sobota, listopada 18, 2017

Akcja czytelnicza - Czytaj PL

Akcja czytelnicza - Czytaj PL

W całej Polsce pojawiło się 7 tysięcy darmowych wypożyczalni e-booków. Znajdziemy je m.in. na przystankach autobusowych, w restauracjach i w szkołach. Czytaj PL – jedna z  największych na świecie akcji promujących czytelnictwo i jedyna taka w Polsce opanuje blisko 500 miast i mniejszych miejscowości na terenie całego kraju. Swoim zasięgiem wielokrotnie przebije poprzednie edycje i po raz pierwszy na taką skalę wykroczy poza granice kraju. Do wypożyczenia dostępne będą same bestsellery m.in. „Sekretne życie drzew” oraz „Shantaram”.

Czytaj PL (www.czytajPL.pl) do tej pory było organizowane w niespotykanej w Polsce i na świecie skali, a w tym roku zasięg akcji będzie wielokrotnie większy. Akcja obejmie ponad 30 miast i dodatkowe 450, w których znajdują się szkoły biorące udział w akcji. Spośród  5000 zgłoszeń uczniów organizatorzy wyłonili 1000 Ambasadorów. Na ponad siedmiu tysiącach nośników pojawią się darmowe wypożyczalnie e-booków i audiobooków. Udostępnione zostaną kody QR do 12 bestsellerów, w tym 5 absolutnych nowości z 2017 roku. Po raz pierwszy w akcji weźmie udział 10 miast zagranicznych m.in.: Barcelona, Dublin, Lwów, Norwich, Nottingham, Praga i Reykjavik – Miasta Literatury UNESCO. Wszystko to będzie  możliwe dzięki jednemu kodowi i jednej aplikacji. Zeszłoroczna edycja  zachęciła do czytania tysiące osób. W tym roku przekona ich jeszcze więcej. Akcja organizowana jest już po raz piąty przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, operatora programu Kraków Miasto Literatury UNESCO oraz platformę e-bookową Woblink.com.


Wśród bestsellerowych książek każdy znajdzie coś dla siebie. W kategorii kryminał do wirtualnej wypożyczalni trafi szwedzka „Księżniczka z lodu” Camilli Läckberg, której powieści przetłumaczone zostały na ponad 40 języków w 60 krajach. Miłośnicy książek  przygodowych będą mieli okazję przeczytać m.in. głośną powieść „Shantaram” Gregory'ego Davida Robertsa, która przedstawia historię legendarnego zbiega ukrywającego się w Indiach. W lesie dzieją się zdumiewające rzeczy! Odkryje je przed czytelnikami Peter Wohlleben w „Sekretnym życiu drzew”. Do wypożyczenia będą również nagrodzone Nagrodą Zajdla „Czterdzieści i cztery” Krzysztofa Piskorskiego, „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast” Filipa Springera, „#WstydźSię!” Jona Ronsona i „Korona śniegu i krwi” Elżbiety Cherezińskiej.

Do organizowanej z inicjatywy Instytutu Książki, pilotażowej odsłony akcji “Upoluj swoją książkę” zgłosiło się aż 1000 szkół ponadpodstawowych z całego kraju. Umożliwi ona wypożyczenie książki na 5 minutowej przerwie wprost z korytarza. Wystarczy smartfon i aplikacja. Na uczniów czekają również konkursy z atrakcyjnymi nagrodami. Ale to nie wszystko. W 200 restauracjach w ramach akcji „Czytaj PL na przystawkę” goście wypożyczą książki nie odchodząc od stolika, dzięki specjalnym nakładkom na menu.

Akcja Czytaj PL od początku jest organizowana w ramach programu Kraków Miasto Literatury UNESCO.

Aby skorzystać z darmowych wypożyczalni e-booków i audiobooków, należy pobrać aplikację Woblink ze sklepu App Store lub Google Play i przejść do zakładki Czytaj PL. Wystarczy jeden kod. Do całej kolekcji każdy może też zaprosić aż 5 znajomych. Czytaj PL trwa od 2 do 30 listopada. Lokalizator darmowych wypożyczalni e-booków można znaleźć na stronie www.czytajPL.pl

Lista dostępnych książek:
1. Wojciech Drewniak „Historia bez cenzury 2”
2. Krzysztof Piskorski „Czterdzieści i cztery”
3. Gregory David Roberts „Shantaram”
4. Filip Springer „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”
5. Anna Kamińska „Wanda”
6. Jakub Małecki „Ślady”
7. Dan Ariely „Szczera prawda o nieuczciwości”
8. Elżbieta Cherezińska „Korona śniegu i krwi”
9. Camilla Lackberg „Księżniczka z lodu”
10. Peter Wohlleben „Sekretne życie drzew”
11. Jon Ronson „#WstydźSię!”
12. Marek Kamiński „Marek i czaszka jaguara”

Organizatorzy Czytaj PL: Krakowskie Biuro Festiwalowe, Woblink

Partner strategiczny: Instytut Książki

Organizatorzy odsłony w szkołach (Upoluj swoją książkę): Instytut Książki, Krakowskie Biuro Festiwalowe, Woblink

Wydawcy: Znak Horyzont, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Marginesy, Wydawnictwo Karakter, SQN, Smak Słowa, Zysk, Wydawnictwo Czarna Owca, Otwarte, Insignis Media, Znak Emotikon

Miasta partnerskie: Kraków, Poznań, Łódź, Wrocław, Gdańsk, Katowice, Lublin, Toruń, Częstochowa, Opole, Gdynia, Rzeszów

Pozostałe miasta biorące udział w akcji: Warszawa, Białystok, Bydgoszcz, Bytom, Chorzów, Mysłowice, Rybnik, Sosnowiec, Szczecin, Tychy

Miasta Literatury UNESCO biorące udział w akcji: Barcelona, Dublin, Dunedin, Edynburg, Lwów, Norwich, Nottingham, Praga, Reykjavik, Dundee

Patronat medialny: LubimyCzytać.pl, Niestatystyczny.pl

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Akcja objęta Patronatem Ministra Edukacji Narodowej

poniedziałek, listopada 13, 2017

Miroslav Pech "Uczniowie Cobaina"

Miroslav Pech "Uczniowie Cobaina"

O tym, że dojrzewanie to wyjątkowy czas w życiu każdego człowieka, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Jedni z nas cieszą się, że ten specyficzny okres mają już za sobą, inni tęsknią za tym stanem, kiedy wydawało się, że jednocześnie - świat nas nie rozumie i stoi przed nami otworem. Dorastanie to oczywiście również ten moment, kiedy człowiekowi zdaje się, że życie tylko wtedy jest pełne, kiedy spróbuje się go w każdym aspekcie. Stąd eksperymenty z wyglądem, używkami i jazda na krawędzi, albo wręcz odwrotnie, alienacja i zamotanie się w kłębku własnych emocji. Czeski pisarz młodego pokolenia Miroslav Pech wziął na warsztat temat dojrzewania i umieścił go na tle przemian ustrojowych w Europie Wschodniej. Uczniowie Cobaina to małomiasteczkowa wizja życia spod znaku Sex & Drugs & Rock and Roll z naciskiem na dwa ostatnie aspekty. 

Uczniowie Cobaina to napisana w pierwszej osobie historia młodego chłopaka (podobnie jak i inni bohaterowie bezimiennego), którego świadoma (ale na pewno nie dojrzała) obecność w świecie przypada na rok śmierci Kurta Cobaina. Charyzmatyczny wokalista Nirvany staje się dla narratora i jego kumpli nie tylko muzycznym idolem, ale bohaterem w ogóle. Chłopcy odkrywają zarówno samą muzykę, jak i styl życia charakterystyczny dla swoich idoli. Najpierw nieśmiało, potem już bez większych oporów eksperymentują z tanim winem, narkotykami, wpadają w tak zwane złe towarzystwo, a z czasem sami się nim stają. Miroslav Pech portretuje pokolenie urodzonych w okolicy wybuchu reaktora jądrowego w Czarnobylu, więc lata dziewięćdziesiąte to moment ich szeroko rozumianej inicjacji. Jak każde pokolenie, młodzież przepracowuje te same emocje i przeżywa podobne doświadczenia. Pech zwraca jednak uwagę, że młodzi nie mają specjalnie oparcia w dorosłych: ani w rodzicach, ani tym bardziej w nauczycielach. I jedni, i drudzy najpierw zachłystują się zmianą ustroju, młodym kapitalizmem i pełnymi półkami w sklepach, zaraz potem całą energię pożytkują na zatrzymanie miejsca pracy. Paradoksalnie to młodzi mają większą szansę na utrzymanie się na powierzchni, ale bez wzorców i oparcia ze strony dorosłych, te szanse ewidentnie maleją. 


Z jakiegoś powodu założyłem, że sięgając po Uczniów Cobaina otrzymam niezobowiązującą powieść, która z humorem i nostalgią opisze czasy również mojej młodości. I choć książkę Pecha charakteryzuje pewna lekkość formy, to jednak jej ogólny wydźwięk do najweselszych nie należy. Autor oddał głos narratorowi, który w prostych słowach i krótkich zapisach przywołujących na myśl dziennik, fragmentarycznie, ale z zachowaniem chronologii, przedstawił swoje życie od roku 1994 do 2011. W tym czasie zmieniło się wiele, ale tak na prawdę nie zmieniło się nic. Owszem bohater wydoroślał, a jego młodzieńcze marzenia o zostaniu gwiazdą rocka przepadły wraz z beztroskimi latami młodości, ale trudno nie odnieść wrażenia, że on sam stanął w miejscu. Moment wkroczenia w dorosłość nie okazał się dla niego zbyt łaskawy. No cóż, taką kolej rzeczy dało się przewidzieć, zaczynając lekturę książki Miroslava Pecha. Autor w swojej opowieści nie zboczył z utartej ścieżki, ale chyba też nie było to jego intencją. Uczniowie Cobaina to i gorzki, i ironiczny, ale niepozbawiony nuty sentymentu obraz młodych ludzi, których dorastanie zbiegło się z nie tylko ze przemianami ustrojowymi, ale przede wszystkim ze zmianą obyczajowości. 

Uczciwie trzeba napisać, że proza Pecha nie jest specjalnie odkrywcza, literacko dość prosta, a czy reprezentuje jakąś tendencję we współczesnej prozie czeskiej - tego zwyczajnie nie umiem ocenić. Myślę jednak, że Uczniów Cobaina docenią dzisiejsi czterdziestolatkowie, którzy w nieokreślonym bliżej czeskim miasteczku i ich mieszkańcach są w stanie dostrzec przebłyski swojej młodości. Na mnie to zadziałało, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że od kilku dni słucham Nevermind Nirvany po raz pierwszy od wielu, wielu lat? Chyba zrobiłem się sentymentalny, choć moje dorastanie nijak miało się do tego, opisanego na kartach prozy Pecha.


źródło: www.empik.com
Informacje o książce

autor Miroslav Pech
tytuł Uczniowie Cobaina
tytuł oryginału Cobainovi 

žáci

przekład Mirosław Śmigielski

wydawnictwo Stara Szkoła
miejsce i rok wydania Wołów 2017
liczna stron 198

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 4/6






za udostępnienie egzemplarza do recenzji


sobota, listopada 11, 2017

Marcel Woźniak "Mgnienie"

Marcel Woźniak "Mgnienie"

W czerwcu ujrzała światło dzienne pierwsza część kryminalnej trylogii Marcela Woźniaka. Autor biografii Leopolda Tyrmanda postanowił sprawdzić się w gatunku z drugiego bieguna literatury. Książka o toruńskim detektywie Leonie Brodzkim okazała się interesującą opowieścią, której udało się uniknąć schematów charakterystycznych dla literatury gatunkowej. Owszem, autor wpisuje się w pewien wzorzec powieści kryminalnej, ale jednocześnie wyraźnienie zaznacza swoją odrębność, choćby poprzez język historii, klimat opowieści, wreszcie humor na granicy sarkazmu. I tak, jak w Powtórce (tutaj) zadaje czytelnikowi pytanie Czy można dwa razy wejść do tej samej rzeki?, tak w drugiej część serii odwołuje się do chińskiego przysłowia. Także o rzece, ale tym razem i o cierpliwości, która zostanie wynagrodzona. No cóż, czy czytelnik po lekturze Mgnienia może czuć satysfakcję? Nie sądzę. Finał książki wystawia bowiem wspomnianą cierpliwość na nie lada próbę. A pragnienie poznania finału historii podkomisarza Leona Brodzkiego jest tylko większe. 

Mgnienie rozpoczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym kończy się Powtórka. To udany pomysł kompozycyjny, który pozwala czytelnikowi poczuć, że znajduje się w centrum wydarzeń. W Mgnieniu, jak na rasowy kryminał przystało, dzieje się sporo. Bo to, że Heraklit ląduje za kratami nie oznacza, że Toruń staje się bezpiecznym miejscem. Nic z tego. Mieszkańców, lokalnych policjantów i opinię publiczną elektryzuje nowe nagraniem brutalnego morderstwa młodej dziewczyny. Zabójca uderza bezpośrednio w Brodzkiego, angażując go w sprawę głównie z powodów osobistych. Detektyw zmuszony jest do ponownego przeanalizowania przeszłości swojej rodziny, nie mając świadomości, że największe zagrożenie czyha tam, gdzie najmniej się go spodziewał. Zanim jednak elementy układanki ułożą się w  sensowną całość, sporo wody upłynie w Wiśle i Drwęcy.


Zastanawiałem się, jak będzie wyglądało Mgnienie, zarówno w kwestii fabuły, jak i konstrukcji historii opowiedzianej w drugim tomie. I muszę przyznać, że Marcel Woźniak pozytywnie mnie zaskoczył. Po pierwsze fabuła - oczywiście nie da się za dużo o niej napisać, żeby czasem czegoś nie zdradzić - w kilku miejscach mnie zaskoczyła. Jak choćby z przeniesieniem akcji do Darłowa, czy odkryciem prawdziwego (nomen omen) oblicza niektórych bohaterów. Już po Powtórce oczywiste było, że autor ma sprecyzowany pomysł na całą historię Leona Brodzkiego i tylko dawkuje czytelnikom kolejne informacje. I choć oczywiście następujące po sobie wydarzenia wciągają w nurt opowieści, to w Mgnieniu zaciekawiła mnie strona literacka historii. Wspomniałem już o konstrukcji powieści, od pierwszej strony wciągającej czytelnika w plątaninę wydarzeń. Taki pomysł autora wymusił, w moim odczuciu, dosyć niemrawy początek książki. Podkomisarz Brodzki filozofuje bardziej niż zwykle, a czytelnik dostaje informacje na temat wydarzeń z Powtórki. Ale to wszystko to tylko wstęp do sedna intrygi, ponieważ w pewnym momencie akcja przyspiesza i kartki książki same się przewracają. Mnie przy czytaniu Mgnienia towarzyszyło uczucie autentycznego strachu o bohaterów, bowiem nie można mieć pewności, czy któryś z nich nie zostanie ofiarą zabójcy. Dodatkowo, uwikłanie w splot wydarzeń rodziny Brodzkiego wzmaga poczucie czytelniczego dyskomfortu. Że o komforcie samym detektywie nie wspomnę. Świat, w jakim się wychował, zaczyna rozpadać się jak domek z kart i ratuje go głównie, być może stoickie, a na pewno filozoficzne podejście do życia.

Marcel Woźniak mógł pójść na łatwiznę i w Mgnieniu zaproponować chwyty fabularne znane z pierwszego tomu. Autor wybrał jednak inną drogę. Po pierwsze przeniósł akcję na pewien czas z Torunia do Darłowa. Zredukował do minimum opowieść o mieście na rzecz wyeksponowania świata przeżyć bohaterów (głównie oczywiście Brodzkiego). W tekście pojawiają się fragmenty monologów wewnętrznych podkomisarza, a klimat generalnie jest odrobinę bardziej mroczny niż w Powtórce. Dzięki temu nowa powieść łagodnie balansuje na granicy współczesnego kryminału miejskiego, powieści noir i sensacji. To ciekawe połączenie, które wyróżnia książkę Woźniaka na tle innych powieści gatunkowych. Jedno natomiast nie uległo zmianie - język. Autor nie tylko sprawnie opowiada historię toruńskich policjantów, ale także bawi się z czytelnikiem odwołaniami do innych tekstów (pies Gucio!), przywołuje ponownie Marka Benera, wreszcie pozwala sobie na zaskakujące, jak na kryminał, fragmenty. Zwróćcie choćby uwagę na przesympatyczną scenkę z toruńską kapeluszniczką oraz fragment z ochroniarzem w różowej koszulce i pożyczonego kota. Jest też nawiązanie do Agathy Christie w postaci fajnej gry słownej. I właśnie za takie smaczki cenię autorów, którzy od czasu do czasu puszczają do czytelników perskie oko i bawią się gatunkiem literackim.

Finał Mgnienia pozostawia czytelnika w zawieszeniu, choć pewnie jeszcze w mniej komfortowej sytuacji stawia bohaterów. Na szczęście Marcel Woźniak obiecał, że nieuchronnie zmierzamy ku Otchłani. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko poczekać na ostatni tom trylogii. Autorze, bądź dobry dla swoich bohaterów. I  dla czytelników, oczywiście! 


źródło: www.czwartastrona.pl
Informacje o książce

autor Marcel Woźniak
tytuł Mgnienie

wydawnictwo Czwarta Strona
miejsce i rok wydania Poznań 2017
liczba stron 416

egzemplarz recenzencki
patronat medialny bloga

Nowalijki oceniają 5/6





Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona 
za zaufanie 
i umożliwienie objęcia przez mój blog 
patronatem medialnym najnowszej powieści Autora. 


poniedziałek, listopada 06, 2017

Magdalena Knedler "Nie całkiem białe Boże Narodzenie"

Magdalena Knedler "Nie całkiem białe Boże Narodzenie"

No i mam problem. Znów nie wiem, czy wolę powieści Magdaleny Knedler w wydaniu obyczajowym czy może jednak kryminalnym. Sama autorka nie ułatwia mi podjęcia decyzji, bo całkiem niedawno zachwyciłem się Historią Adeli (tutaj), a teraz przeczytałem Nie całkiem białe Boże Narodzenie i ... nie mogę się zdecydować. Pójdę chyba sam ze sobą na kompromis i po prostu uznam, że i historie obyczajowe, i powieści kryminalne lubię tak samo. Trudno bowiem nie docenić lekkości i poczucia humoru, które towarzyszą lekturze nowego kryminału spod pióra wrocławskiej autorki, jak i umiejętności pisania mądrych historii obyczajowych.

Na chwilę przed świętami Bożego Narodzenia, pensjonat Mścigniew na Pojezierzu Lubuskim ma komplet gości. Różnych gości, właściwie przekrój współczesnego społeczeństwa. W kuchni praca wre, w powietrzu czuć smakowite zapachy, śnieg skrzy się w słońcu, świąteczne przeboje umilają czas oczekiwania na wigilijną kolację, a trup leży i czeka, żeby ktoś się nim zajął. Zaraz, zaraz ... Trup? W święta? Olga Mierzwińska nie tak wyobrażała sobie odpoczynek w leśnej głuszy. No ale trup to trup i choć nigdzie się nie wybiera, to jednak oczekuje, że ktoś się nim zainteresuje. Śledztwo rozpoczyna podinspektor Grzegorz Romanowski z Komendy Powiatowej Policji we Wschowie, a wspierają go: stary przyjaciel, obecnie prywatny detektyw Wojciech Suzin oraz wspomniana już Olga. Przed nimi nie lada wyzwanie, bo jak na klasyczny kryminał przystało, wszyscy są podejrzani, a im dalej w dochodzenie, tym więcej niewiadomych. Sprawy komplikują się, a do wigilii zostało naprawdę mało czasu.

Magdalena Knedler zadebiutowała komedią kryminalną Pan Darcy nie żyje (tutaj), gdzie pokazała, że lubi bawić się różnymi konwencjami literackimi, żonglować wątkami i znanymi motywami. Podobnie jest w przypadku Nie całkiem białego Bożego Narodzenia. Pensjonat w odciętym od świata lesie, zbliżające się święta, morderstwo i cała galeria postaci, z których każda ma coś na sumieniu, a przynajmniej kieruje się niejasnymi intencjami. Brzmi znajomo? I dobrze, bo autorka nie ukrywa, że jej powieść to kryminał ujęty w cudzysłów, zabawa stylem, kojarzonym choćby z Agathą Christie. I choć nawet bohaterowie nowej powieści przywołują Morderstwo w Boże Narodzenie, to historia zbrodni w pensjonacie Mścigiew, nie jest odwzorowaniem wątków  z twórczości Królowej Kryminałów, ale odczytaniem ich na nowo. Autorka odciska na tekście własne piętno, proponując czytelnikowi nie tylko inteligentną rozrywkę z cyklu Kto zabił?, ale także przewrotną grę z konwencją klasycznej powieści kryminalnej. W przeciwieństwie do innych autorów, nie traktuje po macoszemu bohaterów drugiego planu, dzięki czemu, lżejsza z definicji powieść kryminalna, zyskuje głębię i tym samym wychodzi poza sztywne ramy gatunku.


Mocną stroną powieści jest nie tylko skomplikowana intryga kryminalna poprowadzona tak, że czytelnik długo nie może wpaść na to, kto zabił i jakie miał motywy, ale i humor. Bo choć proces dedukcji jest długi, to jednak niepozbawiony właśnie humoru, którego w Nie całkiem białym Bożym Narodzeniu jest całkiem sporo. I to w stylu, jaki lubię najbardziej - nieoczywistego, ironicznego, odwołującego się do kultury, również popularnej. Magdalena Knedler lubi przemycać w swoich powieściach nawiązania do książek, seriali, muzyki i filmów. I dzięki temu jej kolejne powieści zyskują element, tak charakterystyczny dla stylu autorki. Przy tej okazji trudno nie wspomnieć o głównych bohaterach. Mierzwińska, Romanowski i Suzin tworzą fantastyczną ekipę i choć na pierwszy rzut oka sporo ich dzieli, to jednak świetnie się uzupełniają i nadają powieści niewymuszonej lekkości.  Trudno nie polubić zagubionej życiowo Olgę, smakosza krówek - mordoklejek Grzegorza, wreszcie Wojtka, który, jak mało kto, zna się na luksusowych dodatkach. Ta trójka ma wielki potencjał i bardzo chciałbym zobaczyć ich kiedyś razem podczas pracy nad koleją zagadką kryminalną.

Nowa powieść Magdaleny Knedler z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom klasycznych powieści detektywistycznych. Autorka potraktowała jednak gatunek z lekkim przymrużeniem oka, zapraszając czytelnika do zabawy konwencją powieści kryminalnej spod znaku Agathy Christie. Czy zbrodnię da się połączyć z humorem i nieśmiertelnym Last Christmas? O tym trzeba przekonać się osobiście, niekoniecznie tylko w święta.
I ta genialna okładka!


źródło: www.zaczytani.pl
Informacje o książce

autorka Magdalena Knedler
tytuł Nie całkiem białe Boże Narodzenie

wydawnictwo Novae Res
miejsce i rok wydania Gdynia 2017
liczba stron 436

egzemplarz recenzencki
Nowalijki oceniają 6/6





za udostępnienie powieści do recenzji 

sobota, listopada 04, 2017

Daniel Koziarski "Ciemnokrąg"

Daniel Koziarski "Ciemnokrąg"

Życie to ciągłe wybory. Niby nic odkrywczego, ale gdyby na moment zatrzymać się na tym stwierdzeniu, mogłoby się okazać, że  codziennie podejmujemy decyzje wpływające nie tylko na nas samych, ale głównie na innych ludzi. A co w sytuacji, kiedy podjęta decyzja i poczyniony krok tylko na milimetry dzieli nas od nieszczęścia? W codziennej bieganinie nawet nie zdajemy sobie sprawy, że od naszych decyzji zależy więcej, niż możemy sobie wyobrazić. Nowa powieść Daniela Koziarskiego Ciemnokrąg to cztery współczesne historie, których bohaterowie zostają postawieni w sytuacjach bez wyjścia. Stoją nad przepaścią życiowych wyborów, których konsekwencje bywają opłakane w skutkach. 

Borys, Natalia i Adam, po zdanym egzaminie, postanawiają spędzić trochę czasu w domku nad jeziorem. Tych troje łączy przyjaźń, ale chłopaków -  rywalizacja o względy Natalii. Kiedy dochodzi do nieszczęśliwego wypadku, ale jednak wypadku - wydarzenia toczą się bardzo szybko, a wspomniane już wcześniej wybory dokonywane są z coraz mniejszą ostrożnością. Spirala szaleństwa nakręca się, doprowadzając do kolejnego nieszczęścia.

O tym, jak bezwględna potrafi być żądna rozgłosu dziennikarka, przekona się Błażej, frontman popularnego zespołu disco polo. Im bliże stają się relacje piszącej o zespole Agaty, tym więcej brudów na temat piosenkarzy wychodzi na światło dzienne. Jak daleko posunie się dziennikarka i gdzie zaciera się granica między prawdą a plotką?

Dwie ostatnie części to historia Marcina i Mai, którzy poznali się podczas koncertu. Problem w tym, że mężczyzna nie jest do końca szczery w swoich intencjach, a Maja stanie przed trudnym wyborem. I jest jeszcze Adrian, który zostaje oskarżony o molestowanie seksualne przez uczennicę, której udziela korepetycji. 


Ciemnokrąg Daniela Koziarskiego to współczesna powieść obyczajowa o tym, że decyzja podjęta pod wpływem emocji może wpłynąć na całe życie. Autor uwikłał swoich bohaterów w niebezpieczną grę, jaką jest codzienność. Niby ma ona jasne reguły, ale w przypadku postaci z kolejnych części książki nic nie wydaje się jasne i proste. Bohaterowie Ciemnokręgu to zwyczajni ludzie, ale postawieni przed koniecznością dokonania wyboru, gubią się w swoich sądach, tracą zimną krew i pewność siebie, okazują się słabi i małostkowi. Wręcz odrażający, jak przyjaciele z rozpoczynającego książkę 2016.Uwikłani. Autor dobitnie pokazuje, że wystarczy jedna dramatyczna sytuacja i nasz system wartości rozpada się niczym domek z kart, a wygrywa instynkt przetrwania - przeżycia za wszelką cenę. Nawet kosztem bliskich. Bohaterowie Ciemnokręgu budzą zarówno litość, jak i współczucie, ale choć nie popieramy ich wyborów, mamy ten komfort, że nie musimy o niczym decydować. Przynajmniej nie tu i nie teraz.

Książka Daniela Koziarskiego ma ciekawą konstrukcję. Jej trzon stanowią cztery zamknięte historie, które bierze w klamrę, rozpisany na dwie części, Prolog. Różni bohaterowie, inne sytuacje, ale jeden wspólny dla wszystkich temat. Mimo niezbyt rozbudowanych opowieści, autorowi udało się z powodzeniem naszkicować portrety psychologiczne postaci i zaprezentować wydarzenia, które budzą skrajne emocje. 

Ciemnokrąg to mocna współczesna powieść obyczajowa, której wydźwięk zostaje w głowie na długo po lekturze. A mając w pamięci losy jej bohaterów, nasze codzienne wybory mogą okazać się jeszcze trudniejsze. 


źródło: www.zaczytani.pl
Informacje o książce

autor Daniel Koziarski
tytuł Ciemnokrąg

wydawnictwo Novae Res
miejsce i rok wydania Gdynia 2017
liczba stron 304

egzemplarz recenzencki
patronat medialny bloga

Nowalijki oceniają 4+/6





za udostępnienie powieści do recenzji 
i umożliwienie objęcia książki 
patronatem medialnym bloga

czwartek, listopada 02, 2017

PODSUMOWANIE MIESIĄCA - PAŹDZIERNIK 2017

PODSUMOWANIE MIESIĄCA - PAŹDZIERNIK 2017

*Październik. W zasadzie nic do niego nie mam, ale całe szczęście, że już się skończył. Tak się złożyło, że w październiku właśnie zaliczyłem największy od lat kryzys czytelniczy. I choć ostatecznie przeczytałem dziewięć książek, to łatwo nie było. Trudność nie była związana z lekturami, po prostu dopadł mnie czytelniczo - blogerski dołek. Ci z Was, którzy udzielają się w blogosferze, z pewnością wiedzą, co mam na myśli. Na szczęście kryzys minął, blog funkcjonuje, a Targi Książki w Krakowie znów dały mi sporo satysfakcji. 


*Październik zacząłem od VI tomu serii Remigiusza Mroza o Chyłce i Zordonie - tym razem Oskarżenie z mieszanymi uczuciami po lekturze

*Następna w kolejce była nowa powieść Alka Rogozińskiego Lustereczko, powiedz przecie. Książki Alka mają specyficzny humor, który nie każdemu musi przypaść do gustu. Jak kupuję go w ciemno


*IX tom kryminalnej serii Petera Jamesa W godzinie śmierci to solidna brytyjska robota. Może mało odkrywcza, ale czyta się bardzo przyjemnie: 


*Finałowa odsłona serii Joanny Opiat - Bojarskiej to najbardziej pikantna część o Aleksandrze Wilk. I mój kolejny patronat! Gra o wszystko


*Debiutant Max Czornyj zaskoczył mnie tak, że jego Grzech przeczytałem w jeden dzień i niecierpliwie czekam na więcej.


*Na powieść Minki Kent Idealne życie miałem ochotę od dłuższego czasu. I choć ostatecznie szału nie było, to lektura okazała się całkiem przyjemna.


*Najnowsza powieść Małgorzaty Rogali Zastrzyk śmierci ma nie tylko mój patronat, ale i rekomendację na okładce. To dla każdego blogera zawsze wielkie wyróżnienie.


*Historia Adeli Magdaleny Knedler to jedna z najciekawszych premier tej jesieni. Wiem, co mówię, książkę czytałem dwa razy. Bo miało być inaczej, ale plany nie wypaliły. 
Piękna opowieść o szczęściu, które bywa nieobliczalne.


*Ostatnia powieść października, czyli W szponach szaleństwa Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. Rasowy thriller z moją rekomendacją na okładce. Ale bez sowy. Tak wyszło - znów.


*Październik to oczywiście Targi Książki w Krakowie. Nie będę się jednak powtarzał, relacja (o dziwo na czas!) jest tutaj

Napiszę jedynie, że wszystkie dobre słowa, które usłyszałem pod swoim adresem od czytelników (jak to brzmi!), autorów i wydawców utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto zarywać noce, albo wieczorami siedzieć przed komputerem. Dziękuję Wam wszystkim i każdemu z osobna.


*Pytacie, dlaczego mojego bloga nie ma w zestawieniach najpopularniejszych miejsc o książkach w sieci. Odpowiedź jest prosta - bo nie jestem popularny. A tak serio. To pewnie frycowe, które płacę za nieobecność w blogosferze. Kto próbował, ten wie, że z uporem maniaka odmawiam brania udziału w tagach, tourach i innych blogerskich akcjach. I nie dlatego, że zadzieram nosa, tylko dlatego, że po pierwsze nie mam na to czasu, a po drugie - tak sobie wymyśliłem, wrzucając blog w przestrzeń internetu. Wciąż naiwnie zakładam, że liczy się treść, choć ładna forma na FB i IG też niczemu nie szkodzi. Nadal mam zamiar działać w ten sposób. Zresztą ... na pewne internetowe wygibasy jestem już za stary. Z drugiej strony mam stabilne, wierne grono odbiorców - Was - czy potrzeba mi czegoś więcej? Dobrze mi tu, gdzie jestem i nie zamierzam, póki co, nigdzie się stąd ruszać.

* Dwa lata temu recenzowałem między innymi (klik w okładkę)





*Rok temu (klik w okładkę)


*Oczywiście słucham dużo muzyki (ostatnio playlisty na jesień ze Spotify) i namiętnie oglądam Netflixa - nadal Riverdale, nowy sezon Spadajcie, hejterzy, skończyłem Rodzinę w oparach i finiszuję z nowym sezonem BoJack Horseman. A ile smakowitych kąsków przede mną! 


*Jesienne długie wieczory służą czytaniu i pisaniu, więc może wena wróci już na dłużej. Oby, czego sobie i Wam, i sobie życzę!

*Dziękuję za odwiedziny i komentarze! 

Do miłego!
Tomek 





Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger