niedziela, 7 sierpnia 2016

"Mężczyzna w białych butach" Michał Larek, Waldemar Ciszak

www.czwartastrona.pl
Informacje o książce

autorzy Michał Larek/Waldemar Ciszak
tytuł Mężczyzna w białych butach

wydawnictwo Czwarta Strona
miejsce wydania Poznań 2016
liczba stron 328

egzemplarz recenzencki 












Zupełnie inaczej czyta się powieść kryminalną - nawet najlepszą, mając świadomość, że jej fabuła powstała w wyobraźni piszącego. Kiedy ma się do czynienia z historią, która wydarzyła się naprawdę, każdy jej element odbiera się głębiej, bardziej emocjonalnie. Takie odczucia towarzyszą lekturze najnowszej książki Michała Larka i Waldemara Ciszaka - Mężczyzna w białych butach. Oprócz samych wydarzeń, nadal budzących emocje, ważne jest napisanie już na samym początku, że omawiana książka wymyka się narzuconym przez teoretyków literatury ramom gatunkowym. 

Tematem Mężczyzny w białych butach jest historia głośnych w latach dziewięćdziesiątych morderstw z motywem seksualnym, dokonanych ma chłopcach. Pedofil czaił się na nich przy szkołach podstawowych w różnych częściach Polski. Książka dotyczy jego ostatniego morderstwa, które popełnił w Poznaniu na jednym z typowych polskich osiedli. Treść książki to bardzo skrupulatne odtworzenie śledztwa związanego z zabójstwem: praca policji i prokuratury, zaangażowanie poznaniaków. Dzięki pracy badawczej autorów czytelnik ma szansę poznać historię pedofila z kilku punktów widzenia. Wbrew obawom/oczekiwaniom książka, mimo trudnego tematu, nie jest jakoś wyjątkowo drastyczna. Cechuje ją pewne stonowanie emocji, bowiem te pojawiają się u czytelnika niezależnie od samej treści. Odtworzenie sposobu myślenia mordercy, próba wytłumaczenia po latach motywu jego działania to może nie dominujące, ale bardzo ważne motywy książki.

Wspomniałem, że Mężczyzna w białych butach to tekst, który nie jest jednorodny gatunkowo. Już początek, czyli cytat z Krzysztofa Kąkolewskiego, mistrza reportażu,  pozwala domyślać się, jakiego rodzaju literatury można się spodziewać. To oparta na faktach powieść, zbeletryzowana historia, która udanie łączy elementy prozy fabularnej z reportażem (przynajmniej w kilku fragmentach). Takie połączenie stanowi wielką siłę i wartość książki, w pewnym sensie przerzucając na czytelnika ciężar emocji. Autorzy specjalnie ich nie potęgują: oddają głos a to narratorowi, a to samemu mordercy oraz przesłuchującym go policjantom. Ich wspomnienia, umiejętnie wprowadzone do fabuły, pozwalają zrozumieć, z jak wielką determinacją organy ścigania próbowały doprowadzić do złapania i skazania przestępcy. Obok policjantów i ich pracy, istotne jest pokazanie zaangażowania w sprawę najpierw lokalnej prasy (fragmenty artykułów pojawiają się w tekście) a potem publicznej telewizji - starsi czytelnicy z pewnością pamiętają program 997. Książka pokazuje także dramatyczną walkę o przetrwanie rodziny, której pedofil pozbawił dziecka. 

zdjęcie: Tomasz Radochoński/www.instargram.com/nowalijki


Mężczyzna w białych butach Michała Larka i Waldemara Ciszaka nawiązuje w swojej tematyce do najlepszych dokonań polskiego reportażu. Kiedy tylko natknąłem się na nazwisko wspomnianego już K. Kąkolewskiego, w tekstach którego swego czasu się zaczytywałem, miałem wobec tej książki pewne oczekiwania. I nie zawiodłem się. Omawiana historia, z pogranicza literatury faktu, to bardzo udana próba rekonstrukcji wydarzeń sprzed wielu lat. Obok wymienionych już wcześniej elementów składowych tej nietypowej fabuły, warto jeszcze zwrócić uwagę na obecną gdzieś w drugim planie Polskę, która dopiero co odzyskała wolność po Okrągłym Stole: autorzy wspominają tytuły popularnych wtedy seriali i piosenek, przywołują rzeczywistość początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. 

Kiedy miało miejsce ostatnie morderstwo opisane w powieści, zaczynałem naukę w liceum. Muszę jednak przyznać, że nie kojarzę historii pedofila, który jest głównym bohaterem książki. Z tym większym zaciekawieniem sięgnąłem po Mężczyznę w białych butach. Może jej tematyka do najłatwiejszych nie należy, ale warto się w nią zagłębić. Dobrej literatury nigdy za wiele. 

Nowalijki oceniają 5+/6 



Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona
za udostępnienie książki do recenzji.



 

4 komentarze:

  1. Tylko podsycasz mój apetyt na nią... I ciekawi mnie ten reportażowy element :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sporo tam reportażu - takiego dość chłodnego, ale mocno przemawiającego do wyobraźni. Poza tym bardzo dobrze się ją czyta, mimo nieprzyjemnego tematu.

      Usuń
  2. dla mnie ta historia mimo dość delikatnych opisów zbrodni była wstrząsająca. Myślę, że głównym powodem był fakt, iż wychowałam się w Poznaniu i dość dobrze znam opisywane w niej kąty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością znajomość opisywanych miejsc dodatkowo wpływa na odbiór książki. Nie znam Poznania za dobrze, ale tę historię czytało mi się znakomicie ;)

      Usuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki