środa, 7 września 2016

"Maria Panna Nilu" Scholastique Mukasonga

www.czwartastrona.pl
Informacje o książce

autorka Scholastique Mukasonga
tytuł Maria Panna Nilu
tytuł oryginału Notre - Dame du Nil
przekład Anna Biłos

wydawnictwo Czwarta Strona
miejsce i rok wydania Poznań 2016
liczba stron 305

egzemplarz recenzencki
premiera 14 września 2016 r.







Zaraz po przeczytaniu Marii Panny Nilu Scholastique Mukasonga sprawdziłem w internecie biografię pisarki i historię Rwandy. A dokładniej przebieg wieloletniego konfliktu plemiennego, który zakończył się masowym ludobójstwem Tutsi przez Hutu. To jedno z najtragiczniejszych wydarzeń na kontynencie afrykańskim, zdominowało dyskurs publiczny w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Powieść nie dotyczy konkretnie tych wydarzeń, ale rozgrywa się ponad dwadzieścia pięć lat wcześniej, pokazując genezę wstrząsającego mordu, w którym życie straciło przeszło 800 000 ludzi.  

Scholastique Mukasonga urodziła się w Rwandzie, ale opuściła ją po aktach ludobójstwa, w czasie którego zginęli członkowie jej najbliższej rodziny. Pisarka wyemigrowała do Francji, mieszka w Normandii. Ma w dorobku cztery powieści i zbiór opowiadań. W jej prozie dominują wątki autobiograficzne. Jest laureatką kilku prestiżowych nagród literackich. 

Akcja Marii Panny Nilu przenosi czytelnika do Rwandy początku lat siedemdziesiątych XX wieku. Rozpoczyna się kolejny rok szkolny w prestiżowym katolickim liceum, prowadzonym przez siostry i braci zakonnych z Francji i Belgii. Wśród uczennic przeważają te, pochodzące z plemienia Hutu, które jest u władzy. Członkowie plemienia Tutsi są szykanowani i traktowani przez Hutu, jak obywatele drugiej kategorii. Skutki zawirowań politycznych odczuwają również uczennice liceum Marii Panny Nilu, pochodzące z Tutsi, Weronika i Virginia. Na każdym kroku  koleżanki dają im odczuć, że są gorsze i nie należą się im żadne prawa. Wszystko to odbywa się pod okiem katolickich nauczycieli i wolontariuszy, którzy wyjazd do egzotycznej Afryki traktują jako jeszcze jedno doświadczenie lub przygodę. Główną prowodyrką szykan skierowanych przeciwko uczennicom z plemienia Tutsi jest Gloriosa, której wysoko postawiony ojciec jest równocześnie gwarantem jej nietykalności. Atmosfera ledwie skrywanej niechęci i narastającej wrogości sprawi, że tylko jeden impuls wystarczy, aby w szkole doszło do tragedii.

Rwanda, opisana w powieści Mukasonga, jest miejscem nieustającego konflikt między dwoma plemionami. Historia państwa pokazuje, że szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę. Obecność białych ludzi, którzy wciąż jeszcze kojarzeni byli z kolonizatorami, nie ułatwia młodemu państwu przezwyciężenia konfliktów i uporania się z trudną przeszłością. Stosunek białych ludzi do Afryki widać wyraźnie na przykładzie nauczycieli z liceum Marii Panny Nilu. Szkoła, uważana za chlubę Rwandy, miała wykształcić żeńską część elity intelektualnej Afryki. Co z tego, skoro zakonnicy, często sami kiepsko wykształceni, przestarzałą i opartą na prostym rozumieniu świata wiedzę przekazywali uczennicom. Światopogląd młodych dziewcząt kształtował się poprzez odniesienia do dziewiętnastowiecznej wizji świata widzianej przez pryzmat religii katolickiej, w jej naiwnej wersji. W relacjach biały nauczyciel - czarna uczennica wciąż słychać echa kolonizacyjnej polityki Francji i Belgii. Przedstawiciele tych krajów traktowali Rwandę, a szerzej Afrykę, jak zamorskie kolonie, mimo że od wielu lat Afrykanie mogli już cieszyć się względną wolnością. Wystarczy przywołać wizytę w szkole belgijskiej królowej Fabioli. Kurtuazyjna wizyta składała się jedynie z ładnych, ale pustych gestów, które w żaden sposób nie wpłynęły na przyszłość uczennic.  

Maria Panna Nilu to także powieść o dojrzewających dziewczynach, które wchodzą w dorosłe życie. Mają swoje marzenia i obawy, czasem twardo stąpają po ziemi, czasem chodzą z głową w chmurach. Ich dramat polega na tym, że już w bardzo młodym wieku zostały zaangażowane w konflikt polityczny. Nie ma znaczenia, czy rozumieją jego przyczyny, najważniejsze jest to, skąd pochodzą i jakie mają przekonania. Pisarce udało się pokazać, że tragedia ludobójstwa nie wzięła się znikąd. Na przykładzie relacji między uczennicami odnotowuje, że tylko kwestią czasu było, kiedy nagromadzona od lat nienawiść da upust. Wydaje się jednak, że nikt nie spodziewał się, do jakiej tragedii doprowadzą wzajemne animozje o charakterze plemiennym.

Powieść Scholastique Mukasonga urzekła mnie swoją prostotą. Ta niepozorna powieść o uczennicach i nauczycielach z liceum zbudowanego u źródła Nilu ma uniwersalny charakter. Można ją odczytywać tylko jako opowieść o nadchodzącym ludobójstwie w latach dziewięćdziesiątych. Można spojrzeć szerzej, jako na prozę o narodzinach zła, które czai się w drugim człowieku. Kto wie, jak potoczyłyby się losy uczennic, gdyby nie Gloriosa i jej bezkarność, gdyby nie bierność i wąskie horyzonty myślowe ich białych nauczycieli. Mukasonga nie staje po żadnej ze stron. Z tą samą wnikliwością opisuje i ocenia zarówno Hutu, Tutsi, jak i misjonarzy i misjonarki. Nie wystawia kategorycznych not, raczej proponuje, aby czytelnik sam ocenił bohaterów jej powieści. Z dystansem umie pokazać swoją ojczyznę, która z jednej strony nieśmiało spoglądała na Europę, a z drugiej głęboko tkwiła w afrykańskiej tradycji i szamańskich wierzeniach. Tak jak uczennice, którym nikt nie pokazał, że zachowanie równowagi miedzy tradycją i nowoczesnością może być gwarantem spokojnego życia. 

Mimo że powieść podejmuje trudny temat, to warto wspomnieć, że Maria Panna Nilu napisana jest z dystansem, który dominuje w naracji. Bohaterki są młode i do głowy wpadają im różne pomysły, niekoniecznie specjalnie mądre. Siostry zakonne i misjonarze to też ludzie z wadami; ich nieporadność w kontaktach z podopiecznymi zadziwia i nawet śmieszy, ale to z pewnością jest to śmiech przez łzy. 



Scholastique Mukasonga w opowieści o roku szkolnym w liceum Marii Panny Nilu zawarła historię Rwanady i ludobójstwa Tutsi przez Hutu. Pokazała jak rodzi się zło, niechęć przeradza w nienawiść, a ta prowadzi do zbrodni. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję. Jej uniwersalny charakter sprawia, że można powieść potraktować jako jeszcze jedną literacką przestrogę, czy punkt wyjścia do szerszej dyskusji. Wydźwięk historii uczennic jest tym większy, kiedy ma się świadomość, że autorka powieści zna temat od poszewki. 
Polecam i to bardzo.

Nowalijki oceniają 6/6




Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona
za udostępnienie powieści do recenzji przedpremierowej.



  

10 komentarzy:

  1. Ale wyczerpująca i jakże zachęcająca recenzja... Już wcześniej chciałam ją przeczytać, ale utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że jest jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to oczywiście nie wszystko. Bo nie wpomniałem o realizmie magicznym. Ogólnie bardzo ciekawa pozycja😊

      Usuń
  2. bardzo ciekawa lektura. Na pewno godna uwagi. Nie wiem czy akurat teraz jest to lektura dla mnie, ale pomyślę o niej jako o prezencie. Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłem, że to będzie tak zajmująca lektura. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. O, nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam szóstkę u Nowalijek :) Tym bardziej muszę sięgnąć po tę książkę, choć byłam zdecydowana już po przeczytaniu opisu z okładki. Cieszę się, że Czwarta Strona poza kryminałami/thrillerami i obyczajówkami wydaje też ambitniejszą prozę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ostatnio nie trafiam na książki na 6. Ta jest jednak wyjątkowa, choć podejrzewam, że nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu. I to prawda, że Czwarta ma u siebie sporo ambitnej prozy, tylko trzeba trochę poszperać :)

      Usuń
  4. Swego czasu czytałam historię Rwandy - pozycja, którą miałam w rękach sięgała początków XX wieku i niestety konflikt pomiędzy Hutu i Tutsi właśnie wtedy zaczął narastać. Najbardziej jednak boli to, że to właśnie kolonizatorzy, Belgia i Niemcy w dużej mierze przyczyniły się do rosnącej nienawiści, "selekcjonowania" i wartościowania drugiego człowieka. Boli też to, że choć docierało coraz więcej informacji o zagrożeniu jakie rodzi się w Rwandzie, chociażby sam ONZ nic nie zrobił. Znaczy zrobił - wysyłał swoich urzędników. Książkę zdecydowanie przeczytam, tym bardziej że kusi ta piękna szósteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie dałem, może odrobinę na wyrost, ale uważam, że byłoby szkoda, gdyby ta książka przepadła. Podoba mi się spokojna tonacja, trochę afrykańskiego realizmu magicznego i szczypta humoru. Przyznaję, że nie spodziewałem się cudów, ale zacząłem czytać i nie mogłem się oderwać. To wszystko, o czym piszesz tam jest, choć aby zobaczyć te kwestie w powieści, trzeba znać historię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zasłużona maksymalna ocena! Zgadzam się, czyta się to świetnie. Piękna historia, bo choć porusza tematy trudne i smutne to jednocześnie jest w niej magia i nadzieja :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, jaka to dobra powieść? Byłoby szkoda, gdyby zaginęła gdzieś w natłoku innych tytułów ...

      Usuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki