wątek czeczeńskich uchodźców, z którymi zabita kobieta utrzymywała kontakty. Szybko okazuje się, że to środowisko jest bardzo hermetyczne, rządzi się własnymi prawami, niechętne jest asymilacji z polskim społeczeństwem. Pod maską pozornej ugodowości czai się niechęć do nowego miejsca zamieszkania, a mocno zakorzenione przekonania religijne tylko wzmacniają niechęć do współpracy, również z polską policją. Wraz ze śledczymi odkrywamy mechanizmy działania różnych fundacji pomagających uchodźcom, czy poznajemy aspekt prawny ich pobytu w Polsce.

Drugi, istotny w książce motyw fabularny dotyczy funkcjonowania sekty religijnej, pod wpływ której dostaje się osoba bliska zamordowanej Zofii. Autorka pokazuje, co dzieje się z człowiekiem i jego najbliższymi, kiedy ktoś wpada w sidła bezwzględnej grupy wyznaniowej, jak zmieniają się wzajemne relacje oraz sposób myślenia i funkcjonowania całej rodziny. Ten wątek odegra bardzo ważną rolę w rozwiązaniu zagadki brutalnego zabójstwa.

Śledztwo, podobnie jak akcja "Mgły", prowadzone jest powoli, policyjne procedury z pozoru są żmudne. Autorka unika szybkich zwrotów akcji, a bohaterowie nie przerzucają się błyskotliwymi ripostami. Mimo celowego rozwleczenia fabuły (powieść ma ponad 700 stron - moda na opasłe tomy trwa w najlepsze) powieść wciąga od pierwszego rozdziału. Nie tylko przyglądamy się pracy policjantów, widzimy ich w akcji, towarzyszymy na komendzie, ale poznajemy ich również prywatnie. Chyba największy atut "Mgły" to jej główni bohaterowie - wspomniana wcześniej para policjantów.

Adela Rochniewicz, kobieta w średnim wieku, po kilku latach wraca z Wrocławia do stolicy. Nikt nie wie, dlaczego z dnia na dzień zmieniła miejsce pracy. Śledcza mieszka sama, a jej życie pełne jest niedomówień i tajemnic. Część z nich poznajemy w oryginalny sposób, poprzez senne koszmary, które nawiedzają ją od czasu do czasu. Policjantka ma też niezwykły dar, który pozwala jej  przewidywać pewne zdarzenia. Postać Rochniewicz jest nietuzinkowa, dobrze napisana i wprowadza świeżość do dosyć przewidywalnego gatunku powieściowego jakim jest kryminał. Kobieta nie ma łatwo w świecie policji, zdominowanym przez mężczyzn, ale zna swoją wartość i potrafi to udowodnić. Niejasna przeszłość policjantki tylko dodaje pikanterii jej osobie.

Marcin Sawicki, komisarz śledczy, zostaje nowym parterem Adeli, co na początku niezbyt mu odpowiada. Żonaty, ojciec dwóch córek wydaje się mocno zmęczony pracą w policji, powtarzalnością  własnych działań i niekompetencją przełożonych. Nie układa mu się w domu i służba powoduje u niego zniechęcenie, ale pojawienie się nowej pracownicy to szansa na zamiany. Ta dwójka od pierwszego dnia pracuje razem, co daje szansę autorce na pokazanie, jak rozwija się wzajemna współpraca. Stonowana Rochniewicz i zdecydowanie mniej opanowany Sawicki to mieszanka wybuchowa, która z biegiem wydarzeń zaczyna znakomicie współpracować, wzajemnie się uzupełniając. Trzeba przyznać, że ciągłe napięcie między nimi napędza fabułę, czyniąc ją jeszcze bardziej intrygującą.

"Mgła" nawiązuje klimatem i tempem opowieści do skandynawskich kryminałów. W powieści Malanowskiej Warszawa, nieustannie spowita gęstą mgłą, jest miejscem niezbyt sympatycznym: zimnym i nieprzystępnym. Ten efekt wzmaga ponury nastrój końcówki lutego; śnieg padający na zmianę z deszczem, chlapa i uczucie przenikliwego zimna. W książce wątek kryminalny jest nie tylko motywem dominującym, ale zarazem pretekstem do pokazania ważnych i aktualnych problemów społecznych, związanych z uchodźcami i rasizmem jednych, czy religijnym fanatyzmem drugich. Przyglądamy się relacjom panującym w policji, poznajemy zawodowe i prywatne problemy funkcjonariuszy. Stróże prawa muszą wypełniać bezsensowne rozkazy przełożonych, od których z kolei wymaga się ciągłego poprawiania statystyk. Do tego warto dodać intrygujących głównych bohaterów i liczne postaci drugoplanowe, których życie osobiste i zawodowe obserwujemy z niesłabnącym zainteresowaniem. Autorka zręcznie wplata w fabułę wątki osobiste, dotyczące pary komisarzy śledczych, zagłębiając się w coraz bardziej skomplikowane relacje ze światem.



"Mgła" Kai Malanowskiej to bardzo dobrze skonstruowany, świetnie napisany kryminał z dużą dawką aktualnej problematyki społecznej i obyczajowej.  To książka, która wciąga już od prologu. Wyraziści bohaterowie, interesujący wątek kryminalny, specyficzny klimat powieści to jej niezaprzeczalne atuty. Fabuła, która niczym prowadzone śledztwo zmienia się, wzmagając tylko ciekawość czytelnika. Świat wykreowany przez Malanowską nie jest może zbyt optymistyczny, i niebezpiecznie starannie odwzorowuje rzeczywistość za oknem, ale tym bardziej nęci i zachęca, aby do niego wejść... Trzeba tylko umieć odnaleźć drogę w gęstej mgle...

Nowalijki oceniają: 6/6

10 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo, bardzo chcę przeczytać ten kryminał ! Już kilka miesięcy temu widziałam go w zapowiedziach na stronie Znaku, ale zapomniałam o nim. A okładka całkowicie mnie hipnotyzuje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że naprawdę warto. Też krążyłem wokół tej książki po zapowiedziach i ... fakt ... okładka świetna, na światowym poziomie ;)

      Usuń
  2. Brzmi naprawdę ciekawie. Muszę w takim razie sięgnąć po ten kryminał z naszego podwórka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto. Końcówka trochę się dłuży, ale może to zmęczenie materiału było ;)

      Usuń
  3. Muszę w końcu przeczytać....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto. Bardzo dobry kryminał. Intrygujący.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa recenzja - serio :) Zaintrygowałeś mnie i to bardzo, przeraża mnie te 700 stron, ale skoro wciąga od pierwszego rozdziału i ma specyficzny klimat, do tego jest w klimacie skandynawskich kryminałów to czuję się zachęcona :) Ponadto ciekawi mnie ten wątek społeczno - obyczajowy. I ta okładka - świetna! Zapoluję na nią, może jeszcze w tym miesiącu :) Pozdrawiam ciepło i będę podglądać częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bardzo dziękuję, zapraszam, zapraszam ... 700 stron to faktycznie dużo ... ciekawi mnie, kiedy ta moda na opasłe tomy przeminie. Uwielbiam czytać, ale czasem co za dużo (stron) to niezdrowo (dla fabuły). Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą w zupełności :) Czasem za dużo zbędnych wątków może zepsuć przyjemność z lektury... ;)

      Usuń
    3. W taką pułapkę wpadła moja ulubiona Bonda ... Okularnika trzeba czytać z notatnikiem w ręce... ;)

      Usuń

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger