piątek, 19 maja 2017

"Czerwone dziewczyny" Kazuki Sakuraba

www.wydawnictwoliterackie.pl
Informacje o książce

autorka Kazuki Sakuraba
tytuł Czerwone dziewczyny
tytuł oryginału Akakuchiba - ke no densetsu
przekład (zj. angielskiego) Łukasz Małecki

wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
miejsce i rok wydania Kraków 2017
liczba stron 486

egzemplarz recenzencki








Literatura japońska. Pomijając niezwykle bogatą i różnorodną mangę, w Polsce z pewnością kojarzy się z Haruki Murakami, Kobo Abe, Kazuo Ishiguro, czy ostatnio z Takashi Hiraide. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na pierwszą po polsku powieść Kazuki Sakuraby. Autorka Czerwonych dziewczyn to wielokrotnie nagradzana pisarka, której saga o rodzie Akakuchiba uwodzi tajemniczą historią małej Manyo. I choć później opowieść traci na dynamice i lekko rozczarowuje, to warta jest uwagi choćby ze względu na wciąż odmienne od europejskiego, spojrzenie na świat i relacje międzyludzkie. 



Manyo Aka ma dziesięć lat, kiedy zostaje podrzucona przez ludzi z gór pewnej robotniczej rodzinie. Jej przybrany ojciec pracuje w hucie, której właścicielami są mieszkańcy okazałego domu, górującego nad okolicą. To ród Akakuchiba, bogaci właściciele zakładów przemysłowych w Benimidori w prefekturze Tottori. Manyo, która ma dar jasnowidzenia, nawet przez myśl nie przeszło, że kiedyś zostanie najważniejszą lokatorką tak zwanej czerwonej posiadłości. A dar przewidywania przyszłości, wymagający interpretacji i niejednoznaczny, stanie się przekleństwem bohaterki. Jaką bowiem można mieć radość z życia, kiedy wie się, jak zakończy się ono dla członków najbliższej rodziny. 

W następnej odsłonie czytelnik poznaje losy kolejnych dzieci Manyo i Yoji Akakuchiba. Wśród nich Kemari, córki, która w przyszłości zostanie najpierw przywódczynią dziewczęcego gangu motocyklowego, a później niezwykle poczytną pisarką mangi. Z kolei jej córka - Toko, bohaterka ostatniej odsłony, towarzyszy czytelnikowi od początku opowieści, jest bowiem narratorką Czerwonych dziewczyn

Powieść Kazuki Sakuraby to historia z pogranicza gatunków, rozpisana na ponad pięćdziesiąt lat. Autorka tworzy historię, w której sprawnie łączy elementy powieści obyczajowej z elementami charakterystycznymi dla realizmu magicznego. Nie jest jednak tak, że motywy przywołujące na myśl prozę Marqueza dominują, ale szczególnie w pierwszej części powieści Sakuraby tajemnica, niedomówienie i dar jasnowidzenia stanowią istotny element fabuły. Dzieje klanu Akakuchibów zostały przedstawione w trzech odsłonach i choć w każdej narratorką jest wnuczka, to wydarzenia opowiadane są z perspektywy babki i matki Toko. Historia każdej z kobiet to przyczynek do pokazania pół wieku zmian, jakie zachodziły w Japonii po II wojnie światowej. Nie bez powodu także, akcja została umiejscowiona na dalekiej prowincji. Nowinki z wielkiego świata docierały do Benimidori z opóźnieniem, ale i z większą siłą rażenia. Szczególnie w pierwszej części opowieści wyraźnie widać, jak japońska tradycja ściera się z nowoczesnością. Biedny region niczym za dotknięciem magicznej różdżki (a w rzeczywistości polityki i ekonomii) szybko rozwija się, wzbudzając w prostych robotnikach potrzebę zarówno awansu społecznego, jak i finansowego. Na przykładzie właścicieli huty i jej pracowników autorka pokazała do czego prowadzi pęd za nowoczesnością i konsumpcjonizm. Mieszkańcy prefektury Tottori odczuwają zarówno gnający do przodu świat, jak i codzienne uciążliwości, jak choćby choroby związane z zatruciem środowiska. W tle da się dostrzec wydarzenia, które powoli zmieniały Japonię. Rewolucja obyczajowa, bańka spekulacyjna (nie pierwsza i nie ostatnia), działalność sekt religijnych, atak sarinem w tokijskim metrze, czy śmierć cesarza Hirohito. 

Nie wydarzenia historyczne, ale losy kolejnych pokoleń Akakuchibów są głównym motywem Czerwonych dziewczyn. Autorka ma nie tylko talent do snucia opowieści (ale z małym zastrzeżeniem), potrafi także skonstruować niezwykle ciekawe, zanurzone w japońskiej tradycji i kulturze postaci. Zarówno kobiet, jak i mężczyzn, ale to właśnie żeńska część klanu jest mocniej wyeksponowana i na jej barkach opiera się cała konstrukcja opowieści. Babka Manyo, córka Kemari i wnuczka Toko, choć łączą je więzy krwi, to każda jest inna. I na przykładzie każdej z nich autorka uwypukliła niektóre fragmenty swojej sagi. Najbardziej tajemnicza jest babka, której niespodziewany awans społeczny nie przywrócił w głowie; to ona przejmuje pałeczkę po charyzmatycznej teściowej i stoi na straży tradycji, mając jednak na uwadze zmiany obyczajowe, od których nie sposób uciec. Kemari buntuje się i długo szuka swojej drogi życiowej w burzliwych latach osiemdziesiątych. I wreszcie Toko - najzwyczajniejsza z nich trzech, której babka przed śmiercią wyjawiła mroczny sekret z przeszłości. I to z ciężarem tej tajemnicy wnuczka będzie musiała sobie poradzić.

Czerwone dziewczyny już od początku uwodzą czytelnika tajemnicą, niedomówieniem i wydarzeniami na granicy jawy i snu, czerpiąc motywy z japońskiej tradycji. Początek powieści okazuje się, w moim odczuciu, najlepszy. Potem, kiedy na plan pierwszy wysuwają się Kemari i Toko, dynamika tekstu spada, historia już tak nie pociąga, co nie znaczy, że nie zachęca do dalszej lektury. Wydaje mi się, że postać Manyo jest najbardziej intrygująca i dlatego jej część sagi okazuje się najciekawsza. Dzieje córki i wnuczki są bliższe współczesności i być może dlatego nie wywołują już tak jednoznacznych emocji. Do tego życiorys Kemari wydaje się mało prawdopodobny, ale w innym rozumieniu, niż miało to miejsce w przypadku jej matki. Opowieść Toko łagodnie spaja sagę w jedną całość.

Mimo pewnych wątpliwości, Czerwone dziewczyny bardzo mi się spodobały. To sprawnie napisana powieść obyczajowa z nutką realizmu magicznego, pokazująca nie tylko skomplikowane (i często tragiczne) losy jednego rodu, ale i przemiany zachodzące w Japonii, której cud gospodarczy wciąż przez wielu stawiany jest za przykład godny naśladowania. Warto spojrzeć na Czerwone dziewczyny jako na opowieść o walce kobiet o swoje prawa. Manyo wychodząc za mąż stawała się własnością męża, jej wnuczka może cieszyć się zdecydowanie większą wolnością,  w dużym stopniu wywalczoną przez jej krnąbrną matkę i inne kobiety z jej pokolenia.

Dla fanów literatury japońskiej w wydaniu innym, niż tylko Murakami (którego od lat jestem fanem) pozycja zdecydowanie warta uwagi.

Nowalijki oceniają 5/6



Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie
książki do recenzji.


4 komentarze:

  1. Kultura japońska od paru lat leży w kręgu moich zainteresowań, choć nie siedzę jakoś głęboko w temacie, w dodatku wstyd przyznać, ale znam tylko Murakamiego. "Czerwone dziewczyny" bardzo mnie zainteresowały, więc myślę, że jak się nadarzy okazja, to z chęcią kupię tę książkę. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbiam wszystko, co jest związane z Japonią. Powieść, choć może nie jest idealna, warto przeczytać, ze względu na ciekawie oddane przemiany zachodzące w tym kraju. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. A mnie nieco rozczarowała, nudziłam się i nie potrafiłam całkowicie oddać mimo wielu ciekawych elementów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też najbardziej podobała się pierwsza część. Później jest już słabiej, ale w moim przypadku o nudzie nie było mowy. Czytałem nudniejsze, choć wobec tej miałem chyba za wysokie oczekiwania.

      Usuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki