piątek, sierpnia 11, 2017

Hanna Lindberg "Sekrety Sztokholmu"


Skandynawski thriller? Biorę w ciemno! Szwedzki/norweski kryminał? Rzucam wszystko i zabieram się za lekturę. Nie jest żadną tajemnicą, że należę do ogromnej grupy miłośników skandynawskich powieści kryminalnych, które cenię za wrażliwość na problemy społeczne, niespieszne tempo i rozpoznawalny, nieco chłodny i melancholijny klimat. Dlatego z dużym zainteresowaniem sięgnąłem po debiutancką powieść Hanny Lindberg Sekrety Sztokholmu. I już po kilkunastu stronach zorientowałem się, że przed szwedzką pisarką jeszcze bardzo długa droga do przebycia i ciężka praca nad warsztatem.

Autorka Sekretów Sztokholmu zabiera czytelnika za kulisy świata sławnych i bogatych. Stolica Szwecji ma ekskluzywne hotele, drogie restauracje i bogatą klientelę - bohaterów plotkarskich magazynów. Druga liga gwiazdek próbuje przebić się na kolejnych eventach, pozując na ściankach. Pieniądze, blichtr i ciemne interesy tworzą tak samo kuszącą, jak i niebezpieczną mieszankę. Bardzo często wybuchową. Przekonał się o tym właściciel podupadającego magazynu dla panów Lennie Lee, boleśnie doświadczyła młoda dziennikarka Solveig Berg, która niedawno straciła pracę. Kiedy Lee otrzymuje propozycję życia i w tym samym czasie ginie jedna z jego modelek, ambitna Solveig węszy szansę na powrót do  elity dziennikarskiej miasta. Pogoń za sensacją prowadzi do odkrycia brudnych interesów, a komuś wyraźnie zależy, żeby prawda nie ujrzała światła dziennego. Robi się gorąco ...


Fabuła debiutanckiej powieści Hanny Lindberg nie jest specjalnie oryginalna, ale obroniłaby się, gdyby nie styl autorki. Wprawdzie tempo powieści jest niezłe, zwroty akcji raz na jakiś czas burzą przewidywalny ciąg - przyczynowo skutkowy, ale tekst wydaje się poszarpany i tym samym mało przyjazny czytelnikowi. Lindberg pisze krótkie zdania, albo zupełnie pomija opisy, albo koncentruje się na drobiazgach. W powieści dominują dialogi i to na ich podstawie czytelnik musi wyobrazić sobie to wszystko, czego brakuje w świecie powieści. Oczywiście krótkie rozdziały, przewaga dialogów nad opisami pozwala narzucić szybkie tempo, ale dzieje się to kosztem ogólnego odbioru Sekretów Sztokholmu. Rozpieszczony dotychczas przeczytanymi kryminałami, poczułem się rozczarowany historią, którą zaproponowała Hanna Lindberg. Na obronę warto dodać, że jej powieść nie jest kolejną opowieścią o zmęczonym życiem policjancie, tylko książką o miłośnikach ryzykownych interesów i kobietach, które wiedzą, jak w życiu korzystać z atutów natury lub/i dobrodziejstw chirurgii estetycznej. 

Sekrety Sztokholmu Hanny Lindberg reklamowane są jako thriller i choć jest to gatunek pojemny, to w mojej ocenie thrillerem nie jest. To raczej powieść z elementami sensacyjnymi, dość przeciętnie napisana i do tego z fabułą, która razi uproszczeniami. Czytadło na plażę - jak najbardziej. A czy to rekomendacja, czy wręcz przeciwnie? Zostawiam bez odpowiedzi. 


źródło: www.empik.com
Informacje o książce

autorka Hanna Lindberg
tytuł Sekrety Sztokholmu
tytuł oryginału STHL Confidential
przekład Agata Teperek

wydawnictwo Edipresse Książki
miejsce i rok wydania Warszawa 2017
liczba stron 328

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 3/6




Dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki
za udostępnienie egzemplarza do recenzji







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger