sobota, czerwca 11, 2016

"Łaskun" Katarzyna Puzyńska

www.proszynski.pl
Informacje o książce

autorka: Katarzyna Puzyńska
tytuł: Łaskun
seria: tom 6

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
miejsce i rok wydania: Warszawa 2016
liczba stron: 832

egzemplarz: zakup własny








Jak ten czas zleciał! W wakacje 2015 roku sięgnąłem po pierwszy tom serii o policjantach z Lipowa, czyli Motylka. Minął prawie rok i oto w moich rękach jest już szósta część kryminalnej sagi Katarzyny Puzyńskiej - bardzo przeze mnie wyczekiwany Łaskun. Wyczekiwany, bowiem autorka mocno namieszała w życiu swoich bohaterów, kończąc Utopce bardziej, niż tylko  intrygująco ... Kto jest na bieżąco wydarzeniami w Lipowie, ten doskonale wie, o czym piszę. 

Łaskun zaczyna się od mocnego uderzenia, a potem jest tylko lepiej. W okolicach Lipowa policjanci dokonują makabrycznego odkrycia. W domu byłego sędziego odnajdują postać złożoną z części ciała właściciela posesji i nieznanej kobiety. Taka, rzec trzeba, wyrafinowana zbrodnia nie zdarza się zbyt często, więc w śledztwie uczestniczą nie tylko stróże prawa z Lipowa, ale i ekipa z niedalekiej Brodnicy. Bardzo szybko okazuje się, że są pewne przesłanki wskazujące na to, że mordercą prawdopodobnie jest nikt inny, jak ... aspirant Daniel Podgórski. W tym momencie wydarzenia nabierają tempa. Ze stróża prawa Podgórski staje się głównym oskarżonym, który nie ma jak dowieść swojej niewinności i zmuszony jest uciekać przed każącą ręką sprawiedliwości. Przez moment na też świadomość, że nie może specjalnie liczyć na pomoc bliskich mu osób. Po wydarzeniach z jesieni, opisanych w Utopcach, jego sytuacja osobista i zawodowa na tyle się skomplikowała, że teoretycznie musi radzić sobie w pojedynkę. Zaczyna się wyścig z czasem i walka o odzyskanie dobrego imienia.

Kolejna odsłona sagi kryminalnej o policjantach z Lipowa wprowadza nowe postaci i miejsca, rozszerzając tym samym świat powieści. Równolegle ze śledztwem prowadzonym w sprawie tajemniczego morderstwa, poznajemy historię ludzi związanych z jedynym w okolicy nocnym klubem Gwiazdozbiór, który okazuje się czymś więcej, niż tylko pospolitym lokalem ze striptizem. Autorka sugeruje wyraźny związek tego miejsca ze śmiercią sędziego, ale ta zależność przez pewien czas pozostanie niejasna.

Łaskun to powieść, w której pojawia się sporo wątków. Początkowo trudno połapać się w zależnościach pomiędzy bohaterami i wydarzeniami, bowiem sieć wzajemnych relacji jest w powieści wyjątkowo gęsta. Na szczęście Katarzyna Puzyńska przyzwyczaiła już czytelników swoich powieści do tego, że doskonale panuje nad bohaterami i w odpowiednim momencie wskazuje ich miejsce w fabularnym szeregu zdarzeń. A wydarzeń w książce jest naprawdę dużo. Autorka zadbała, aby czytelnik nie zaznał spokoju w czasie lektury. Co i raz na jaw wychodzą nowe fakty, bohaterowie okazują się kimś innym, niż mogłoby się wydawać. Są takie fragmenty w powieści, że aż strach przejść do kolejnego rozdziału, bez obaw o losy ulubionych postaci. Dynamicznie prowadzona narracja powoduje, że ponad osiemset stron powieści dosłownie się pochłania w oczekiwaniu na finał tajemniczej historii. I uwierzcie mi, najlepsze zostało na koniec; tym razem z pewnością będziecie mieć problem z wytypowaniem Kto zabił, bowiem autorka doskonale opanowała sztukę kluczenia i wywodzenia czytelników w pole. Ja zwyczajnie mocno, a nawet bardzo mocno się zdziwiłem, bo (oczywiście) typowałem zupełnie kogoś innego. 

Przyznam, że bardzo podoba mi się kierunek, który dla swojej serii kryminalnej obrała Katarzyna Puzyńska. Mogła przecież spokojnie odcinać kupony od sukcesu poprzednich części i nadal opowiadać sensacyjne historie z malowniczym Lipowem w tle. A jest trochę inaczej. Lipowo już od pewnego czasu nie jest sielankową miejscowością; jej rezydenci, o dziwo, to ludzie z krwi i kości. Najlepiej widać to na przykładzie Daniela, którego autorka nieźle przeczołgała i z ciepłych kluch (nie powiem - sympatycznych), zrobiła faceta (tak, tak ze wszystkimi wadami przynależnymi temu gatunkowi). Zatem zmienia się trochę klimat powieści na bardziej mroczny i niepokojący, mniej idylliczny. I to mi się podoba, choć domyślam się, że taka zmiana nie wszystkim przypadnie do gustu. Najnowsze tomy pokazują jednak, że autorka ma aspiracje do teksów z mocniej zaakcentowaną warstwą psychologiczną, która w Łaskunie jest już bardzo widoczna. Nie zmienia się za to rozbudowane tło społeczne, bowiem powieść porusza kilka ważnych aspektów życia we współczesnym świecie. Jedyne, czego mi zabrakło w książce, to większej obecności ulubionych bohaterów. Mam wrażenie, że chwilami egzystują oni na obrzeżach fabuły i odrobinę stracili ze swego fabularnego pazura. Nawet Klementyna, która pojawia się trochę później, jest mniej przebojowa, niż dotychczas. Da się to oczywiście wytłumaczyć takimi, a  nie innymi wydarzeniami z jej życia, ale jednak. Z drugiej zaś strony, zakończenie sugeruje, że w życiu Daniela i bliskich mu osób wiele się jeszcze wydarzy, mam tylko nadzieję, że będą to jednak zdarzenia głównie optymistyczne. 


www.nowalijki.blogspot.com

Fani twórczości Katarzyny Puzyńskiej z pewnością nie będą zawiedzeni Łaskunem. Powieść, mimo imponującej liczby stron, wciąga i nie daje od siebie odpocząć. Mnogość wątków i postaci wymaga pewnego skupienia, ale w finale wszystkie elementy układanki wpadają na swoje miejsca i tworzą klarowny obraz całości wydarzeń. Tu i ówdzie można troszkę ponarzekać, że autorka przeszarżowała z wydarzeniami, bo trup ściele się gęsto, ale świetnie poprowadzone wątki z psychologią w tle wynagradzają krwawą jatkę (części) bohaterów powieści.

Na koniec dodam tylko, że w mojej ocenie Łaskun to najlepsza część serii o policjantach z Lipowa. Autorka bardzo wysoko postawiła sobie poprzeczkę i ciekawe, czym nas zaskoczy w kolejnym tomie Dom czwarty, który jest w przygotowaniu. 

I może wreszcie należałoby przestać porównywać Katarzynę Puzyńską a to do Agathy Christie, a to do Camilli Läckberg. Autorka już jakiś czas temu udowodniła, że Puzyńska jest tylko jedna.

Nowalijki oceniają: 5+/6

2 komentarze:

  1. Faktycznie przy "Motylku" miałam skojarzenia z powieściami Lackberg, ale przy "Więcej czerwieni" tych podobieństw było coraz mniej, Puzyńska podążała już własną ścieżką.
    Mam nadzieję, że niedługo będę mogła przeczytać "Łaskuna" i przekonać się czy przebije świetne "Utopce". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się podoba, że K. Puzyńska idzie własną drogą. I w mojej opinii "Łaskun" przebił "Utopce", które też bardzo mi się podobały. Pozdrawiam! :)

      Usuń

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger