czwartek, kwietnia 28, 2016

"W obcej skórze" Sarah Hilary

"W obcej skórze" Sarah Hilary
www.czwartastrona.pl
Informacje o książce

autorka: Sarah Hilary
tytuł: W obcej skórze
tytuł oryginału: Someone Else's Skin
przekład: Agnieszka Brodzik

wydawnictwo: Czwarta Strona
miejsce i rok wydania: Poznań 2016
liczba stron: 542

egzemplarz: recenzencki








W obcej skórze to debiut literacki brytyjskiej autorki Sarah Hilary. Jej powieść kryminalna zdobyła uznanie nie tylko czytelników, ale i listy bestsellerów, co przełożyło się na uhonorowanie debiutu nagrodą Theakstons Crime Novel of The Year za rok 2015. W obcej skórze to pierwszy tom serii kryminalnej z komisarz Marnie Rome. Jesienią należy spodziewać się kolejnej części pod tytułem Nie ma innej ciemności. Tak jak debiut, kontynuację opublikuje wydawnictwo Czwarta Strona.

Para londyńskich policjantów: komisarz Marnie Rome i jej partner Noah Jake mają przeprowadzić rutynowe śledztwo w sprawie napaści z uszkodzeniem ciała. Przyjeżdzają do ośrodka dla ofiar przemocy domowej, w którym przebywa siostra jednego z napastników. W czasie ich pobytu, w ośrodku dochodzi do dramatycznych wydarzeń. Mąż jednej z mieszkających tam kobiet zostaje pchnięty nożem. Kiedy okazuje się, że próbę zabójstwa podjęła żona ofiary, Rome i Jake podejmują kolejne śledztwo, tym razem związane z rodziną Hope i Leo Proctor. Ponieważ samo wydarzenie wydaje się z różnych powodów trudne do jednoznacznego wyjaśnienia, śledztwo pary bohaterów zatacza coraz to nowe kręgi. Wyniki ich dochodzenia są zaskakujące i zagrażające życiu śledczych.

Ta prosta, choć jednocześnie dramatyczna historia, rozgrywająca się w domu pomocy, stanowi punkt wyjścia dla opowieści, która rozwija się w szybkim tempie i w zaskakującym kierunku. Autorka wprowadza swoich czytelników w trudny, ale istniejący w społeczeństwie problem przemocy domowej, której doświadczają zarówno kobiety, jak i mężczyżni. Bohaterowie jej powieści są tak samo ofiarami, jak i sprawcami, granica między tymi dwiema rolami bardzo się zaciera. Sarah Hilary pokazuje okrucieństwo przemocy domowej również w szerokim kontekście kulturowym, gdyż jedna z bohaterek W obcej skórze doświadczyła przemocy honorowej; ból i cierpienie zadali jej najbliżsi tylko dlatego, że ośmieliła się żyć zgodnie z zasadami kraju, do którego przyjechała jej rodzina. Nawet w państwach, które szczycą się wielokulturowością, takie zachowania w obrębie enklaw etnicznych nadal stanowią temat tabu. Autorka portretuje kobiety - ofiary przemocy - bez upiększeń, w jej powieści pojawiają się mocne sceny, przemoc na tle seksualnym, a zachowania ofiar i katów balansują na granicy szaleństwa. 

W powieści występuje para policjantów: Marnie Rome i Noah Jake. Oboje budzą sympatię i z zapartym tchem śledzimy ich poczynania w czasie prowadzonego śledztwa. Końcówka powieści jest tak emocjonująca, że nie sposób się od niej oderwać. W obcej skórze fabuła mocno związana jest z Marnie, która wciąż zmaga się z dramatycznymi wydarzeniami sprzed kilku lat, które bezpośrednio dotknęły ją i jej rodzinę. Komisarz Rome jest rzetelną, oddaną swojej pracy policjantką, ale w jej głowie wciąż tkwią głęboko demony z przeszłości. Myślę, że kolejne tomy kryminalnej serii Sarah Hilary pogłębią i wzmocnią relacje pary policjantów, choć akurat w ich przypadku nie ma co liczyć na relacje inne, niż tylko zawodowe i przyjacielskie.

www.nowalijki.blogspot.com

W obcej skórze to bardzo dobra powieść kryminalna, z elementami thrillera, w której autorka nie bała się poruszyć trudnych tematów, uchodzących za tabu. Powieść Hilary, mimo że należy zaliczyć ją do gatunku literatury popularnej, ma szeroko zarysowane tło  społeczne i obyczajowe. Przemoc wobec najbliższych, manipulowanie ludźmi, umiejętne wywieranie na nich wpływu, wywoływanie poczucia współodpowiedzialności za najgorsze nawet czyny są wątkami, które dominują w tej powieści. Zwracam również uwagę na język, jakim posługuje się autorka. Od czasu do czasu pojawiają się w toku fabuły zdania świadczące o metaforyzacji wypowiedzi. Przyznam, że nie spodziewałem się literackich zakrętasów w kryminale, ale to miłe zaskoczenie. Zachęcam do uważnego śledzenia tekstu. 

Debiut Sarah Hilary czyta się jednym tchem, mimo że podjęta przez pisarkę tematyka nie należy do najprzyjemniejszych. W obcej skórze to udany debiut, ze sprawnie poprowadzoną narracją, która bardzo długo nie zdradza prawdziwych intencji bohaterów. A  precyzyjnie skonstruowana fabuła trzyma w napięciu do ostatniej strony. Polecam, naprawdę warto. A jesienią ciąg dalszy. Już czekam!

Nowalijki oceniają: 5+/6 



Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza do recenzji premierowej.





sobota, kwietnia 23, 2016

"Fatum i furia" Lauren Groff

"Fatum i furia" Lauren Groff
www.znak.com.pl
Informacje o książce:

autorka: Lauren Groff
tytuł: Fatum i furia
tytuł oryginału: Fates and Furies
przekład: Mateusz Borowski

wydawnictwo: Znak
miejsce i rok wydania: Kraków 2016
liczba stron: 428

egzemplarz: zakup własny








Za każdym razem, kiedy sięgam po książkę okrzykniętą bestsellerem, albo najlepszą powieścią ... mam mieszane uczucia. Z jednej strony moje oczekiwania winduje medialny szum, z drugiej przekora każe mi spojrzeć na książkę bardzo krytycznym okiem. Najczęściej jest jednak tak, że moje i świata spostrzeżenia na temat danej powieści gdzieś tam się pokrywają. W przypadku Fatum i furii Lauren Groff sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż ta proza zarówno podoba mi się, jak i nie podoba. Taki czytelniczy paradoks, który przez kilka dni zwyczajnie nie dawał mi spokoju.

Fatum i furia to, najkrócej pisząc, historia małżeństwa zawartego przez dwudziestoletnich (z niewielkim okładem) Lancelota  Lotto Satterwhite'a i Mathilde. Losy bohaterów śledzimy na przestrzeni prawie dwudziestu czterech lat, poznając przy okazji ich przyjaciół i znajomych, obserwując zmieniającą się w tle rzeczywistość. Lancelot, syn bogatych przedsiębiorców, uwielbiany przez matkę, w dniu niespodziewanego ślubu ma już wyrobioną markę nałogowego podrywacza i imprezowicza. Kiedy na swojej drodze spotyka elegancką i (co istotne później) tajemniczą Mathilde, zmienia swoje życie o 180 stopni. Odcięty od rodzinnej fortuny (wyjaśnione w powieści), zamieszkuje z żoną w mało prestiżowej kawalerce, a wykorzystując swoją urodę, postanawia spróbować swoich sił w aktorstwie, a potem także w dramatopisarstwie. Jak cień podąża za nim Mathlide, sumiennie płacąca rachunki, kierująca życiem Lotto, ale robiąca to tak, że mąż niczego się nie domyśla. Choć być może jest świadomy, że coś jest na rzeczy, ale wygodniej mu myśleć, że tak powinno być. Lancelot jest zresztą na tyle zapatrzonym w siebie egocentrykiem, że uczucia wobec żony zawsze związane są z nim samym. 

Groff podzieliła swoją powieść na dwie części. Fatum - poświecona jest pokazaniu małżeństwa z perspektywy Lotto, Furia - z punktu widzenia Mathilde. Obu tym częściom patronują mitologiczne personifikacje, podpowiadające w pewnym sensie, co wydarzy się w życiu bohaterów i jak potoczą się ich losy.

W Fatum mamy do czynienia z linearną narracją, w której poznajemy Lancelota, jego rodzinę, miłosne podboje, małżeństwo i próby zaistnienia najpierw na scenie, następnie w roli dramatopisarza. Bohater odnosi sukcesy, ale wciąż odczuwa ich głód. Małżeństwo, oparte na namiętności i podporządkowane Lotto, jest w pewnym sensie wspólną wizją stworzoną przez oboje małżonków. Prostolinijny i zmanipulowany bohater czuje się w tym układzie komfortowo, gdyż taka relacja z żoną karmi jego egocentryzm i potrzebę ciągłej adoracji. Przyznam, że ta część powieści mało mi się podobała; autorka skupia się na pokazaniu kolejnych etapów kariery Lancelota, przeplata je z fragmentami tekstów dramatycznych swojego bohatera i opisami kolejnych spotkań Satterwhite'ów z przyjaciółmi. Denerwuje również fakt, że zapatrzony w czubek własnego (podobno bardzo przystojnego) nosa, Lancelot nie dostrzega, że stał się zabawką w rękach trzech kobiet: matki, żony i siostry. Stąd bliskie już skojarzenia z antyczną tragedią, gdzie uwikłani w nieuchronny los postaci nie mogą zrobić nic, aby zmienić swój los. Niektórzy starożytni bohaterowie przynajmniej próbowali, czego nie da się powiedzieć o Lotto.

Furia - druga część powieści, skupia się na osobie Mathilde. Tutaj narracja jest bardziej chaotyczna, fragmentaryczna, z licznym przeskokami w czasie. Retrospekcje są ważną częścią opowieści o pani Satterwhite, gdyż nie tylko eksponują jej postać, ale na światło dzienne wyciągają najskrytsze tajemnice, z tragedią z dzieciństwa na czele. Potrzeba zemsty tkwi w Mathilde bardzo głęboko, determinując wszystkie jej działania. Szokujące jest, gdy to samo wydarzenie opisywane jest z perspektywy obojga małżonków. Jak ślepym musiał być Lancelot, skoro nie dostrzegł choć symptomów zagrożenia, jakie niosły ze sobą działania żony. Gładko łykał jej kłamstwa i przemilczenia, a ona z dużą łatwością zawsze otrzymywała to, na co miała ochotę. 

Nie jest tak, że obie narracje zazębiają się i tworzą idealną całość. Owszem, niektóre fragmenty z życia małżeństwa można złożyć w jeden epizod, ale nigdy nie są to lustrzane odbicia wydarzeń. Autorka podjęła się dość karkołomnego zadania, jakim jest prowadzenie w miarę równoległych opowieści. Niestety, w moim odczuciu nie do końca dobrze jej to wyszło. Powieść rozłamuje się na dwie części, co oczywiste, ale żonglerka narracją momentami wymyka się spod kontroli. Chwilami nudne Fatum musi wypaść blado w konfrontacji z Furią, tak jak słabo w tym zestawieniu wypada Lancelot na tle pełnokrwistej Mathilde. 


www.nowalijki.blogspot.com

Podczas lektury Fatum i furii miałem natrętne skojarzenia z powieściami Tartt i Catton. Groff, podobnie jak Tartt, w narrację wplata cytaty z mitologii, dramatów antycznych, Szekspira. Niby są one fabularnie uzasadnione, ale w moim odczuciu nie wnoszą niczego istotnego do tekst. Są takim manierycznym ozdobnikiem, dodającym z założenia powieści głębszą wartość artystyczną. Z Catton natomiast łączy Groff zamiłowanie do komplikowania narracji, zabawy w chowanego z czytelnikiem, wywodzenia go w pole i wątki teatralne. Na pierwszy rzut oka całość wygląda na wysmakowaną literacką ucztę z wyższej półki, elegancko podaną opowieść z erudycyjnym zacięciem. Po jakimś czasie okazuje się jednak, że gdy spuścić powietrze z tego balonika, czar pryska. Owszem, nie można odmówić Groff sprawnego warsztatu, intrygującego pomysłu na fabułę, pokazania małżeństwa jako swoistej układanki uczuć, niedomówień, przemilczeń i zwykłych kłamstw. Odnoszę jednak wrażenie, że zbyt napuszony styl autorki, okraszony banałami i silenie się na prozę zaangażowaną intelektualnie, skutecznie plasuje Fatum i furię w kategorii literackich stanów średnich. Oczywiście w moim subiektywnym odczuciu.

Niestety, tym razem kolejny światowy bestseller nie zachwycił mnie tak, jak mógłbym się spodziewać. Owszem, Furia wynagrodziła mi braki Fatum, ale z drugiej strony nie kupiłem sposobu narracji zaproponowanego przez Groff. W moim odczuciu za dużo w powieści fałszywych nut, aby uznać ją za coś więcej, niż sprawnie napisaną historię z nierównymi bohaterami  i zbyt przeintelektualizowaną formą. Nie żałuję jednak czasu spędzonego  z tą powieścią, bo ma ona i dobre momenty, ale w ogólnym rozrachunku fanem Lauren Groff nie zostałem.

Nowalijki oceniają: 4/6




sobota, kwietnia 16, 2016

"Nic oprócz strachu" Magdalena Knedler NOWALIJKI PATRONUJĄ

"Nic oprócz strachu" Magdalena Knedler NOWALIJKI PATRONUJĄ
www.czwartastrona.pl

Informacje o książce

autorka: Magdalena Knedler
tytuł: Nic oprócz strachu

wydawnictwo: Czwarta Strona
miejsce i rok wydania: Poznań 2016
liczba stron: 534

egzemplarz: recenzencki










Magdalena Knedler lubi zaskakiwać czytelników. Debiutowała powieścią Pan Darcy nie żyje (tu) kryminałem z wątkami komediowo - pastiszowymi, jej druga książka Winda (tu) jest powieścią obyczajową z zacięciem socjologicznym. Wreszcie najnowsza propozycja Nic oprócz strachu to rasowy kryminał, w którym autorka odważnie wkracza do szwedzkiego Ystad, na zawsze kojarzonego z Kurtem Wallanderem. To nie lada wyzwanie dla powieści, której czytelnicy mogą porównywać klimat i atmosferę z cyklem kryminałów Henninga Mankella. Jego duch  subtelnie przemyka przez strony powieści ... a i Wallander wspominany jest w fabule, co oznacza, że autorka świadomie wybrała miejsce dla wydarzeń w Nic oprócz strachu.

Komisarz Anna Lindholm mieszka i pracuje w szwedzkim Ystad. Po przeprowadzce z Polski to właśnie w tym mieści znalazła swoją (pozornie) bezpieczną przystań. Wyszła za mąż za majętnego projektanta mebli Vidara i wiodła satysfakcjonujące życie, zarówno zawodowe, jak i prywatne. Jej największym sukcesem było doprowadzenie do skazania seryjnego mordercy, wyrafinowanego i bezwzględnego wobec swoich ofiar Narcyza. Niestety, poukładane życie Anny rozpada się na kawałki, kiedy w wyniku tajemniczego wypadku Vidar zostaje sparaliżowany. Jedynym winowajcą wydaje się Narcyz, który zza krat postanowił się zemścić na policjantce. Niestety, Anna nie dowie się jakie były motywy jego postępowania, gdyż morderca zostaje otruty i umiera, zanim prawda wyjdzie na jaw. I to jest dopiero początek niezwykle skomplikowanego śledztwa, w toku którego Anna nie tylko przeżyje dramatyczne wydarzenia, ale będzie zmuszona na nowo zdefiniować swoje życie, które na jej oczach stopniowo rozpadnie się niczym domek z kart. Sytuacja dodatkowo komplikuje się w momencie, kiedy Anna zaczyna otrzymywać tajemnicze przesyłki, zawierające cytaty z utworów Oscara Wilde'a. Czy to oznacza, że Narcyz miał jakiegoś wspólnika, naśladowcę, a może był tylko pionkiem w chorej grze? ... Na te pytania odpowiedzi padają dopiero w finale powieści. 

Anna Lindholm, główna bohaterka Nic oprócz strachu to policjantka, której życie zawodowe i prywatne jest w momencie rewolucyjnych zmian. Doszła do punktu zwrotnego, który wymusi na niej podjęcie kilku kluczowych decyzji. Prowadzone przez Annę śledztwo ukaże pewne aspekty jej życia w zupełnie nowym świetle i zweryfikuje poglądy policjantki na najbliższe jej sercu osoby. Życie osobiste komisarz Lindholm jest zresztą bardzo skomplikowane; relacje z rodziną w Polsce nie należą do najprzyjemniejszych, zaś kontakt z mężem utrudnia stan jego psychiki. Do tego dochodzą jeszcze relacje z pewnym policjantem oraz dawnym przyjacielem z Polski, więc Anna znajduje się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Równolegle z prowadzonym śledztwem, komisarz Lindholm zmuszona będzie przepracować swoje życie uczuciowe. Nie będzie to łatwe, gdyż te dwie ścieżki często będą się ze sobą krzyżować i przeplatać, pozostawiając Annie wiele pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. 

Nic oprócz strachu to powieść kryminalna, w której Magdalena Knedler udanie łączy wątek kryminalny z rozbudowaną historią obyczajową i elementami romansu. Prowadzone śledztwo, choć stanowi fabularny trzon powieści, chwilami ustępuje pola wątkom obyczajowym. Pomaga w tym kreacja postaci Anny, która rozchwiana emocjonalnie wydarzeniami, musi poradzić sobie z twardą rzeczywistością. Na szczęście to silna babka, więc w książce nie ma typowych dla romansów uczuciowych uniesień i płytkiego patosu. Można powiedzieć, że wręcz odwrotnie - świat powieści jest stonowany, może nawet chłodny, ale oddaje tym samym klimat całej historii. Myślę więc, że porównanie Nic oprócz strachu do serii Camilli Läckberg tylko częściowo jest uzasadnione. Faktycznie obie pisarki łączy zamiłowanie do pokazywania rozbudowanej warstwy obyczajowej. Szwedzka autorka stylizuje Fjällbackę na sielską miejscowość, w której czasem czai się zło, a Magdalena Knedler stawia jednak na realizm. Obie zaś pochylają się nad kwestią psychiki swoich bohaterów, analizują motywy postępowania przestępców, doszukują się źródeł zła. Z wspominanym już Mankellem łączy autorkę realizm świata przedstawionego, skupienie uwagi na psychologii postaci i kreacja głównej bohaterki, mocno sponiewieranej przez życie. 

Fabuła powieści jest tak skonstruowana, że nie pozwala czytelnikowi oderwać się od lektury. Autorka bawi się z czytelnikami, jak i ze swoją główną bohaterką, w kotka i myszkę. Podrzuca mylne wskazówki, usypia czujność i miesza tropy, aby znienacka uderzyć ze zdwojoną siłą. Garstka bohaterów powieści jest połączona tak skomplikowaną siecią wzajemnych powiązań, że trudno wskazać jednoznacznie głównego mordercę lub morderczynię. Przez moment można nawet odnieść wrażenie, że intryga kryminalna jest odrobinę przerysowana, ale kiedy okaże się, kto był jej pomysłodawcą, wszystko zaczyna układać się w jedną całość. Magdalena Knedler tak poprowadziła swoich bohaterów, że do końca nie można mieć pewności, czy aby na pewno mają oni czyste intencje i czy są dla Anny wsparciem, czy zagrożeniem. Wokół kobiety zaciska się pętla niezdefiniowanego strachu i to samo odczuwają czytelnicy w trakcie lektury. Rozkładanie na czynniki pierwsze wielowarstwowej intrygi i odkrywanie relacji między bohaterami nawiązuje pośrednio do klasycznych powieści kryminalnych.


www.nowalijki.blogspot.com

Na wstępie napisałem, że Magdalena Knedler lubi zaskakiwać swoich czytelników. Po lekturze ostatniej powieści mogę to zdanie tylko jednoznacznie potwierdzić. Nic oprócz strachu to bardzo dobrze napisany, zajmujący kryminał, w który równie istotną rolę jak zbrodnia, odgrywa warstwa obyczajowa i psychologiczna. Nie ma w powieści spektakularnych pościgów, naturalistycznych opisów miejsc przestępstw, ale za to skupiamy się na zrozumieniu motywów postępowania bohaterów, poznania powodów, dla których gotowi są zabić. Jest też wyrafinowany morderca cytujący klasykę literatury, pani komisarz na życiowym zakręcie oraz ... niewielki, ale jakże sympatyczny wątek humorystyczny - proszę przyjrzeć się fińskiej gosposi Lempi, która mam nadzieję, jeszcze powróci w kolejnej części. Nic oprócz strachu to przecież początek trylogii z Anną w roli głównej, więc wypada tylko czekać na kolejny tom, bo wydaje się, że komisarz Lindholm dopiero się rozkręca.

A tak przy okazji, może tym razem warto odświeżyć sobie Portret Doriana Graya





Serdecznie dziękuję 
oraz Wydawnictwu Czwarta Strona 
za zaufanie 
i umożliwienie objęcia przez mój blog patronatem medialnym 
najnowszej powieści Autorki. 


wtorek, kwietnia 12, 2016

"Ślepy trop" Jørn Lier Horst PRZEDPREMIEROWO!

"Ślepy trop" Jørn Lier Horst PRZEDPREMIEROWO!
www.smakslowa.pl
Informacje o książce

autor: rn Lier Horst
tytuł: Ślepy trop
tytuł oryginału: Blindgang
przekład: Karolina Drozdowska

wydawnictwo: Smak Słowa
miejsce i rok wydania: Sopot 2016
liczba stron: 414

egzemplarz: recenzencki







Jørn Lier Horst - norweski pisarz i były policjant, autor trzech serii kryminalnych, powraca na polski rynek wydawniczy z najnowszą powieścią Ślepy trop. Jest to czwarta książka dla dorosłego czytelnika wydana w Polsce przez Smak Słowa. Wszystkie łączy osoba policjanta Williama Wistinga, który pracuje na komendzie w Larviku. Poprzednie części opublikowane w Polsce to: Poza sezonem, Psy gończe i Jaskiniowiec. Trzymając się kolejności wydań, Ślepy trop jest dziesiątą częścią cyklu. Ponieważ jednak każda książka to osobna historia kryminalna, można czytać je nie po kolei, jedynie wątki osobiste bohaterów będą momentami niejasne. Nie ma to raczej większego wpływu na przyjemność śledzenia fabuły poszczególnych tomów. 

William Wisting prowadzi śledztwo w sprawie zaginionego taksówkarza. Sprawa wlecze się od kilku miesięcy, a żadne nowe dowody nie posuwają śledztwa do przodu. Wiadomo jedynie, że ciało zniknęło, a dotychczasowe tropy okazały się kompletnie fałszywe. Nierozwiązana sprawa wlecze się za Wistingiem i innymi policjantami z Larviku, a prasa nie daje im spokoju, wypuszczając kolejne artykuły - spekulacje.

Do miasta, po wielu latach, powraca samotna matka Sofie Lund. Niedawno odziedziczyła po dziadku dom; teraz się do niego wprowadza, licząc na spokojne życie zdala od zgiełku wielkiej metropolii. Kobieta nie ma najlepszych wspomnień związanych z krewnym. Obwinia dziadka o śmierć matki i nie potrafi wybaczyć mu emocjonalnych ran, zadanych młodej dziewczynie wiele lat temu. Kiedy w piwnicy remontowanego domu znajdzie sejf, nie będzie sądziła, że zawartość tej swoistej puszki Pandory wprowadzi w jej życie niemałe zamieszanie i doda pracy miejscowej policji.

W tym samym czasie do Larviku przyjeżdża córka Wistinga - Line. Jej życie przechodzi rewolucję. Kobieta jest w zaawansowanej ciąży, sama będzie wychowywać swoje dziecko.  Porzuca stałą posadę dziennikarki w poczytnym dzienniku i planuje niczym nie zmącone życie blisko swojego ojca, wkrótce także dziadka. Line i Sofia spotykają się pewnego dnia i odkrywają, że znają się od czasów szkoły podstawowej. Odnawiają znajomość i wspólnie dzielą się wiedzą o tajemniczej zawartości sejfu dziadka Sofie. Niespodziewanie Sofie, Line i Wiliama połączy wspólna sprawa, jaką są dwa, dotychczas traktowane jako niezwiązane ze sobą, śledztwa. Każde z bohaterów powieści będzie musiało odpowiedzieć sobie na pytanie o kwestię lojalności wobec przyjaciół i współpracowników. Dodatkowo, na wielką próbę zostaną wystawione relacje detektywa Wistinga z kolegami z policji.

W Ślepym tropie uwaga czytelników skupia się właśnie na Williamie Wistingu. Dzieje się tak nie tylko ze względu na fakt, że to on prowadzi dochodzenie w sprawie zniknięcia taksówkarza, ale również dlatego, że policjant będzie zmuszony zakwestionować sposób prowadzenia śledztwa przez innych funkcjonariuszy. Zawartość sejfu dziadka Sofie, który nie miał kryształowej przeszłości, spowoduje, że skrupulatny Wisting ujrzy pewne sprawy w nowym świetle, a niepowiązane zdarzenia powoli zaczną  mu się układać w logiczną całość. Dojście do prawdy będzie dla Williama Wistinga doświadczeniem bolesnym, gdy uświadomi sobie, że zaniechania lub błędy policjantów poprowadziły śledztwa na manowce. Przed bohaterem powieści nie lada wyzwanie - czy zachować milczenie, czy wyłamać się z niepisanej zasady o solidarności zawodowej? Narazić się na środowiskowy ostracyzm, czy jednak w imię prawa odbudować zaufanie do policji, ujawniając całą prawdę?

Wisting już od pewnego czasu ma poczucie, że świat wokół niego zmienia się w kierunku, którego mężczyzna nie może i nie chce zaakceptować. Może to wciąż jeszcze nie kryzys wieku średniego, ale na pewno jakieś jego symptomy. Na dodatek oczekiwanie na wnuczkę, perturbacje w życiu osobistym wpływają na Williama, któremu w życiu towarzyszy niewypowiedziany smutek. Autor powieści skupia się na aspekcie psychologicznym postaci, ukazując jego rozterki, które nieobce są również ludzim w realnym świecie. Nikt, tak jak Skandynawowie, nie potrafi budować atmosfery napięcia i smutku, jednocześnie konstruując rzeczywistość tak realną, jak tylko to możliwe. Trudno przy okazji nie kibicować Wistingowi w jego niezłomnej walce zarówno o dobre imię policji, jak i stabilizację w życiu osobistym. 

Mocną stroną książek Jørna Liera Horsta jest wykorzystanie przez autora swojego doświadczenia w pracy śledczego i psychologa. Staranność, z jaką pisarz oddaje przebieg śledztwa w połączeniu z analizą psychologiczną postaci, daje rozpoznawalny styl jego powieściom. Być może akcja w nich nie pędzi na złamanie karku, ale raczej rozwija się powoli, odkrywa misternie skonstruowaną intrygę, aby doprowadzić całość do zakończenia, które usatysfakcjonuje czytelników. 


www.smakslowa.pl

Krytycy z Norwegii okrzyknęli Ślepy trop najlepszą powieścią Horsta. A ja mam wrażenie, że wszystkie dotychczas przeze mnie przeczytane powieści trzymają ten sam, bardzo wysoki poziom. Te świetnie napisane kryminały psychologiczne nie epatują wulgaryzmami, sugestywnymi opisami miejsc zbrodni, szarżującymi w szybkich samochodach bohaterami. Siłą powieści Horsta jest warstwa obyczajowa i psychologiczna pokazująca, że każda zbrodnia niesie ze sobą większe konsekwencji, niżby mogło się to wydawać. Sięgając po kolejną powieść o Williamie Wistingu wiem, że sięgam po sprawdzoną jakość. I do tej pory jeszcze się nie zawiodłem.
Zdecydowanie polecam!


Nowalijki oceniają: 5/6






Dziękuję wydawnictwu Smak Słowa i agencji Business&Culture
za udostępnienie książki do recenzji przedpremierowej.



niedziela, kwietnia 10, 2016

"Miłość w czasach zagłady" Hanni Münzer

"Miłość w czasach zagłady" Hanni Münzer
www. insignis.pl
Informacje o książce

autorka: Hanni Münzer
tytuł: Miłość w czasach zagłady
tytuł oryginału: Honigtot
przekład: Łukasz Kuć

wydawnictwo: Insignis
miejsce i rok wydania: Kraków 2016
liczba stron: 488

egzemplarz: recenzencki







Hanni Münzer debiutowała w 2013 roku powieścią Rybacy dusz, która niespodziewanie stała się wydawniczym hitem sezonu. Wydana na zasadzie self - publishing, przetarła szlaki dla kolejnej książki, czyli Miłości w czasach zagłady. Ponad 500 000 sprzedanych egzemplarzy zwróciło uwagę rynku księgarskiego. Jedno z największych w Niemczech wydawnictw postanowiło wznowić powieść i tym samym przyczynić się do jej niesłabnącego sukcesu w Europie i Chinach. 

Kiedy młoda Amerykanka Felicity wyrusza do Rzymu w poszukiwaniu matki, nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bolesne wydarzenia miały miejsce w jej rodzinie. Martha Benedict, matka głównej bohaterki wyjeżdża do Europy, aby zmierzyć się z traumą, która podświadomie towarzyszyła jej przez całe życie i kładła się cieniem na relacje z Deborą - babką Felicity. Ukrywana i przemilczana historia rodziny ściśle związana jest z wydarzeniami w Europie, które doprowadziły do narodzin faszyzmu i wybuchu II wojny światowej. Aby poznać skomplikowane i bolesne losy bohaterów autorka rozpoczyna historię w Monachium w 1923 roku, przenoszą akcję na pewien czas do Krakowa, całość powieści spina  zaś klamrą odwołanie do współczesności. 

Historia rodziny Benedict rozpoczyna się od ślubu doktora Gustava Berchingera z piękną Elisabeth Malpran. Zostają oni rodzicami Debory i kilka lat póżniej Wolfganga. Niestety, niespokojne lata dwudzieste w Europie odbiją się na szczęściu rodziny. W Monachium pojawia się młody Adolf Hitler, coraz wyraźniej dochodzą do głosu nastroje antysemickie, szerzy się faszyzm. Im bliżej roku 1939 i napaści Niemiec na Polskę, tym bardziej zaostrza się polityka czystości rasy. Dostatnie Monachium, ale i dom państwa Berchingerów stają się świadkiem prześladowań i szykan, nagłych zniknięć opozycjonistów i płonących synagog. Kiedy Berchingerowie nie mają innego wyjścia, jak tylko wyjechać z Niemiec, Gustav znika w niewyjaśnionych okolicznościach.  Elisabeth zostaje zmuszona przez wojenną rzeczywistość do ponownego małżeństwa z SS - Obersturmbannführerem Albrechtem Brunnmannem, aby zapewnić swoim nieczystym rasowo dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Europę ogarnia wojenna pożoga, a losy Elisabeth i Debory dopiero zaczną się komplikować, prowadząc do dramatycznych wydarzeń. Warto dodać, że pewna część powieści rozgrywa się w Krakowie, gdzie Debora poznaje ludzi działających w ruchu oporu. Tam spotka ją wiele upokorzeń i bólu, będzie zmuszona patrzeć na śmierć bliskich jej osób, podejmować decyzje, o jakich w czasach pokoju nawet nie przeszłoby jej do głowy.

Powieść Hanni Münzer, podzielona na pięć części - rozdziałów, koncentruje się na pokazaniu losów kobiet z rodziny Berchingerów. Największa część dotyczy Gustava i Elisabeth oraz Debory, początek i koniec książki to odniesienie do relacji Felicity i Marthy. Skomplikowane i naznaczone piętnem wojny wydarzenia splatają się z życiorysami poszczególnych postaci. Odkrycie prawdy o sobie będzie dla Marthy Benedict ogromnym szokiem, ale i tak potrzebnym jej oczyszczeniem - wyjaśni bowiem powody złych relacji z matką. 

Miłość w czasach zagłady jest powieścią łączącą w sobie fakty historyczne z fikcyjnymi bohaterami. Należy przyznać, że autorce dobrze wychodzi takie połączenie, choć przyjęta przez nią konwencja literacka ma pewne wady. Owszem, są w powieści elementy historyczne, w tle przewijają się autentyczne postaci, ale historia potraktowana jest mimo wszystko dość powierzchownie. Autorka serwuje pewne oczywistości, trochę tak, jakby dopiero zostały one odkryte przez historyków. Nie wiem, czy to działanie celowe, czy taki jest poziom wiedzy o wydarzeniach z XX wieku w Europie, ale przyznam, że trochę mnie to razi. Na szczęście pisarka nie udaje, że wojnę wywołali Naziści, tylko Niemcy i za to należy  ją pochwalić (o ile to nie efekt tłumaczenia). Powieść porusza kwestię narodzin faszyzmu, idei czystości rasy, eksterminacji Żydów, a stanowią one tło dla pokazania losów bohaterek Miłości w czasach zagłady

Czytając tę powieść można odnieść wrażenie, że autorka nie podjęła ostatecznej decyzji co do kształtu swojej historii i choćby dlatego w tekście mamy górnolotne rozważania o człowieczeństwie i pamięci, dalekie echa powieści szpiegowskiej, odrobinę powieści obyczajowej z romansem, jest oczywiście i historia. Z drugiej strony książkę czyta się bardzo dobrze, fabuła wciąga i nawet nie przeszkadza, że Rynek Główny w Krakowie z uporem nazywany jest starówką, a z ulicy Sławkowskiej na Kazimierz jest trochę dalej, niż sugeruje jedna z bohaterek. Żeby być wobec autorki sprawiedliwym, warto wspomnieć, że w Posłowiu tłumaczy historyczne zawiłości i wyjaśnia taki, a nie inny dobór faktów. 


www.insignis.pl

Podsumowując - Miłość w czasach zagłady Hanni Münzer przypadnie do gustu raczej czytelniczkom szukającym sagi rodzinnej z wojną w tle, niż czytelnikom liczącym na solidną powieść historyczną (lub odwrotnie - w zależności od upodobań literackich). Czas spędzony nad lekturą powieści nie można jednak uznać za stracony, gdyż autorka ma lekkie pióro, potoczysty styl i talent do tworzenia skomplikowanych, chwytających za serce opowieści. A wybór - jak zawsze - najlepiej zostawić czytelniczej intuicji. 

Nowalijki oceniają: 4+/6



Dziękuję Wydawnictwu Insignis za udostępnienie książki do recenzji. 






czwartek, kwietnia 07, 2016

"Morderstwo i cała reszta" Marta Reich

"Morderstwo i cała reszta" Marta Reich
www.oficynka.pl
Informacje o książce

autorka: Marta Reich
tytuł: Morderstwo i cała reszta

wydawnictwo: Oficynka
miejsce i rok wydania: Gdańsk 2015
liczba stron: 848

egzemplarz: recenzencki










Trudno nie zauważyć powieści Marty Reich Morderstwo i cała reszta. Debiut pisarki liczy ponad osiemset stron i choćby dlatego rzuca się w oczy w księgarni. Do tego świetna, tajemnicza okładka, która skutecznie przyciąga wzrok. Zaraz po docenieniu walorów wizualnych i ocenie wagi książki (dosłownie) rodzi się pytanie o historię opowiedzianą z takim rozmachem. A ta zaczyna się od morderstwa, a cała reszta już tylko komplikuje się tak, że od lektury powieści trudno się oderwać, a obszerność fabuły zupełnie nie przeszkadza w czytaniu.

Główną bohaterką powieści Morderstwo i cała reszta jest Pola Białohorska. Młoda dziennikarka luksusowego magazynu dla kobiet otrzymuje intratne zlecenie. Ma przeprowadzić wywiad z Elżbietą Wojnowicz, jedną z najbogatszych Polek. Jest to o tyle ciekawa i niezwykła propozycja, gdyż Wojnowicz do tej pory unikała aktywności w mediach. Spotkanie z kobietą interesu nie okaże się dla dziennikarki zbyt interesujące do czasu, gdy światem polskiego biznesu nie wstrząśnie informacja o zamordowaniu Elżbiety Wojnowicz. Pola, wiedziona dziennikarskim instynktem i zaniepokojona pewnymi informacjami, rozpoczyna własne śledztwo, narażając się na realne niebezpieczeństwo. Obrotna dziewczyna szybko zorientuje się, że krąg podejrzanych wyjątkowo szybko się rozszerza, a nikt z bliższego i trochę dalszego otoczenia Wojnowicz nie może pochwalić się tylko czystymi intencjami. Śledztwo Poli miesza szyki policjantowi Bartkowi, ale z drugiej strony znajomość z dziennikarką pozwala mu spojrzeć na morderstwo z innej perspektywy. Im dalej w tekst, tym więcej pytań i niewiadomych, a na rozwiązanie zagadki trzeba czekać nieomal do samego końca obszernej fabuły. A warto czekać, bo finał naprawdę jest niesamowity. Po drodze jednak spotka Polę wiele dramatycznych sytuacji, jakieś zauroczenie, no może nawet dwa. Przyjdzie jej odwiedzić eleganckie lokale i szemrane spelunki; spotka szanowanych biznesmenów, ludzi świata sztuki i zwykłych rzezimieszków. Kiedy wszystkie skrywane tajemnice ujrzą światło dziennie,  w finale okaże się, że ... No,  ale to trzeba sobie przeczytać osobiście. 

Pola Białohorska, młoda dziennikarka pisma Madame, od pierwszych stron powieści budzi sympatię czytelnika i utrzymuje ją do samego końca. Pochodząca z zamożnej i wpływowej rodziny, wykształcona na Harvardzie, po zawodzie miłosnym wraca z Nowego Jorku do Warszawy, aby rozpocząć nowe życie. Niezależna finansowo, otoczona grupką sprawdzonych przyjaciół wiedzie spokojne życie w stolicy. Pisze do ekskluzywnego magazynu, a wywiad z Wojnowicz, a właściwie dopisany przez życie ciąg dalszy powoduje, że Pola odkrywa w sobie detektywistyczną żyłkę. Pomaga, choć pewnie raczej przeszkadza zaprzyjaźnionemu policjantowi, angażuje w swoje działania przyjaciół. Niespodziewanie zyskuje sprzymierzeńca w osobie tajemniczego Alexandra Hemminga, którego intencje wobec Polki są dość niejasne. Wrodzony wdzięk, zawadiacki humor i inteligencja pozwalają Poli nie tylko zjednywać sobie ludzi, ale i cudem wychodzić bez szwanku z najróżniejszych opresji.

W powieści dominuje motyw morderstwa, to wokół niego zbudowana jest obszerna fabuła. Ale tytuł sugeruje również całą resztę i to ona stanowi znakomite uzupełnienie historii kryminalnej. Autorka z swadą opisuje świat biznesu i sztuki, z lekką ironią opowiada o polskich elitach, ich wadach i śmiesznościach. Z satyrycznym zacięciem, ale i sympatią portretuje dziennikarzy i ludzi z szeroko pojętej branży rozrywkowej. Dostaje się śmietance towarzysko - biznesowej, ale raczej jest to pobłażliwe pokiwanie palcem, niż wbijanie ostrej szpili. Taka zresztą jest Pola Białohorska, która ma własną opinię na wiele tematów, ale czasem pozostawia ją dla siebie, bo tak została wychowana. 

Marta Reich napisała powieść, która bardzo udanie łączy opowieść kryminalną z elementami obyczajowymi oraz delikatnie zarysowanym wątkiem romansowym. Świat powieści jest wyidealizowany, choć bohaterka opuszcza modne dzielnice stolicy, aby w zaklętych rewirach miasta prowadzić swoje śledztwo. Bohaterowie Morderstwa i całej reszty przypominają mi postaci z amerykańskich seriali obyczajowych, których fanką zadaje się być sama Pola. Taka stylizacja powoduje, że powieść czyta się z niekłamaną przyjemnością, żałując trochę, że życie za drzwiami przytulnego mieszkania nie jest aż tak sympatyczne. A przy okazji powieść wydaje się znakomitym materiałem na serial, myślę, że byłby chętnie oglądany. 

Nie mogę wyjść z podziwu dla autorki, której fabuła rozpisana na ponad osiemset stron nie nudzi, a wręcz przeciwnie -  przykuwa do lektury. Gęsta sieć wydarzeń, licznych postaci, powiązań między nimi skutecznie rzucona na czytelnika, trzyma go w napięciu i zaciekawieniu do samego końca. Widać, że historia morderstwa Elżbiety Wojnowicz jest przemyślana od początku do zaskakującego finału. Autorka panuje nad swoimi postaciami, nie pozwala im działać na własną rękę, przez co ma się przyjemne wrażenie, że każdy z bohaterów jest na swoim miejscu. Splot wydarzeń, epizod po epizodzie układa się w satysfakcjonującą, choć zaskakującą czytelnika całość. 


www.nowalijki.blogspot.com

Morderstwo i cała reszta Marty Reich to bardzo udany debiut. Powieść ma przemyślaną i ciekawą fabułę, sympatycznych bohaterów, nie unika ważnych problemów współczesnego świata ma styku biznesu sztuki i rozrywki. Napisana lekkim językiem historia kryminalna wciąga od pierwszych stron i powoduje, że czytelnik kibicuje sympatycznej Poli w jej nieustających próbach dotarcia do prawdy o morderstwie bizneswoman. Szybko okazuje się, że wielość stron to atut tej powieści, bowiem dzięki temu czytelnik może dłużej przebywać w świecie głównej bohaterki, poznając ją lepiej i dowiadując się o niej czegoś nowego.

Wieść gminna (ale w internecie) niesie, że Marta Reich pracuje nad kolejną powieścią z przygodami Poli Białohorskiej. I jeśli o mnie chodzi, to biorę tę książkę w ciemno. Z przyjemnością spotkam się ponownie z bohaterami, jak ze starymi przyjaciółmi. Bo z Polą nie sposób się nudzić.
Zdecydowanie polecam! 

Nowalijki oceniają: 6/6







Dziękuję Autorce Pani Marcie Reich i Wydawnictwu Oficynka za udostępnienie książki do recenzji. 












piątek, kwietnia 01, 2016

"Miasto krwi. Saga wschodnia" Kamil Dziadkiewicz

"Miasto krwi. Saga wschodnia" Kamil Dziadkiewicz
www.novaeres.pl
Informacje o książce:

autor: Kamil Dziadkiewicz
tytuł: Miasto krwi. Saga wschodnia

wydawnictwo: Novae Res
miejsce i rok wydania: Gdynia 2016
liczba stron: 336

egzemplarz: recenzencki










Przy okazji recenzowania innej powieści napisałem, że fantasy, czy też fantastyka nie należy do mojego ulubionego gatunku literackiego. Jednak jako nałogowy czytelnik lubię poznawać nowe obszary literackie, żeby poszerzyć swoje horyzonty myślowe. Kiedy autor Miasta krwi, pierwszego tomu Sagi wschodniej, Kamil Dziadkiewicz zwrócił się do mnie z pytaniem o możliwość zrecenzowania jego powieści, zgodziłem się właściwie od razu. Zaintrygowała mnie notatka o fabule na okładce i przyznam, zaciekawiło mnie, co debiutujący autor opisał w swojej historii. Ponieważ ostatnio czytelnicza intuicja mnie nie zawodzi, spotkanie z Miastem krwi okazało się interesującym doświadczeniem, a lektura powieści wciągająca i emocjonująca.

Miasto krwi przenosi czytelników w czasie. Jest wiek XVII, okres pełen burz i niepokojów. Trwają wojny religijne, krwawe i bezwzględne potyczki o władzę materialną i dusz. Targają one królestwem Salgingardu i jego głównym miastem Hyrufem, w którym toczy się większość akcji powieści. Miasto, jak we wstępie wspomina sam autor, wzorowane jest na Londynie, co pozwala zbudować wiarygodną wizję świata przedstawionego w książce. Hyruf będzie areną wielu, niekoniecznie dyplomatycznych wymian ciosów, a ulicami miasta nie raz popłynie krew.

Głównym bohaterem historii jest Mulgih Thadur, którego charakterystyczną cechą jest sparaliżowana część twarzy. Chłopak nie ma łatwego życia; poniżany i bity przez ojca, nie wytrzymuje presji i psychicznych tortur i decyduje się na ostateczne rozwiązanie. Zabija ojca, pozoruje jego samobójstwo i przynajmniej na chwilę ma szansę poczuć się wolnym człowiekiem. Niestety, jego poczynania obserwuje wysłannik Garlona, największego przestępcy w mieście. Szantażowany Mulgih zostaje zmuszony do działaności na obrzeżach prawa, a to dopiero początek długiej drogi, którą będzie musiał przebyć w swoim życiu.

Spodobało mi się to, w jaki sposób autor konstruuje fabułę swojej powieści. Od czasu do czasu przeskakuje w czasie, pokazując Mulgiha w nowej sytuacji życiowej. Dzięki takiemu zabiegowi stylistycznemu łatwiej jest ominąć mniej istotne dla budowania fabuły elementy, a skupić się na osobie głównego bohatera, który jest postacią dynamiczną. Na oczach czytelnika przechodzi przemianę wewnętrzną; zyskuje sprzymierzeńców i wrogów, dokształca się, wspina się na drabinie społecznej. W ostatnich scenach książki mało przypomina zastraszonego chłopaka z początku opowieści. Staje się jednym z filarów Reformatorów, ugrupowania, które za cel postawiło sobie bezwzględną walkę z duchowieństwem. Autor urywa swoją opowieść w bardzo ważnym momencie, pozostawiając niedosyt i zapowiadając tym samym kontynuację. Mulgih, który przy okazji jest również narratorem Miasta krwi, to bohater przechodzący metamorfozę - doświadczony przez los, ale potrafiący zadbać o siebie, zdobyć szacunek i poważanie, ale jak każdy w niebezpiecznych czasach, nieznający dnia ani godziny. 

Wydarzenia opisywane w Mieście krwi za tło mają uniwersum stworzone przez autora, który zadbał o najdrobniejszy szczegół. W tradycji powieści fantasy jest, aby opowieść miała własny świat i tak dzieje się w omawianej powieści. Hyruf jest miastem ciekawie i plastycznie opisanym, trochę w staroświeckim stylu, co należy odebrać jako komplement. Pisarz zadbał o detale, stworzył charakterystyczne dla wielkiego miasta miejsca, pokazał jego życie codzienne. Ba, mieszkańcy posługują się nawet własną walutą. Opisy nie obciążają tempa akcji, są integralną częścią fabuły, stanowią uzupełnienie wydarzeń z życia Mulgiha. Rzeczywistość metropolii z XVII wieku zamieszkuje wielu bohaterów, bardzo różnorodnych, groźnych, śmiesznych, ale zawsze mniej lub bardziej ważnych dla Mulgiha. Przez moment miałem wrażenie, że jest ich za dużo, bo łatwo się pogubić w gąszczu obco brzmiących imion i nazwisk. Ich obecność w powieści jest jednak dobrze uzasadniona, więc to może tylko moje subiektywne odczucie. 

www.nowalijki.blogspot.com


Miasto krwi Kamila Dziadkiewicza to udany debiut literacki, będący zgrabnym połączeniem powieści fantasy, kryminału i opowieści historycznej. Fantastyka w ujęciu autora zaskakuje, bo w książce nie ma smoków, elfów i krasnoludów, choć wielu czytelników dostrzeże subtelne nawiązania do legend i podań. Powieść ma tak starannie zbudowaną, wiarygodną przestrzeń, iż łatwo zapomnieć, że czyta się fikcję literacką. Autor sprawnie posługuje się językiem, nie ucieka od dosadności; trudno bowiem inaczej opisać pijackie wybryki w karczmie, czy wymyśle tortury. Pokazanie knowań przeciwników politycznych i religijnych, wojny religijne i dyplomatyczne intrygi skutecznie przykuwają do lektury. 


Wspomniałem wcześniej, że autor urywa opowieść w bardzo ciekawym momencie, który po raz kolejny może zmienić życie Mulgiha. Kamil Dziadkiewicz poinformował niedawno w mediach społecznościowych, że jest w trakcie pisania kontynuacji. Wypada mieć tylko nadzieję, że na kolejny tom Sagi wschodniej nie trzeba będzie długo czekać. 
Polecam, warto sięgnąć po tę debiutancką powieść -  dobra rozrywka z historią w tle - gwarantowana.


I jeszcze zdecydowanie polecam stronę autora www.kamildziadkiewicz.com 
gdzie warto zapoznać się z przypisami do powieści. Przyznam, robią duże wrażenie. 


Nowalijki oceniają: 5/6


Dziękuję autorowi Panu Kamilowi Dziadkiewiczowi 
za udostępnienie egzemplarza do recenzji.








Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger