czwartek, 6 października 2016

"Dziecko znikąd" Rachel Abbott

www.wydawnictwofilia.pl
Informacje o książce

autorka Rachel Abbott
tytuł Dziecko znikąd
tytuł oryginału Nowhere Child
przekład Anna Rogulska

wydawnictwo Filia/Filia Mroczna Strona
miejsce i rok wydania Poznań 2016
liczba stron (tylko wydanie cyfrowe) 160

egzemplarz ebook Legimi bez 
limitu







Rachel Abbott to jedno z moich blogerskich odkryć. Brytyjska autorka powieści kryminalnych zaistniała w Polsce dzięki Wydawnictwu Filia/Filia Mroczna Strona, które opublikowało jedną z jej najpopularniejszych powieści Obce dziecko (recenzja tutaj). Fenomen książek Abbott najpierw docenili Brytyjczycy, dzięki którym kolejne tytuły okupowały szczyty list bestsellerów Amazona, teraz przyszła kolej na Polskę. Obce dziecko to świetnie skonstruowany kryminał z elementami thrillera, gatunek który ma wielu fanów. Ponieważ jednak zakończenie powieści nie przypadło do gustu czytelnikom, Abbott postanowiła wyjść im na przeciw, dopisała nowe, w którym ostatecznie rozwiązała wszystkie wątki. Tak oto powstało Dziecko znikąd mini powieść, albo dłuższa nowela, która po polsku ukazała się tylko w wersji cyfrowej. 

Czasy mamy takie, że media elektroniczne nie tylko zrobiły zawrotną karierę, ale na dobre zadomowiły się pod strzechą. Abbott zaczęła karierę od self publishingu i dlatego uważam, że ruch wydawnictwa polegający na publikacji Dziecka znikąd tylko w wersji cyfrowej to strzał w dziesiątkę. I ukłon w stronę literackich początków Abbott. 

Wracając do noweli. Od dramatycznych wydarzeń opisanych w Obcym dziecku mija osiem miesięcy. Tasha ukrywa się w mrocznych podziemiach Manchesteru, nie zdając sobie sprawy, że jej ucieczka tylko pogorszyła sytuację. Dziewczynka ma szansę pogrążyć swoich oprawców, ale jednocześnie staje się celem ataków poszukujących jej przestępców. Emma, która otrząsnęła się już z szoku, postanawia ją odnaleźć. Do pomocy angażuje głównego inspektora Toma Douglasa, z którym łączy ją pewien sekret. Czy bohaterom uda się dotrwać do szczęśliwego zakończenia? 

Dziecko znikąd to dość prosta historia. Jej celem jest  przedstawienie satysfakcjonującego dla czytelników zakończenia  historii Tashy, Emmy i Olliego. W noweli nie ma pędzącej na złamanie karku akcji, ale jednak sporo się dzieje. Autorka prowadzi narrację zarówno w pierwszej osobie - oddając głos Tashy, jak i trzecioosobową, przedstawiającą wydarzenia związane z Emmą i Tomem. Taka forma narracji sprawia, że wyeksponowana jest postać dziewczynki przy okazji autorka uwypukla aspekt psychologiczny tej postaci. Znów porusza drażliwe problemy społeczne, ale z racji niewielkich rozmiarów tekstu, nie są one pogłębione.

www.wydawnictwofilia.pl

Wbrew temu, co we wstępie pisze sama Abbott, szkoda czytać Dziecko znikąd, bez znajomości Obcego dziecka. Szkoda, bo czytelnika ominie wciskająca w fotel, sprawnie opowiedziana historia, w której nic nie jest takie, jakie się wydaje. Nowela Abbott to lektura na chwilę, ale i dobra rozrywka. 

Powieści Brytyjki od niedawna znalazły sobie miejsce na mojej kryminalnej półce i wygląda na to, że pozostaną na niej na dłużej. A już niedługo premiera kolejnej pełnowymiarowej powieści Rachel Abbott Zabij mnie znów. Już się cieszę, bo Tom Douglas powraca do akcji. 

Nowalijki oceniają 5/6


4 komentarze:

  1. iskierka23.23@tlen.pl
    Bardzo chciałbym zdobyć tę modelkę bo "Obce dziecko" bardzo mi się podobało,a Twoja recenzja brzmi bardzo zachęcająco:)
    Mam pytanko, czy "Zabij mnie znów" jest kolejnym tomem serii czy można ją czytać jako odrębną książkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zabij mnie znów" to nowy tom, który można czytać jako odrębną historię. Ja powoli staję się fanem Abbott. :)

      Usuń
  2. Ja również😌 Recenzując "Obce dziecko" dałam temu wyraz. "Dziecko znikąd" jest już na moim czytniku,a "Zabij mnie znów" zamówiłam już przedpremierowo jak tylko była taka możliwość.😌
    Dziękuję bardzo za pomoc😌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zabij mnie znów" powoli kończę - jest na co czekać :)

      Usuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki