piątek, listopada 11, 2016

"Dziki łabędź i inne baśnie" Michael Cunningham

www.rebis.com.pl
Informacje o książce

autor Michael Cunningham
tytuł Dziki łabędź i inne baśnie
tytuł oryginału A Wild Swan and Other Tales
przekład Jerzy Kozłowski

wydawnictwo Rebis
miejsce i data wydania Poznań 2016
liczba stron 158

data premiery 25 października 2016
egzemplarz recenzencki






Lubicie baśnie? Podejrzewam, że to pytanie czysto retoryczne, bo ten gatunek literacki, jak żaden inny, towarzyszy ludziom od dzieciństwa. Ileż to emocji towarzyszyło nam, gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy, a potem przeczytaliśmy historię o śpiącej królewnie, czy o ołowianym żołnierzyku. Jakie musiało być nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że teksty braci Grimm, czy Andersena pełne są okrucieństwa i podtekstów, a szczęście bohaterów często okupione zostało mnóstwem upokorzeń i wyrzeczeń. Baśnie o lepszym świecie, w którym dobro zwycięża zło, fascynowały ludzi od wieków i wiele wskazuje na to, że jeszcze długo nic się w tej kwestii nie zmieni. A zastanawialiście się może, co dzieje się z bohaterami baśni, po konwencjonalnym I żyli długo i szczęśliwie? W zakamarkach pamięci plączą mi się co najmniej dwa eseje poświęcone życiu po życiu bohaterów baśni. I o ile nie pamiętam w tej chwili autorów tych tekstów, to jednak przypominam sobie, że wizja przyszłości tych postaci nie jest już taka różowa. No cóż, rutyna dnia codziennego, nawet związana z rządzeniem połową królestwa, może po prostu nudzić. A kiedy ludzie się nudzą, to ...


Marzenia czasem się spełniają. Prawie jak w baśni ;) 


Michael Cunningham, jeden z moich ulubionych autorów, któremu jestem wdzięczny za Godziny (miałem to szczęście, że mogłem podziękować mu za nie osobiście w Krakowie) wziął na swój literacki warsztat popularne baśnie i pokazał je przez pryzmat własnego, ironicznego spojrzenia. To zadanie mogło okazać się ryzykowne, ale potraktowanie tematu z odrobiną ironii i z ciepłym humorem sprawiło, że znane od zawsze teksty zyskały nowy, często zaskakujący wymiar. Tak oto powstała niewielkich rozmiarów książka Dziki łabędź i inne baśnie, czyli świeże i przewrotne spojrzenie autora na ponadczasowe historie, na których wychowały się miliony ludzi na całym świecie. Już wstęp do zbioru, zatytułowany (jaka cudowna gra słów) Roz.czarowanie, sugeruje, że Cunningham zdrapie tu i ówdzie złotą farbkę i odsłoni niewygodną prawdę. I czyni to w charakterystycznym dla siebie stylu. Owszem, prowokuje, ale i zachęca tym samym do intelektualnego fermentu. 


Warto było odstać w gigantycznej kolejce!

Na całość, oprócz wymienionego już Roz.czarowania, składa się  w sumie jedenaście tekstów. Celowo napisałem tesktów, bo niektóre z nich to krótkie historie przypominające opowiadania, innym zaś bliżej do esejów, czy wariacji na temat. Cunningham bawi się znanymi motywami, rozkodowując je przy pomocy odwołań do współczesności. Zaprasza czytelnika do zabawy, w której można poznać dalsze losy bohaterów, kiedy pada słynne zdanie I żyli długo i szczęśliwie. Autor udowadnia, że nie za każdym razem jest długo, a już na pewno nie zawsze szczęśliwie. Co z tego, że dwunasty książę ma skrzydło zamiast ramienia, skoro nie ma szans na znalezienie szczęścia. Baba Jaga, zanim nią została w chatce z piernika, wiodła życie pełne ludzi i pustki jednocześnie. Jak żyła, tak zmarła. Piękny Jaś nie grzeszył może intelektem, ale potrafił sprawić, że wraz z matką zaczęli żyć na odpowiednim poziomie. Małpia łapka przyniosła szczęście, ale rozumiane na opak. Wśród postaci przedstawionych w zbiorze są także: karzeł, ołowiany żołnierzyk, czy Roszpunka. Każda z tych postaci ma literacki rodowód w baśniach, ale życiorys już bardziej nowoczesny.


Baśnie Cunninghama z ilustracjami Yuko Shimizu

Dziki łabędź i inne baśnie to spojrzenie na znane teksty z zupełnie nowej perspektywy. Autor dopasowuje je do współczesności, osadzając akcję baśni w dzisiejszym świecie, podkreślając samotność bohaterów, często ich niedostosowanie do życia w społeczeństwie. Mężczyźni w tak rozumianych baśniach walczą raczej z demonem kryzysu płci, niż z konkretnym potworem. Kobiety są zagubione między potrzebą realizacji własnych potrzeb a oczekiwaniami społeczeństwa. Postaci z tekstów Cunninghama wchodzą w przypisane im od wieków role, ale nie da się ukryć, że baśniowe kostiumy mocno ich uwierają. 

Próbowałem spojrzeć na teksty tworzące ten zbiór jako na nowe wersje znanych baśni. I już wiem, że tak się nie da interpretować tych opowieści. Autor zatarł bardzo wyraźnie granicę między dobrem a złem, między czerń i biel wprowadził wiele odcieni szarości, bo tylko w naiwnym postrzeganiu świata wszystko wydaje się poukładane i oczywiste. Przez baśnie Cunninghama przebija smutek nieudanych związków, straconych nadziei, ale można też dostrzec odrobinę radości z drobiazgów, z których zbudowane jest życie. Ale żeby nie było tak pesymistycznie, to ostatni tekst Długo/szczęśliwie daje nadzieję na lepsze jutro. Czymże byłby baśnie, gdyby nie kończyły się szczęśliwie? Michael Cunningham też to przecież wie i choć przewrotnie, to jednak bardzo po swojemu oddaje hołd tradycji w Dzikim łabędziu i innych baśniach. I tylko wielka szkoda, że to lektura na moment. Aż chciałoby się więcej.
Polecam. Koniecznie!

Nowalijki oceniają 6/6



Dziękuję Wydawnictwu Rebis
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


10 komentarzy:

  1. Jak Tomasz tak wychwala, to chyba warto sięgnąć po ten zbiór ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tomasz lubi takie nieoczywiste teksty, bardzo. Bardzo!

      Usuń
  2. A ja jeszcze nie znam autora i chyba wypada poznać :D Chętnie sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z ciekawszych współczesnych pisarzy amerykańskich. Szczególnie polecam Ci jego "Godziny". Być może widziałaś też film z N. Kidman i M. Streep. Polecam! :)

      Usuń
  3. O, bardzo chcę przeczytać tę książkę, bo baśnie uwielbiałam i uwielbiam do dziś. Wszelkie reinterpretacje bardzo mile widziane. Twórczości autora jeszcze nie znam, na krakowskich targach zakupiłam "Godziny", które czekają na lekturę. Rozumiem, że nie dać im czekać zbyt długo ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zacznij od "Godzin" - to, moim zdaniem, najlepsza powieść autora. Film pewnie już widziałaś. Aż żałuję, że wszystkie powieści przeczytałem przed erą bloga. Teraz marna szansa na powtórną lekturę ;)

      Usuń
    2. Nie widziałam, bo zdradzę Ci wstydliwy sekret - ja oglądam bardzo mało filmów. Ale może to i w tym przypadku lepiej, preferuję jednak kolejność najpierw książka, potem film ;)

      Usuń
    3. Ja też oglądam filmy bardz rzadko. Wolę poczytać. I zawsze najpierw książka, potem film. Albo tylko książka ;)

      Usuń
  4. Bardzo na nią czekałam i jakoś tak mi smutno było, że nikt o niej nie pisze, ale Ty, Tomku jakoś mnie poratowałeś. I dodatkowo przekonałeś, że to książka jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że ta książeczka spodoba Ci się tak samo, jak mnie :)

      Usuń

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger