czwartek, października 13, 2016

"Najgorsze dopiero nadejdzie" Robert Małecki

www.czwartastrona.pl
Informacje o książce

autor Robert Małecki
tytuł Najgorsze dopiero nadejdzie

wydawnictwo Czwarta Strona
miejsce i rok wydania Poznań 2016
liczba stron 408

egzemplarz recenzencki










Tegoroczna jesień obrodziła powieściami kryminalnymi. Wśród wielu premier to właśnie historie sensacyjne i kryminalne wyróżniają się na księgarskich półkach. Jedną z nowości, na którą warto zwrócić uwagę, jest debiutancka powieść Roberta Małeckiego Najgorsze dopiero nadejdzie. Jak oceniam tę książkę, co mi się spodobało, a czego się czepiam - to wszystko już teraz w recenzji. 

Kiedy poznajemy głównego bohatera powieści, dziennikarza Marka Benera, mężczyzna znajduje się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Od szefowej największego w Toruniu dziennika Gazety Miejskiej otrzymał właśnie wymówienie, mimo że jego praca od dawna utrzymywała tytuł na powierzchni. Benerowi nie wiedzie się również w życiu osobistym. Trzy lata temu zniknęła bez wieści ciężarna żona dziennikarza, a mężczyzna bezskutecznie próbuje wyjaśnić to dramatyczne wydarzenie. Jak na razie bez żadnych rezultatów. Zaraz po powrocie z Berlina, gdzie szukał śladów żony, Bener ma napisać artykuł na temat pożaru w domu za miastem. Na miejscu okazuje się, że zginął  tam dawny przyjaciel dziennikarza, a jego żona, niegdyś dziewczyna Benera, zostaje porwana. Mężczyzna nie zdaje sobie początkowo sprawy, że został wmanewrowany w szalenie niebezpieczną grę, a najgorsze dopiero przed nim ...

Najgorsze dopiero nadejdzie zaczyna się jak klasyczny kryminał, który na własny użytek nazwałem miejskim. Jest więc dziennikarz, który wiele w życiu przeżył i nieobce są mu przekręty na styku polityki i biznesu. Są kumple i pewna siebie szefowa, pojawiają się problemy rodzinne. Jest wreszcie Toruń, jeszcze jeden bohater książki, a nie tylko tło dla rozgrywających się wydarzeń. Trochę duszny klimat miasta, układy i wzajemne powiązania między najważniejszymi ludźmi w Toruniu sugerowały solidną powieść kryminalną, mocno osadzoną w aktualnej sytuacji społecznej i politycznej. I niespodziewanie konwencja ulega zmianie. Nagle akcja przyspiesza,  Bener zaczyna przypominać superbohatera, sypią się ciosy, padają strzały i z kryminału robi się powieść sensacyjna. I to trochę z gatunku zabili go i uciekł. Nie powiem, czyta się to bardzo dobrze, ale w moim odczuciu część wydarzeń jest przerysowana, a może potraktowana z przymrużeniem oka, choć nie wiem oczywiście, czy takie były intencje autora. Ta niespodziewana zmiana konwencji (ale nie stylu) trochę wybiła mnie z czytelniczego rytmu i przez jakiś czas uwierała podczas czytania. Muszę jedna przyznać, że od powieści trudno było mi się oderwać i mimo kilku zdziwień Ale jak to? wraz z bohaterem pędziłem do zaskakującego finału. Jak się okazuje, finału pierwszego tomu, bo Marek Bener nie zamknął wszystkich spraw i jeszcze powróci.


foto Tomasz Radochoński/www.instagram.com/nowalijki

Mimo usterki w kwestii gatunków, z czystym sumieniem mogę napisać, że powieść Roberta Małeckiego warto przeczytać. Przypadła mi do gustu postać dziennikarza i wydaje się, że Bener ma nadal duży potencjał. Z pewnością autor wykorzysta go w kolejnych częściach. Doceniam odrobinę zgryźliwe i z całą pewnością autoironiczne poczucie humoru głównego bohatera powieści. Sama intryga jest wciągająca i choć balansuje chwilami na granicy literackiej fikcji, w sumie mogłaby się wydarzyć tu i teraz. Warte uwagi jest tło powieści: z jednej strony kulisy pracy dziennikarza, z drugiej świat polityki, korupcja  wielkie pieniądze i jeszcze większe ego polityków. Myślę, że dla mieszkańców Torunia dodatkowym smaczkiem bedą opisy miasta i nawiązania do niedawnych wydarzeń w regionie. 

Wspomniałem na wstępie, że Najgorsze dopiero nadejdzie to debiut Roberta Małeckiego. Dodam, że w ogólnym rozrachunku debiut udany i warty przeczytania. Książkę cechuje bardzo dobry styl narracji, dzięki czemu powieść czyta się z dużą przyjemnością.  A to niekoniecznie jest reguła w odniesieniu do tekstów gatunkowych. Mam nadzieję, że pisarz na dłużej zagości w literackim światku polskich kryminałów, bo chyba pora wpuścić tam trochę świeżego powietrza. Autorowi życzę, aby tę szansę wykorzystał i już teraz czekam na kontynuację losów Marka Benera - mniej superbohatera, więcej faceta z krwi i kości. I parafrazując tytuł powieści napiszę, że w odniesieniu do twórczości autora najlepsze dopiero nadejdzie. I to pewnie bardzo szybko.

Nowalijki oceniają 5-/6




Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona
za udostępnienie powieści do recenzji.




4 komentarze:

  1. Tomku nigdy nie byłam fanką powieści kryminalnych ale chcę żebyś wiedział,że dzięki Tobie zaczyna się to zmieniać.Po raz kolejny skloniłeś mnie do sięgnięcia po ten gatunek, za co bardzo dziękuję. Teraz tylko muszę jakoś zdobyć ten tytuł😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Agnieszko. Warto dać szansę tej powieści, autor ma na nią pomysł i fajnie pisze. Trochę przeszarżował tu i ówdzie, ale ogólnie jest bardzo, bardzo ok ;)

      Usuń
  2. Tak się zastanawiam, ile książek czytasz miesięcznie i ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od tego, ile mam pracy po pracy :) Staram się czytać dwie książki tygodniowo, ale różnie mi to wychodzi. Czytam dość szybko, ale i mnie czasem zwyczajnie się nie chce :)


      Usuń

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger