sobota, 3 grudnia 2016

"Muza" Jessie Burton

www.wydawnictwoliterackie.pl
Informacje o książce

autorka Jessie Burton
tytuł Muza
tytuł oryginału Muse
przekład Agnieszka Kuc

wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
miejsce i rok wydania Kraków 2016
liczba stron 480

egzemplarz recenzencki








Dzieła sztuki to wdzięczny temat dla pisarzy i poetów. Wielokrotnie na kartach różnych powieści przewijały się wątki, w których obrazy lub rzeźby stanowiły istotny element fabuły. O sztuce wspomina się w mitologii i w bardzo współczesnych powieściach sensacyjnych. Kto nie ma możliwości przyjrzenia się obrazowi w konkretnym muzeum, może kupić odpowiednią aplikację na telefon, by w domowym zaciszu i w wysokiej rozdzielczości przeanalizować każde maźnięcie pędzlem. Nie wspominam o albumach, bo to chyba bardzo oczywiste źródło wiedzy o sztuce. Oczywiście nic nie zastąpi osobistego kontaktu z obrazem i rzeźbą. Lubię ten moment w muzeum, kiedy stojąc przed płótnem wyobrażam sobie, co kryje się za malowidłem; jakie emocje towarzyszyły jego powstaniu, dlaczego wygląda tak, a nie inaczej. Dlatego kiedy przeczytałem zapowiedź nowej powieści Jessie Burton pod tytułem Muza wiedziałem, że koniecznie muszę zapoznać się z tą powieścią. Intuicja mnie nie zawiodła. Piękna okładka kryje bowiem intrygującą treść. 

Czerwiec 1967 roku okazał się w Londynie niezwykle upalny. W jednym ze sklepów z butami pracuje Odelle Bastien, która raptem kilka lat wcześniej przybyła do Anglii z Trynidadu. Wykształcona i z głową pełną marzeń, dziewczyna zderzyła się z chłodną (i to  niekiedy dosłownie) angielską rzeczywistością. Kiedy pewnego dnia otrzymuje zaproszenie na rozmowę o pracę nie wie jeszcze, że jej życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Zostaje przyjęta na posadę maszynistki w nobliwym Instytucie Sztuki Skeltona. Tam spotyka tajemniczą i ekscentryczną Marjorie Quick, która poznawszy się na talencie Odelle, skutecznie namawia ją do podjęcia odważnych życiowych decyzji. Dziewczyna jednak całą energię włoży w rozwikłanie zagadki obrazu, który jej bliski znajomy Lawrie Scott przyniósł do wyceny. Okazuje się bowiem, że to płótno jest cenniejsze, niż obecny właściciel mógłby to sobie wyobrazić.

W styczniu 1936 roku na hiszpańskiej prowincji pojawia się wiedeński marszand Harold Schloss. Wraz z żoną Sarą i córką Oliwią dyskretnie opuścili rodzinne miasto, uciekając przed rodzącym się faszyzmem. Do ich nowego domu przybywa rodzeństwo Teresa i Isaac Robles. Mężczyzna, który nie ukrywa lewicowych poglądów, jest też malarzem. Oliwa Schloss właśnie dostała się do Akademii Sztuk Pięknych w Londynie, ale wiedząc, że ojciec nie ceni kobiet - artystek, zataja ten fakt przed rodziną. Kiedy więc w domu pojawia się nowy obraz Rufina i lew, Schloss postanawia pomóc Roblesowi w karierze. Płótno wzbudza coraz większe zainteresowanie kolekcjonerów sztuki w całej Europie. Tyle tylko, że malowidło skrywa pewną tajemnicę, łączącą Oliwię, jej matkę i hiszpańskie rodzeństwo.

Muza Jessie Burton to powieść z dwoma ciągami narracji. Pierwszoosobowa  - z perspektywy Oddelle i trzecioosobowa. Dzięki temu zabiegowi literackiemu czytelnik otrzymuje dwie opowieści w jednej, a pomostem między nimi jest obraz, który na tyle zaintrygował główną bohaterkę, że postanowiła ona rozwikłać jego zagadkę. Nieznane dzieło Isaaca Roblesa, malarza - rewolucjonisty, który zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, to smaczny kąsek dla ludzi sztuki i niemała sensacja artystyczna. Jak łatwo się domyślić, obie narracje w pewnym miejscu muszą się skrzyżować, aby bohaterka powieści i jej czytelnicy mogli poznać prawdę, kryjącą się za ekscentrycznym i znakomitym technicznie obrazem. Przyznam że historia, którą zaproponowała Burton, wciągnęła mnie od samego początku i nawet nie mam za złe autorce, że skutecznie wywiodła mnie w pole. Intryga jest wielowątkowa, może nie bardzo skomplikowana, ale jednak mocno pogmatwana na poziomie relacji między bohaterami. A te, są mocne i namiętne, rozpalone hiszpańskim słońcem i podszyte strachem przed zbliżającą się do Andaluzji rewolucją, która stała się preludium do II wojny światowej. 

foto Tomasz Radochoński www.instagram.com/nowalijki

W Muzie spodobała mi się podwójna narracja i z podziwem czytałem kolejne jej odsłony zwracając uwagę, jak różne są to teksty. Pod koniec powieści trudno się od powieści Burton oderwać, bowiem misterna konstrukcja całości wreszcie pozwala dostrzec rozwiązanie zagadki obrazu i wzajemnych powiązań między bohaterami. Warto zwrócić uwagę, że pisarka z wyczuciem i znajomością tematu opisała zarówno Hiszpanię z lat trzydziestych, z symptomami zbliżającej się wojny, jak i Londyn z końcówki lat sześćdziesiątych. Odelle - inteligentna i dobrze wykształcona, na każdym kroku musiała stawiać czoła nietolerancji, która wynikała ze strachu i niedouczenia Anglików.

Jessie Burton potrafi pisać ciekawe i wciągające historie. Warto sięgnąć po Muzę, bo jest to jedna z tych powieści, których lektura to sama przyjemność. Wyraziste postaci, (nieomal) sensacyjny wątek z tajemniczym obrazem, dobrze zarysowane tło społeczne i historyczne to elementy, które tworzą tę opowieść. Można jeszcze dodać do tego różne odcienie namiętności, która nie zna barier czasowych oraz bardzo sprawne pióro Burton, aby napisać, że ma się do czynienia z potencjalnym hitem wydawniczym. Tak, czy inaczej - zdecydowanie polecam!

Nowalijki oceniają 6/6



Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie
książki do recenzji.

2 komentarze:

  1. Przekonałeś mnie. A raczej utwierdziłeś w chęci przeczytania tej książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło. To jedna z ciekawszych powieści z tego roku - jak dla mnie - oczywiście ;)

      Usuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki