piątek, lipca 17, 2015

Albert Espinosa "Świat na żółto"

www.znak.com.pl

tytuł: "Świat na żółto. 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie"

tłumaczenie: Hanna de Broekere

liczba stron: 240

wydawnictwo: Znak literanova

miejsce i rok wydania: Kraków 2015


Na wstępie muszę napisać, że nie mam przekonania do tego typu książek. Wszelkiego rodzaju poradniki i autobiografie "z głębszym przesłaniem" omijam w księgarni szerokim łukiem. Nie sięgam po poradniki okrzyknięte światowym bestsellerem, bo co jest dla każdego, jest dla ... no właśnie, dla kogo?
   Albert Espinosa na początku książki zaznacza, że jest to autobiografia. Jeśli tak, to jednak bardzo nietypowa, gdyż połączona z poradnikiem typu "Jak żyć, żeby było nam dobrze". Autor, który przez dziesięć długich lat zmagał się z chorobą nowotworową, zaprasza nas do świata żółtych ludzi i odkrywa przed czytelnikami prawdy, które pomogły mu przezwyciężyć chorobę. Espinosa jest jednocześnie narratorem całej opowieści i ten fakt dodaje historii autentyczności. Po utracie nogi, płuca i części wątroby autor nie załamuje się i nie poddaje pesymistycznym myślom - wręcz przeciwnie - wskrzesza w sobie nieograniczone wręcz pokłady optymizmu, którym dzieli się najpierw z innymi chorym i lekarzami, potem także z czytelnikami swojej książki. Nie można mu przy tym odmówić poczucia humoru, na przykład kiedy opisuje pogrzeb amputowanej nogi i mówi, że jest jedyną osobą na świecie, która naprawdę jedną nogą jest w grobie. Humor pomaga mu przezwyciężać kolejne nawroty choroby, śmierć kolegów ze szpitalnej sali, czającą się gdzieś blisko śmierć. Autor nie dopuszcza do siebie myśli o spustoszeniu, jakie w jego organizmie dokonuje choroba i to, oprócz mądrze prowadzonego leczenia, jest kluczem do  pełnego wyzdrowienia.



   Zasadnicza część książki to poradnik o tym, jak żyć w świecie na żółto i z innymi żółtymi. Kolor żółty symbolizuje optymistyczny, pełny wiary w innych ludzi świat, w którym powinniśmy żyć, ciesząc się każdą radosną chwilą oraz wyciągać wnioski na przyszłość z codziennych niepowodzeń. Osią poradnika są tytułowe odkrycia (np. "Straty są pozytywne", "Słowo ból nie istnieje", "Nie bój się być osobą, którą się stałeś") opisane w punktach - jak na poradnik przystało i okraszone anegdotami, scenkami z życia autora. Ciągłe odwołania do choroby, szpitala, amputowanej nogi z czasem zaczynają przeszkadzać i wręcz budzą irytację, wszak wiemy już, co spotkało autora w życiu. Osobną część tej opowieści stanowi wyjaśnienie jak znaleźć inną żółtą osobę i stworzyć z nią bogaty i harmonijny związek, niekoniecznie uczuciowy.  Trudno mi było trafić w tej opowieści na coś oryginalnego i zaskakującego, czego nie dowiedziałbym się wcześniej z życia lub innych (lepszych) lektur.
   Czytając tę książkę utwierdziłem się niestety w przekonaniu, że nie jestem  najlepszym odbiorcą takiej literatury. Oczywiście podziwiam Espinosę za hart ducha i niekończące się pokłady optymizmu, rozumiem też, że ta książka może spodobać się wielu czytelnikom, ale do mnie nie przemawia. Niektóre z jego porad  (typu: "Zawsze bądź sobą") są tak oczywiste, że aż ocierają się o naiwność. Wydawca reklamuje "Świat na żółto" jako nawiązanie do "Oskara i pani Róży" Schmitta, ale dla mnie jest to porównanie na wyrost. Owszem, obie opowieści traktują o chorobie i śmierci, są jednak trochę inne,  a Oskar to bardziej subtelny bohater literacki.
   Czy warto zatem sięgnąć po książkę Alberta Espinosy? To zależy, czego szukamy. Jeśli pogłębionej recepty na udane życie - niekoniecznie, jeśli lekko napisanej historii walki z chorobą, wzbogaconej garścią nieszkodliwych oczywistości - czemu nie, choć moim zdaniem nie warto. Wybór, jak zawsze, zostaje w rękach czytelnika.

Nowalijki oceniają: 3/6

4 komentarze:

  1. Dziękuję,za obiektywne spojrzenie na lekturę.Ps.Życzę radości i satysfakcji z blogowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz. Mam nadzieję, że jednak sięgnie Pani po tę książkę i wymienimy uwagi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra recenzja ! Raczej nie sięgnę po tę powieść, nie przepadam za tego typu powieściami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję, rzeczywiście nie warto ... chyba, że masz za dużo czasu wolnego :) Pozdrawiam!

      Usuń

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger