wtorek, grudnia 29, 2015

"Zapłata" Małgorzata Rogala

"Zapłata" Małgorzata Rogala
Informacje o książce

autorka:Małgorzata Rogala
tytuł: Zapłata

wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
miejsce i rok wydania: Warszawa 2015
liczba stron: 288

egzemplarz: recenzencki




Powieść Zapłata to moje pierwsze spotkanie z twórczością Małgorzaty Rogali, a wspomniana fabuła jest trzecią w dorobku literackim autorki. I przyznaję, że jest to spotkanie interesujące, choć książka skierowana jest raczej do kobiet, o czym w dalszej części recenzji. 

Zapłata zaczyna się w roku 1993, kiedy to poznajemy dwie dziewczynki: Agatę Górską oraz Justynę Lipiec. Obie muszą w bardzo młodym wieku stawić czoła człowiekowi, który je skrzywdził. To doświadczenie scementuje ich przyjaźń na zawsze.

W kolejnej retrospekcji akcja przenosi się do roku 2005. W Warszawie zostaje pobity, ze skutkiem śmiertelnym, młody człowiek. Sprawcy brutalnego napadu zostają uniewinnieni.

Rok 2013 to aktualny czas wydarzeń w Zapłacie. W męskiej toalecie modnego klubu ginie syn znanego prawnika. Zostaje otruty, a sprawca znika. Śledztwo w sprawie podejmuje para policjantów: starszy aspirant Agata Górska oraz komisarz Sławomir Tomczyk. Oboje świetnie się dogadują, a sprawa morderstwa w nocnym klubie jest ich kolejnym śledztwem. Prowadzone dochodzenie zaczyna się komplikować, kiedy okazuje się, że ofiara została otruta wyciągiem z igieł cisu. Wkrótce ginie kolejny mężczyzna. Drobiazgowa analiza wykazuje, że obaj się znali i do tego zamieszani byli w śmiertelne pobicie sprzed lat. Agata, która zna sprawę z 2005 roku i wie, jaki związek ma z pobiciem jej przyjaciółka z dzieciństwa, zaczyna dostrzegać niepokojące powiązania. Co więcej, policjantka ma świadomość, że prywatne odczucia i sądy mogą źle wpłynąć na tok prowadzonego śledztwa. Rozpoczyna się nierówna walka z inteligentnym i zdeterminowanym mordercą oraz szybko upływającym czasem.

Zapłata ma dobrze skonstruowaną fabułę i pomysłowy wątek kryminalny. Powieść należy do gatunku łączącego w sobie elementy kryminału i prozy sensacyjnej z powieścią obyczajową i romansem. Autorka nie kreuje nieprawdopodobnych zdarzeń, ale tworzy historię, której zdarzenia mogłyby wydarzyć się naprawdę. Tłem dla działań policjantów jest współczesna Warszawa. Bohaterowie powieści to zwyczajni, ale wcale nie nudni ludzie, którzy uwikłani w skomplikowany splot wydarzeń próbują znaleźć wyjście z trudnych dla siebie sytuacji. Ważną częścią Zapłaty są wątki obyczajowe i miłość, rodząca się między bohaterami - w relacjach innych, niż można by się spodziewać, mając za sobą tylko początek opowieści. 


Agata Górska i Sławek Tomczyk tworzą udaną parę policjantów,  którzy dobrze się uzupełniają i myślę, że mogliby rozwikłać jeszcze wiele spraw kryminalnych. Autorka zresztą zostawia sobie i bohaterom otwartą furtkę w finale powieści, co daje nadzieję na ciąg dalszy.


Na wstępie recenzji wspomniałem, że Zapłata jest raczej skierowana do kobiet. Na taki osąd ma wpływ duży nacisk na emocje bohaterów, wprowadzone wątki miłosne, rozbudowane tło obyczajowe. Warto dodać, że autorka swobodnie przemieszcza się między gatunkami, zręcznie mieszając literackie motywy. Z drugiej strony każdy czytelnik, bez względu na płeć, doceni misterną konstrukcję fabuły, która długo nie pozwala jednoznacznie wytypować mordercy, a może morderczyni? Mnie przypadł do gustu wątek z otruciem metodami starymi jak świat, ale ostatnio mało wykorzystywanymi w literaturze popularnej. Styl i tematyka Zapłaty przypomina trochę książki Alex Kavy i Mary Higgins Clark, co dla wielbicieli gatunku powinno oznaczać dobrą rekomendację.

Zapłata Małgorzaty Rogali jest dobrze napisaną, wciągającą współczesną powieścią popularną, z intrygującym wątkiem kryminalnym i sympatycznymi bohaterami. Dodatkowym atutem książki są wątki psychologiczne pokazujące, jak różne decyzje podjęte w przeszłości, wpływają na tu i teraz. Autorka zwraca uwagę również na to, do czego zdolni są ludzie, kiedy muszą walczyć z konsekwencjami popełnionych błędów, aby ratować własne życie lub wolność.

Polecam, jeśli szukacie dobrej powieści kryminalnej na długi, zimowy wieczór.

Nowalijki oceniają: 5/6


Pani Małgorzacie Rogali dziękuję za zaufanie i udostępnienie powieści do recenzji!

sobota, grudnia 26, 2015

"Czytanie z kości" Jakub Szamałek

"Czytanie z kości" Jakub Szamałek
Informacje o książce

autor: Jakub Szamałek
tytuł: Czytanie z kości

wydawnictwo: Muza S.A.
miejsc i rok wydania: Warszawa 2015

liczba stron: 360

egzemplarz: ebook - Legimi bez limitu





Czytanie z kości to trzecia powieść w której autor, Jakub Szamałek, głównym bohaterem czyni detektywa - rozrabiakę Leocharesa. Akcja książki toczy się równocześnie w czasach antycznych, w 421 r. p.n.e oraz współcześnie. Obie historie, mimo że dzieli je dwa i pół tysiąca lat, są ze sobą bardzo mocno związane.

Główna opowieść rozgrywa się w 421 r. p.n.e w Tarencie (dzisiejsze Włochy), które wtedy były częścią Wielkiej Grecji. To tam mieszka Leochares - złotnik, były najemca, a od kilku lat również detektyw, który nie boi się brać na warsztat trudnych spraw kryminalnych. Nie ma zresztą większego wyboru, co i rusz bowiem wplątuje się w sytuacje, które wymagają sprytu, twardej głowy i sporo kosztują. Leochares ma zatem nieustające problemy finansowe i do tego niezbyt udane życie rodzinne. Pracownia złotnicza, której jest właścicielem, słabo radzi sobie na lokalnym rynku usług. Kiedy więc bohaterowi ponownie pali się grunt pod nogami, niespodziewanie z pomocą przychodzi mu etruski książę Aranth, który zatrudnia Leocharesa do wykrycia zabójcy swego ojca - króla Etrusków Caile. Zdesperowany detektyw - amator zgadza się przyjąć sprawę, nie zdając sobie sprawy, jak niebezpiecznego zadania się podejmuje.

Druga opowieść toczy się współcześnie w Londynie i we włoskim Tarencie. Młoda, polska archeolożka Inga Szczęsna bada sprawę nietypowego pochówku w grobie tajemniczego mężczyzny z Tarentu. Doktorantka ma zmienne szczęście, bez rezultatu próbuje zdobyć kolejne stypendium naukowe. Historią Uomo Misterioso, jak nazywany jest przypadek z włoskich wykopalisk, zainteresowała profesor Avę Bellmont z Muzeum Historii Naturalnej w Oxfordzie. Obie kobiety wyjeżdżają do Włoch, aby na miejscu zobaczyć szczątki mężczyzny i przeprowadzić stosowne badania. Ich wyniki są bardzo interesujące, a tytułowe czytanie z kości jest zasadniczym narzędziem badawczym. Inga ma w końcu realną szansę na sukces w świecie nauki.

Obie historie dzieli dwa i pół tysiąca lat, ale jak wspomniałem na początku, są one ze sobą ściśle powiązane. Śledztwo Leocharesa i Arantha jest dynamiczne, bowiem śmierć króla nie jest łatwa do rozwikłania szczególnie, że na życie obu bohaterów ktoś nieustannie dybie, a do tego skutecznie zaciera ślady poprzedniej zbrodni. Naukowe śledztwo Ingi i Avy również napotyka na trudności, ale mniej dramatyczne, niż te w etruskiej stolicy Veii, gdzie toczy się większość wydarzeń z przeszłości. 

Wątek Leocharesa i Arantha dominuje w opowieści, jest niezwykle intrygujący i wciągający. Sam detektyw to nietuzinkowa postać, łącząca w sobie cechy wielu literackich postaci. Jest  Leochares może niezbyt urodziwy, z niejednego pieca chleb jadł, imał się wielu zajęć, ale zdobyta wiedza i umiejętności, a także wrodzona inteligencja i spryt wielokrotnie ratują go z największych opresji. Leochares ma bardzo współczesne, sarkastyczne poczucie humoru, które znakomicie oddaje atmosferę opisywanych wydarzeń. Równoległy, współczesny wątek jest trochę mniej zajmujący, ale  idealnie uzupełnia wydarzenia z czasów antycznych.



Jakub Szamałek napisał powieść, która dzieje się w czasach starożytnych, dlatego warto zwrócić uwagę na dbałość o szczegóły historyczne. Liczne przypisy odwołują się do konkretnej wiedzy na temat dziejów państw basenu Morza Śródziemnego oraz mitologii, czy szerzej do starożytnej literatury. Etruskowie w Czytaniu z kości to cywilizacja na skraju zagłady, co dostrzega chyba tylko, obcy im kulturowo, Leochares. Wcale nie lepiej wypadają w powieści Grecy, czy rosnący w siłę Rzymianie. Pisarz poddaje w wątpliwość utrwalone w świadomości czytelnika fakty, które zna ze szkoły,  pokazując inną ich interpretację. Co ciekawe, wiedza historyczna nie obciąża książki, nadal jest to bowiem kryminał, ale kryminał inteligentny i ze względu na czas przedstawiony oraz bohatera - nietuzinkowy. Nieszablonowe jest również zakończenie powieści, kiedy na ostatnich kartkach książki dwa tak odległe w czasie wątki, układają się w sensowną  i zaskakującą jednocześnie całość. 

Cieszę się, że odkryłem dla siebie kolejnego, ciekawego autora. Muszę zatem nadrobić następne, czytelnicze zaległości. Wydaje mi się, że warto. Mnie Czytanie z kości wciągnęło na bardzo długi wieczór. 

Nowalijki oceniają: 6/6


sobota, grudnia 19, 2015

" Zamieć śnieżna i woń migdałów" Camilla Läckberg

" Zamieć śnieżna i woń migdałów" Camilla Läckberg
Informacje o książce

autorka: Camila Läckberg 
tytuł: Zamieć śnieżna i woń migdałów
tytuł oryginału: Snöstorm och mandeldoft
przekład: Inga Sawicka

wydawnictwo: Czarna Owca
miejsce i rok wydania: Warszawa 2012
liczba stron: 143

egzemplarz: zakup własny


Od czasu powieści kryminalnych Agathy Christie wiadomo, że rodzinne spotkanie w wystawnej rezydencji, przez warunki atmosferyczne odciętej od reszty świata, nie może dobrze się skończyć. I nie ma znaczenia fakt, że bożonarodzeniowa aura powinna godzić zwaśnionych; przewrotnie można założyć, że święta podkreślą wzajemne animozje i wzmocnią wrogie relacje. Kiedy jeszcze w grę wchodzi możliwość przejęcia wielomilionowego majątku, ostateczne granice łatwo jest przekroczyć.

Zamieć śnieżna i woń migdałów to dłuższe opowiadanie detektywistyczne Camilli Läckberg, szwedzkiej autorki sympatycznej serii kryminalnej o policjantach i mieszkańcach Fjällbacki.  Tym razem głównym bohaterem świątecznej historii jest postać drugoplanowa cyklu - policjant Martin Molin, a wydarzenia rozgrywają się w eleganckim pensjonacie na wyspie Valö. To tam Molin ma poznać na uroczystej kolacji rodzinę swojej narzeczonej Lisette. Wyjazd, zaplanowany na dwa dni, wydłuża się w związku z panującym na morzu sztormem i wielką śnieżycą. Zebrani w pensjonacie ludzie na pewien czas zostają skutecznie odcięci od reszty świata...

Rodzina Liljecrona spotyka się na uroczystej kolacji, a wśród zaproszonych są rodzice Lisette, Harald i Britten, brat Matte, stryj Gustav, ciocia Vivi oraz ich dzieci Bernard i Miranda. Nie zabrakło również nestora rodu - dziadka Rubena, o pieniądze którego, mniej lub bardziej skrycie, walczą pozostali członkowie rodziny. Martin nie czuje się w tym towarzystwie zbyt dobrze; ma bowiem wrażenie, że poszczególni członkowie rodu nie przepadają za sobą, a wszyscy oceniają go, jako ewentualnego kandydata na męża Lisette. Przy posiłku dochodzi do spięcia miedzy Rubenem a synami i wnukami. Tematem są oczywiście pieniądze i rodzinne zakusy na wielomilionowy spadek. Kiedy niespodziewanie senior Liljecrona umiera po wypiciu szklanki wody, atmosfera zagęszcza się i rodzinne spotkanie zamienia się w mały koszmar. Molin, rozpoczynając prowizoryczne śledztwo, wyczuwa w powietrzu charakterystyczny zapach migdałów, co jasno daje mu do zrozumienia, czego należy się spodziewać po wynikach sekcji zwłok.

Śmierć Rubena rozpoczyna śledztwo w stylu powieści Agathy Christie i Arthura Conan Doyla. Martin przeprowadza rozmowę z każdym z członków rodziny, wyciągając na światło dzienne skrywane tajemnice, uwypuklając wieloletnie animozje, podkreślając grubą kreską niecne zamiary. Przerażeni obecnością wśród nich potencjalnego mordercy, uczestnicy kolacji zaczynają tracić grunt pod nogami i popełniają błędy w zeznaniach oraz odkrywają swoje prawdziwe oblicze. Inaczej jednak niż u przywołanych wcześniej autorów, Läckberg nie kończy swojej fabuły triumfalną przemową detektywa, który zgromadzonym w salonie bohaterom zdradza kulisy zbrodni. Molin wpada bowiem w ostatniej chwili na wyjaśnienie zagadkowych zgonów (tak, jest po drodze jeszcze jedna śmierć), które są efektem dość prostej intrygi. 



Zamieć śnieżna i woń migdałów nie jest tak dobra, jak można by się spodziewać po autorce, ani tak zła, jak chcą niektórzy recenzenci. Läckberg napisała opowiadanie wzorując się na pomysłach Christie i Conan Doyla, tworząc - nie wiem, czy nie celowo - literacką ramotkę. Pomysł miał duży potencjał, ale chyba coś nie wyszło. Historia jest wprawdzie logiczna, ale nagromadzenie tajemnic z przeszłości i uproszczony melodramatyzm rodem z oper mydlanych jest dość irytujący a bohaterowie raczej mdli, niż antypatyczni. Broni się jedynie Martin Molin, który od początku przeczuwa, że znalazł się w złym miejscu i o niewłaściwym czasie. Z drugiej zaś strony, lekka w gruncie rzeczy historyjka kryminalna pozwoli niezobowiązująco spędzić (po)świąteczny wieczór przy książce. I kto wie, może o to tylko chodzi?

Nowalijki oceniają: 4/6


wtorek, grudnia 15, 2015

"Zaginięcie" Remigiusz Mróz

"Zaginięcie" Remigiusz Mróz
Informacje o książce

autor: Remigiusz Mróz
tytuł: Zaginięcie

wydawnictwo: Czwarta Strona
miejsce i rok wydania: Poznań 2015
liczba stron: 509

egzemplarz: zakup własny






Wszystkie znaki na niebie i ziemi oraz w blogosferze wskazywały, że Zaginięcie Remigiusza Mroza jest jeszcze lepsze, niż Kasacja. A ja napiszę przewrotnie, że Zaginięcie jest ... inne, mimo tych samych bohaterów i sprawdzonego stylu autora. Dlaczego? O tym za chwilę. Ale po kolei.

Uwielbiana przez wielu czytelników para Chyłka i Zordon wraca do działania, mniej więcej rok po rozpoczęciu współpracy i poprowadzeniu poprzedniej sprawy. Nadal łączy ich relacja patronka - aplikant. Zaginięcie rozpoczyna się od nocnego telefonu do Joanny. Po krótkiej rozmowie prawniczka podejmuje się bronienia swojej koleżanki z liceum. Kobieta uwikłała się wraz z mężem w sprawę teoretycznie nie do wygrania. Nie do wygrania, ktoś zapyta? Może, ale nie dla Chyłki i jej wiernego współpracownika  Kordiana. 

Angelika i Awit Szlezyngierowie zostają oskarżeni o zamordowanie trzyletniej córki Nikoli. Dziecko zginęło bez śladu z domu, w którym działał alarm antywłamaniowy. Wkrótce wszystkie poszlaki wskazują na rodziców. Kiedy dodatkowo znika potencjalny świadek z kryminalną przeszłością a zaraz potem Białorusin zamieszany w sprawę,  wynik procesu wydaje się przesądzony. Małżeństwo nie ułatwia Chyłce i Zordonowi prowadzenia ich sprawy, co więcej, Szlezyngierowie zaczynają prowadzić własną grę, narażając na poważne konsekwencje nie tylko siebie, ale i reputację prawników z kancelarii Żelazny & McVay. Misternie skonstruowana fabuła i nieoczekiwane wydarzenia z udziałem bohaterów zmierzają do zaskakującego  finału, trzymając czytelnika w napięciu do ostatniej nieomal strony.

Remigiusz Mróz przyzwyczaił już swoich czytelników do intrygującej fabuły, nieoczekiwanych zwrotów akcji, uwikłania bohaterów w sytuacje pozornie bez wyjścia. Autor bardzo umiejętnie dozuje napięcie powodując, że czytelnik z wypiekami na twarzy przewraca kolejne kartki powieści, nie mając pewności, czy aby coś złego nie stanie się Joannie lub Kordianowi. Ta para to  bardzo mocna strona cyklu powieściowego (mocno wierzę, że będą kolejne części); Chyłka nadal jest uroczo niesympatyczna, żeby nie napisać, że niezła z niej zołza, Oryński natomiast dojrzewa przy swojej patronce, wzmacnia się psychicznie, zdobywa potrzebną wiedzę i doświadczenie. Z wydarzenia na wydarzenie staje się prawie równorzędnym partnerem prawniczej bestii, jaką niewątpliwie jest Joanna Chyłka. Warto zwrócić uwagę, że miedzy nimi iskrzy, oj iskrzy, aż strach pomyśleć, coś mogło się wydarzyć podczas gry w bilard. Napięcie sięgnęło zenitu. Prawie ...

Udanym zabiegiem literackim był pomysł z wysłaniem Chyłki i Zordona ze stolicy na obrzeża Augustowa. Prawnicy, pozbawieni warszawskiego tła oraz licznych powiązań zawodowo - towarzyskich, musieli nieźle się napracować, aby kolejne odsłony procesu mogły rozgrywać się po ich myśli. W czasie pracy nad sprawą porwania dziewczynki zetknęli się z ludźmi równie głodnymi sukcesów i niedającymi się uwieść sztuczkom rodem z międzynarodowej korporacji. Obojgu dobrze to zrobiło, pozwoliło popatrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy, ale i docenić uroki oglądania życia w poziomu szklanego wieżowca w centrum Warszawy.

Napisałem na wstępie, że Zaginięcie jest według mnie, inne od Kasacji. Tym razem autor ograniczył spiętrzenie widowiskowych zwrotów akcji na rzecz rozbudowania warstwy psychologicznej swojej powieści. To nadal pierwszorzędny thriller prawniczy, ale sprawa porwania/domniemanej śmierci dziecka wywołuje, szczególnie w Zordonie, sporo przemyśleń nie tylko o prowadzonej sprawie, ale i o zawodzie prawnika. Młody aplikant, inaczej niż Chyłka, ma sporo watpliwości natury etycznej, co pokazuje, że prawo, choć twarde, często nie idzie w parze z uczuciami i emocjami. Przyznam, że bardzo mi się ten wątek podobał, a Oryński, którego polubiłem już w Kasacji, jeszcze bardziej przypadł mi do gustu. Już w pierwszej powieści widać wyraźnie, że Chyłka i Zordon znakomicie się uzupełniają, czego dowodem jest również Zaginięcie. Obie powieści mają wspólnych bohaterów, dynamiczną fabułę, zaskakujące zakończenie, ale Zaginięcie dodatkowo rzuca nowe światło na parę prawników z Warszawy, wydobywając z literackich postaci trochę więcej człowieczeństwa.



Zaginiecie Remigiusza Mroza pokazuje, że autor świetnie czuje się w powieści gatunkowej, w której procesy sądowe są opisane tak, że nie można doczekać się kolejnej sprawy. Porywa czytelnika historią, która poprzez swoją niejednoznaczność i pomysłowość  wręcz przykuwa do książki. Pogłębiony portret psychologiczny postaci, co nie jest znów tak oczywiste u innych autorów powieści sensacyjnych, tylko uatrakcyjnia i wzmacnia fabułę.

I tylko bardzo mnie ciekawi, jakie przygody spotkają Chyłkę i Zordona w niedalekiej (mam nadzieję) przyszłości ... 
Kto jeszcze nie czytał, niech koniecznie nadrobi zaległość! 

Nowalijki oceniają: 6/6


piątek, grudnia 11, 2015

"Ukochany z piekła rodem" Alek Rogoziński

"Ukochany z piekła rodem" Alek Rogoziński
Informacje o książce

autor: Alek Rogoziński
tytuł: Ukochany z piekła rodem

wydawnictwo: Melanż
miejsce i rok wydania: Warszawa 2015

liczba stron: 272

egzemplarz: zakup własny




Od zawsze byłem fanem powieści kryminalno - obyczajowych Joanny Chmielewskiej. Całe zdanie nieboszczyka, Studnie przodków, Krokodyl z kraju Karoliny czy Lesio, to dla wielu czytelników, w tym dla mnie, pozycje wręcz kultowe. Kiedy Chmielewskiej zabrakło, długo szukałem autora, który kontynuowałby w polskich realiach gatunek kryminału z dużą dawką humoru. I oto jest - Alek Rogoziński. Długo opierałem się przed lekturą jego powieści, ale dziś wiem, że niepotrzebnie, bowiem nasz rynek wydawniczy zyskał obiecującego autora historii kryminalnych, lekkich, ale inteligentnych i z pewnym kluczem interpretacyjnym. 

Ukochany z piekła rodem to, zgodnie z zapowiedziami wydawniczymi, pierwsza część serii powieści kryminalnych z duetem: Joanna Szmidt i Betty. Joanna jest niezwykle popularną autorką romansów, zaś Betty jej agentką literacką, powierniczką, przyjaciółką i kobietą od wszystkiego. Joanna ma wszystkie przywary gwiazdy, ale jednocześnie to kobieta bardzo sympatyczna, nieco szalona i bardzo kochliwa. Podczas pobytu w Zakopanem poznaje kolejną największą miłość swojego życia - młodego, przystojnego i uroczego fotografa Konrada Jancewicza. Sielanka trwa w najlepsze i nawet złośliwe plotki na temat związku pisarki z młodszym kochankiem, rozpuszczane przez złośliwą warszawkę, nie są w stanie zepsuć ich idylli. Ale do czasu ... Kiedy Konrad zostaje zamordowany w willi Joanny w sennym Milanówku, okazuje się, że młody fotograf miał wiele tajemnic i miano ukochanego z piekła rodem pasowało do niego jak ulał. Zrozpaczona najpierw, wściekła chwilę potem, Joanna wraz z przyjaciółką postanawia poznać prawdę o kochanku. Obie kobiety, mniej lub bardziej świadomie, ładują się w niezłe tarapaty. Trop wiedzie do redakcji popularnego magazynu "Koktajl" oraz do przebrzmiałej diwy muzyki pop Klaudii (hm ...) Hutniak. Główne śledztwo prowadzi przystojny (a jakże) kapitan policji Krzysztof Darski, któremu skomplikowane zagadki pomaga rozwikłać mama. Ciekawych i oryginalnych postaci w powieści jest znaczenie więcej, czasem przebiegają gdzieś w drugim planie, ale zawsze odbijają swoje piętno na głównej fabule.

Autor, dziennikarz i komentator szołbiznesu, wprowadza czytelnika w świat znanych i (niekoniecznie) lubianych. Z dużą dawką  ironicznego poczucia humoru, ale i z dystansem, kreśli obraz redakcji magazynu "Koktajl", pokazuje fanaberie gwiazd muzyki i ludzi znanych z tego, że są znani. Uważny czytelnik może doszukać się w sportretowanych postaciach odwołań do prawdziwych bohaterów pierwszych stron czasopism o gwiazdach, ale sam autor zaklina się, że zbieżność jest cokolwiek przypadkowa. Oczywiście, oczywiście ...




Ukochany z piekła rodem to lekka i bardzo zabawna historia kryminalna, którą czyta się bardzo przyjemnie. Powieść napisana jest z werwą i humorem, a spostrzeżenia i rozmowy bohaterów nawiązują do bieżących wydarzeń z życia popkultury. Intryga kryminalna jest dość prosta, ale wcale nie oznacza to, że zaraz na początku trafnie typujemy mordercę. O nie, z tym należy poczekać do finału. 

Alek Rogoziński napisał, że w wieku ośmiu lat dostał od mamy Wszystko czerwone Joanny Chmielewskiej. Echa tej i innych książek autorki pobrzmiewają w Ukochanym z piekła rodem, ale dla mnie jest to atut, nie przywara. Lektura powieści jest znakomitą rozrywką, poprawia humor, masuje przeponę i pozwala popatrzeć na ludzi z okładek magazynów z dużym przymrużeniem oka. 
Dla mnie bomba!

Nowalijki oceniają: 5/6


poniedziałek, grudnia 07, 2015

"Próba" Eleanor Catton

"Próba" Eleanor Catton
Informacje o książce

autorka: Eleanor Catton
tytuł: Próba
tytuł oryginału: The Rehearsal
przekład: Maciej Świerkocki

wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
liczba stron: 380
miejsce i rok wydania: Kraków, 2015

egzemplarz: zakup własny



Próba jest debiutem literackim urodzonej w Kanadzie, ale dorastającej i mieszkającej w Nowej Zelandii Eleanor Catton. Świat zakochał się w jej drugiej książce Wszystko, co lśni nagrodzonej Bookerem. Warto dodać, że ta powieść jest najdłuższą, jakiej przyznano to prestiżowe wyróżnienie, zaś Catton najmłodszą autorką w historii Bookera. Próba (z 2008 roku) to praca magisterska pisarki; powieść, która zapowiada tematykę, sposób narracji i styl Catton, a według części krytyków również wielki talent pisarski. 

Próba to historia skandalu obyczajowego, który rozgrał się w nienazwanym mieście. Nauczyciel muzyki w liceum pan Saladin, zostaje oskarżony o romans z nieletnią uczennicą szkoły. Mniej więcej w tym samym czasie studenci pierwszego roku szkoły aktorskiej, nazywanej Instytutem Dramatycznym, postanawiają wystawić spektakl dyplomowy, oparty na tych wydarzeniach. Z czasem okaże się, że nie jest to najlepszy pomysł.

W powieści dominują dwa wątki. Pierwszy związany jest z liceum, do którego uczęszczała uwiedziona uczennica - Victoria, drugi to historia Stanleya, który zostaje studentem pierwszego roku szkoły dramatycznej. Te dwa, z pozoru, niemające ze sobą wiele wspólnego wątki, z czasem zaczną się nakładać, tworząc niepokojącą i intrygującą równoczęśnie całość.

W liceum ważną rolę odgrywa nauczycielka gry na saksofonie, na zajęcia której uczęszczają uczennice młodsze od Victorii, a wśród nich siostra ofiary skandalu obyczajowego - Isolde oraz Julia i Bridget. Dziewczyny chętnie dzielą się z nauczycielką swoimi sekretami, przemyśleniami, spostrzeżeniami. Co więcej, nauczycielka wychodzi ze swojej roli i staje się kimś w rodzaju terapeutki, która na lekcjach gry na saksofonie prowadzi dodatkowo zajęcia psychologiczne. Umiejętnie manipuluje uczennicami, wyciąga od nich najgłębsze sekrety, świadomie przekraczając granicę relacji między pedagogiem i uczniem. Na podobne zajęcia - rozmowy przychodzą również matki uczennic, którym nauczycielka funduje psychoporady, często utwierdzając je w poczuciu lęku i frustracji związanej z wychowywaniem nastolatki, budzącej się do życia w pełnym tego słowa znaczeniu. Wytyka im błędy wychowawcze, pogłębiając ich niemoc i burząc często nikłe poczucie własnej wartości.

Instytut Dramatyczny jest szkołą wyższą, w której młodzi i niedoświadczeni kandydaci na aktorów poznają, często bardzo boleśnie, arkana sztuki scenicznej. Stanley, jeden ze szczęśliwców, któremu udało się przejść egzaminy wstępne, rozpoczyna naukę w kolejnym roku akademickim. Poznaje wykładowców, szuka i zdobywa swoje miejsce w grupie. Musi przejść wiele bólu - psychicznego i fizycznego - gdyż metody pracy nad rolą związane z upokorzeniem, wyśmiewaniem, przekraczaniem granic wstydu. Metody pracy z aktorami kojarzą się z teatrem Jerzego Grotowskiego, który zresztą zostaje w książce przywołany. Sztuka jawi się w systemie edukacyjnym Instytutu jako działanie totalne, odzierające człowieka z warstwy ochronnej, zmuszające do współprzeżywania na linii aktor - widz, czerpiące garściami z codzienności, bez oglądania się na koszty. Te oczywiście są, o czym przekonają się bohaterowie powieści, kiedy ich drogi  niespodziewanie skrzyżują się. 



Dużym zaskoczeniem Próby jest konstrukcja tesktu. To powieść, która wymyka się utartym schematom ciągów przyczynowo - skutkowych akcji, której właściwie nie posiada. Po konsternacji, jaka towarzyszy kilku pierwszym stronom, czytelnik wciąga się w historię, która sposobem opowiadania przypomina zapis strumienia świadomości, albo opowieść szkatułkową, czyli historię w historii o pewnej historii. Tekst jest mocno dygresyjny, wydarzenia wspomniane na wstępie stanowią tylko punkt wyjścia do snucia przemyśleń, prowadzenia dialogów, rozważań na tematy dość odległe od skandalu seksualnego z udziałem młodego nauczyciela i nieletniej uczennicy. Tematów w Próbie jest sporo, od problemów z własną seksualnością, relacji w rodzinie, funkcjonowania w społeczeństwie, cienkiej granicy między miłością i niezdrową fascynacją, zamianie ról społecznych, do funkcji sztuki we współczesnym świecie. Narracja prowadzona jest w formie wyrywkowej, fragmentarycznej, ale z czasem literackie klocki zaczynają tworzyć misterną i fascynującą układankę. Przyjęcie konwencji powieści szkatułkowej powoduje, że nie ma się pewności, czy to, co się właśnie przeczytało, należy zaliczyć do prawdy (choć literackiej fikcji), konfabulacji, przekłamania? A może kolejna historia to fragment próby scenicznej, teatru w teatrze jak u Szekspira? Nawet bardzo uważna lektura powieści nie daje jednoznacznej odpowiedzi na stawiane sobie pytania, nie rozwiewa wielu watpliwości. 

Sięgając po Próbę Eleanor Catton należy przygotować się na lekturę powieści intrygującej i zmuszającej do podjęcia pewnej intelektualnej gry, do której zaprasza autorka. Myślę jednak, że warto poddać się konwencji, która dominuje w książce, gdyż śledzenie losów Isolde i Stanleya oraz całej grupy postaci drugoplanowych daje dużo literackiej przyjemności. Autorka nie unika prowokacji i nie boi się podejmować trudnych tematów społecznych, a że robi to w nietuzinkowy sposób i z poczuciem (czarnego) humoru, to tym bardziej warto sięgnąć po Próbę. Wszak nie każda praca magisterska została przetłumaczona na ponad dwadzieścia języków.

Nowalijki oceniają: 5/6


piątek, grudnia 04, 2015

"Tysiąc" Dagmara Andryka

"Tysiąc" Dagmara Andryka
Informacje o książce

autorka: Dagmara Andryka
tytuł: Tysiąc

wydawnictwo: Prószyński i Ska
miejsce i rok wydania: Warszawa 2015

liczba stron: 464

egzemplarz: ebook - zakup własny







Dagmara Andryka, autorka Tysiąca, zaprasza na spotkanie z pozornie idyllicznym miasteczkiem Mille, w którym nic nie jest takie, jakie wydaje się na początku. 

Marta Witecka, dziennikarka z Warszawy, otrzymuje zlecenie  napisania reportażu, o tragicznym w skutkach, wypadku w Żarnowcu. Redaktor naczelny decyduje, że potrzebująca sukcesu singielka jest jedyną osobą, która podoła niewdzięcznemu zadaniu. Marta wie, że pilnie potrzebuje dziennikarskiego hitu, gdyż ma wrażenie, że jej pozycja w gazecie jest dość niepewna. Podejmuje więc zawodowe wyzwanie i wyrusza w podróż służbową. Pech chciał, że w trasie zepsuł jej się samochód i musiała zatrzymać się w miasteczku o intrygującej nazwie Mille. Dziennikarka poszukuje mechanika, który na miejscu naprawi usterkę i pozwoli Marcie ruszyć dalej. Okazuje się jednak, że brakuje pewnej części i kobieta musi zostać w Mille kilka dni dłużej. Szybko staje się jasne, że dla z pozoru miłych i przyjaznych mieszkańców, jej obecność jest coraz większym problemem. Dziennikarka orientuje się, że nie jest w okolicy mile widziana, a ostrzegawcza lampka zapala się w jej głowie, gdy co wieczór musi nocować w innym miejscu. Zaczyna prowadzić własne śledztwo, które przynosi zaskakujące wyniki. Marta uświadamia sobie, dlaczego jej obecność w miasteczku budzi tyle kontrowersji, ale i strach. Długo nie może pogodzić się z tym, czego się dowiedziała, ale kiedy w spokojnym Mille ginie kobieta, okazuje się, że nie jest to przypadek odosobniony. W tej małej społeczności co jakiś czas ktoś traci życie, aby mógł pojawić się ktoś nowy. Dziennikarka odkrywa, czego tak naprawdę boją się mieszkańcy Mille i co jest źródłem ich niechęci do przyjezdnych. Aby nie psuć przyjemności z czytania powieści wystarczy powiedzieć, że powodem obaw mieszkańców jest klątwa sięgająca początków XIX wieku. Przekleństwo zostało  rzucone  przez jedną z mieszkanek miasta, oskarżoną o czary. Twardo stąpająca po ziemi Marta długo nie chce przyjąć do wiadomości, że w XXI wieku można wierzyć w zabobony, ale kolejne wydarzenia, których staje się świadkiem i uczestniczką, mocno weryfikują jej dotychczasowy punkt widzenia.

Mille to miasteczko, pozornie, idealne. Niewielkie, zadbane, z uroczym rynkiem, sympatyczną piekarnio - kawiarnią i artystyczną kwiaciarnią. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się jak najbardziej na miejscu, ale podczas dłuższego pobytu widać wiele skrzętnie ukrywanych tajemnic. Autorka zaludniła Mille grupą bardzo ciekawych, czasem ekscentrycznych, czasem groźnych i tajemniczych postaci. Proboszcz z problemem alkoholowym, Włoszka prowadząca bar, dystyngowany lekarz, czy emerytowany milicjant to tylko kilkoro intrygujących mieszkańców. A oryginałów w Mille nie brakuje. Marta poznaje ich grzeszki i tajemnice podczas śledztwa, które z dziennikarskiego obowiązku zaczyna prowadzić po śmierci jednej z mieszkanek. Szybko okazuje się, że nic nie jest takie, za jakie próbuje uchodzić. Mille przypomina trochę serialowe Twin Peaks, albo Wayward Pines. W obu tych miastach, podobnie jaki i w miejscowości z Tysiąca, pod fasadą spokoju i dostatku, kryją się brudne interesy, niejasne relacje i działania różnych sił, czasem trudnych do jednoznacznego zinterpretowania.




Autorka powieści zgrabnie połączyła w Tysiącu kilka gatunków literackich, umiejętnie miksując w jednej książce wątki obyczajowe i kryminalne z elementami romansu i mystery. Fabuła jest bardzo dobrze skonstruowana, bohaterowie budzą sympatię lub niechęć, ale równocześnie intrygują na tyle, że książka wciąga od pierwszych stron. Motyw klątwy z przeszłości i jej wpływu na teraźniejszość nie jest może zbyt odkrywczy, ale osadzenie go w polskich realiach znakomicie się sprawdza jako wiodący wątek historii kryminalnej. Pisarka stopniowo dawkuje napięcie, wodząc czytelnika za nos i pozwalając mu, wraz z Martą, odkrywać szokującą prawdę o Mille i jej mieszkańcach. Co więcej, im dłużej czyta się tę powieść, tym mocniej odczuwa się stan zawieszenia i odrealnienia, jaki z pewnością towarzyszy głównej bohaterce. Dla mnie ważne jest również to, że Tysiąc napisane jest dobrym, bardzo sprawnym językiem, co powoduje, że historię, choć dość skomplikowaną, czyta się bardzo dobrze. Do ostatnich stron nie można mieć pewności, kto w powieści jest dobrym a kto złym bohaterem, gdyż autorka stawiam między tym rozróżnieniem bardzo cienką granicę. Fabuła Tysiąca trzyma w niepewności do końca, zaskakując mocnym finałem, odnoszącym się również do przeszłości.

Tysiąc Dagmary Andryki to bardzo udany debiut literacki. Powieść, reprezentująca gatunek popularny, dzięki przemyślanej fabule, intrygującym bohaterom i ciekawej tematyce dostarcza czytelnikowi sporo wrażeń i rozrywkę na wysokim poziomie. Mam tylko nadzieję, że Marta Witecka powróci jeszcze kiedyś na kartach nowej powieści, bo to postać literacka z dużym potencjałem. 

Stawiam Tysiąc na półce obok sagi o Lipowie Katarzyny Puzyńskiej, której ocena na okładce jest najlepszą rekomendacją. 

Nowalijki oceniają: 5/6

Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger