sobota, października 31, 2015

"Idź, postaw wartownika" Harper Lee

"Idź, postaw wartownika" Harper Lee
Informacje o książce

autorka: Harper Lee
tytuł: Idź, postaw wartownika
przekład: Maciej Szymański
tytuł oryginału: Go Set a Watchman

wydawnictwo: Filia
liczba stron: 361
miejsce i rok wydania: Poznań 2015

egzemplarz: zakup własny


Powieść Harper Lee Idź, postaw wartownika została okrzyknięta największym literackim powrotem XXI wieku. Przez moment to hasło wydało mi się trochę naciągane, ale po lekturze książki szybko zmieniłem zdanie. Napisana ponad 50 lat temu powieść Lee przeleżała w szufladzie, gdyż treść książki nie spodobała się wydawcy. Mamy więc trochę dziwną sytuację: Idź, postaw wartownika jest kontynuacją uwielbianego Zabić drozda, ale ... powstała jako pierwsza. Niezmiernie cieszę się, że mimo zamieszania debiut Lee ujrzał światło dzienne, gdyż znakomicie uzupełnia Zabić drozda, nadaje mu głębię i rozmach, wzbogacając historię z amerykańskiego Południa o pogłębiony aspekt psychologiczny i społeczny.

Akcja powieści rozgrywa się prawie dwie dekady po słynnym procesie opisanym w Zabić drozda. Na dwutygodniowy urlop  do Maycomb przyjeżdża z Nowego Jorku Jean Louise Finch. Dziewczyna ma obecnie 26 lat, a celem jej wizyty w rodzinnych stronach jest troska o zdrowie starzejącego się ojca - słynnego i uwielbianego Atticusa Fincha. Bohaterka spotyka także innych członków rodziny, bliskich i dalszych znajomych. Fabuła powieści obejmuje raptem kilka dni, ale dla Jean Louise, nadal przez rodzinę nazywanej Skautem, będą to pewnie najważniejsze dni w życiu. Okaże się bowiem, że idylliczny portret rodziny, a dokładniej ojca, który w czasach jej dzieciństwa wsławił się słynną obroną czarnoskórego mieszkańca Maycomb, pryśnie niczym mydlana bańka.

Idź, postaw wartownika to powieść wielowątkowa. Z jednej strony jej tematem jest zmieniająca się rzeczywistość amerykańskiego Południa, konfrontacja dziecięcych wspomnień Skauta z twardą rzeczywistością, z drugiej zaś dojrzewanie amerykańskiego społeczeństwa do przemian obyczajowych i społecznych i uporanie się z bolesnym problemem segregacji rasowej. Moją uwagę szczególnie zwrócił motyw przyśpieszonego dojrzewania Jean Louise, która została zmuszona do zweryfikowania swoich wielkomiejskich poglądów z odwiecznymi zasadami mieszkańców Południa. 

Jean Louise tak naprawdę bardzo nie zmieniła się od czasów Zabić drozda; nadal ma własne zdanie, wciąż szuka odpowiedzi na dręczące ją pytania, nie potrafi pogodzić się z niesprawiedliwością. Jest oczywiście starsza i bardziej doświadczona, więc tym bardziej boleśnie odczuwa rozczarowanie zmianą postawy ojca wobec kwestii segregacji rasowej. Z perspektywy mieszkanki Nowego Jorku jej rodzina wydaje się staroświecka i małomiasteczkowa. Co w gruncie rzeczy jest prawdą, wystarczy przywołać postać ciotki Alexandry i jej towarzyszek z klubu kawowego, aby uświadomić sobie, jakie poglądy mieli mieszkańcy Maycomb. Inną kwestią jest, że Jean Louise czuje się wyobcowana w swoim rodzinnym mieście, jej koleżanki dawno założyły rodziny, a nowoczesne poglądy Skauta nie ułatwiają jej odświeżenia relacji towarzyskich. Szokujące odkrycie, którego dokonała Jean Louise spowodowało, że poczuła się oszukana przez własną rodzinę. To uczucie było tak silne, że długo nie docierały do niej zdroworozsądkowe argument ulubionego wujka Johna. Wrażliwa dziewczyna balansowała przez moment na granicy histerii, ale z czasem zaczęła rozumieć powody takich, a nie innych decyzji ludzi z jej najbliższego otoczenia. 


Idź, postaw wartownika to nie tylko kontynuacja historii z Zabić drozda, ale także rozwinięcie i pogłębienie znanych wątków i postaci. Dzięki retrospekcjom Skauta poznajemy jej dzieciństwo i wczesną młodość, odnajdując odpowiedzi na nurtujące bohaterkę pytania o teraźniejszość. Postaci poznane w poprzedniej powieści stają się bardziej wielowymiarowe, przez co ciekawsze i tym samym intrygujące. Książka, mimo że ma ponad 50 lat, jest świeża i bardzo na czasie. Autorka nie moralizuje, nie wydaje kategorycznych sądów, stara się pokazać wieloaspektowość poruszanej tematyki. Jej bohaterowie nie są mdli i papierowi, zarówno Jean Louise, Atticusowi i innym można wiele zarzucić, przez co trudniej jednoznacznie ich ocenić. 

Amerykańskiemu wydawcy powieści zarzucano, że wydał książkę wbrew woli schorowanej autorki, a to wszystko dlatego, że kontynuacja Zabić drozda odbrązawia postać ukochanego Atticusa Fincha i demitologizuje styl życia amerykańskiego konserwatywnego Południa. Wydaje mi się, że polskiego czytelnika ten fakt aż tak bardzo nie zaboli, gdyż nie dotyczy nas bezpośrednio. Po lekturze książki wcale się nie dziwię, że nie miała ona szansy na opublikowanie w czasie, kiedy została napisana, dotyczyła bowiem aktualnych wtedy i niewygodnych tematów. 

Przyznam, że  z pewnym niepokojem podszedłem do Idź, postaw wartownika, bojąc się, że jeśli książka okaże się słaba (a taka mogła być, jako nigdy niepublikowany debiut) to zmieni ona moje spojrzenie na Harper Lee i Zabić drozda. Okazało się, że obie powieści po prostu znakomicie się uzupełniają. Z ulgą więc mogę na koniec napisać, że powieść obroniła się i dla fanów autorki jest to pozycja obowiązkowa. I co ważne, mimo zaskoczenia poprowadzeniem losów schorowanego Atticusa, wciąż pozostaje on dla mnie jedną z najważniejszych postaci współczesnej literatury światowej. 

Nowalijki oceniają: 6/6


czwartek, października 29, 2015

"Kasacja" Remigiusz Mróz

"Kasacja" Remigiusz Mróz
Informacje o książce

autor: Remigiusz Mróz
tytuł: Kasacja

liczba stron: 494
wydawnictwo: Czwarta Strona
miejsce i rok wydania: Poznań 2015

książka: zakup własny








Sięgając po książkę Remigiusza Mroza czytelnik naraża się na zarwanie nocy, zawalenie ważnych spraw w ciągu dnia oraz na pewne przegapienie swojego przystanku (jeśli czyta w komunikacji miejskiej). Z pewnością też wystawia układ nerwowy na naprawdę mocne wstrząsy czytelniczo - emocjonalne, z drżeniem przekładając kolejne kartki powieści ... 

Kasacja to pierwszy tom cyklu kryminalno - prawniczego z parą adwokatów,  którzy z racji płci, różnego doświadczenia zawodowego, czy  bardzo odmiennych poglądów tworzą istną mieszankę wybuchową. O bohaterach jeszcze napiszę. 

Fabuła skoncentrowana jest wokół Piotra Langera, syna bogatego biznesmena. Langer Jr zostaje oskarżony o brutalne morderstwo, a ponieważ dziesięć dni przebywał w mieszkaniu ze zwłokami, automatycznie stał się jedynym oskarżonym. W wyniku splotu różnych sytuacji i nacisków szybko zapada wyrok. Obrońcą mordercy zostaje Joanna Chyłka, adwokatka w kancelarii adwokackiej Żelazny & McVay. Do pomocy dostaje młodego aplikanta Kordiana Oryńskiego. Kiedy wynik procesu nie jest po ich myśli, postanawiają drążyć temat, narażając się na śmiertelne niebezpieczeństwo. Tak mniej więcej wygląda zarys fabuły ... początku powieści, bowiem bardzo szybko akcja skręca o sto osiemdziesiąt stopni i najciekawsze, najlepsze i jednocześnie mrożące krew w żyłach dopiero się wydarzy. A wydarzy się sporo. 

Niewątpliwym atutem powieści jest para prawników Joanna Chyłka oraz Kordian Oryński, nazywany przez Chyłkę Zordonem. Dzieli ich właściwie wszystko: ona jest szanowaną prawniczką z pozycją w dużej korporacji, on świeżakiem po studiach, zaczyna aplikację w tej samej firmie. Ona to rycząca czterdziestka słuchająca metalu, on młody chłopak bez samochodu i z wynajmowanym skromnym mieszkaniem. Mimo tych różnic, a może właśnie dzięki nim, między bohaterami zaiskrzyło od pierwszego momentu. Jest między nimi ten fajny rodzaj chemii, który powoduje, że czytelnik z niekłamaną przyjemnością czyta ich słowne utarczki. Podoba mi się, że Zordon nie daje sobie w kaszę dmuchać i szybko uczy się nie tylko skomplikowanych procedur prawniczych, poruszania się w korporacyjnym gąszczu, ale i - gdy trzeba - odgryza się swojej patronce w firmie. Mnie na wejście ujęła scena, w której Chyłka każe zabrać Oryńskiemu kupione w nieodżałowanej (przeze mnie) Coffeeheaven latte, mówiąc, aby wziął to swoje mleczko. Takich słownych żartów, połajanek, dialogowych pingpongów jest oczywiście więcej i to one, między innymi, nadają tym postaciom niewątpliwy pazur. Chyłka i Oryński to na pierwszy rzut oka przeciwieństwa, którym nigdy nie będzie po drodze, ale tym razem jakoś dało się połączyć ogień i wodę. Po przeczytaniu Kasacji wcale się nie dziwię, że w pewnych środowiskach to postaci kultowe. A Chyłka na pewno. Co więcej, myślę, że czytelnicy trzymają kciuki za powodzenie działań tego tandemu i pewnie trochę żal im Zordona, który wpadł w sidła wszechmocnej korporacji w szklanym wieżowcu. 

Warto zwrócić uwagę również na postać głównego oskarżonego - Piotra Langera. Wyraźnie widać, że to postać nietuzinkowa, skomplikowana i na wskroś przebiegła. Od Prologu można odnieść wrażenie, że coraz głębiej i głębiej wciąga w skomplikowaną intrygę ludzi wokół siebie, nawet tak zaprawionych w prawniczych bojach jak Joanna Chyłka. Autor stworzył postać mroczną, bardzo inteligentną, o motywach działa której właściwie nic nie wiemy. Czujemy się wodzeni za nos, ale długo nie potrafimy - podobnie zresztą jak para adwokatów - zrozumieć sposobu jego myślenia. Tak jak Chyłka i Zordon to para wprowadzająca pewną lekkość do powieści, tak Langer szybko weryfikuje takie odczucia u czytelnika. 

Przyznam, że thrillery prawnicze (bo takim gatunkiem jest chyba Kasacja) to nie do końca moja bajka. Skomplikowane sądowe procedury i równie trudne do zapamiętania słownictwo specjalistyczne skutecznie zniechęcały mnie do lektury kolejnych książek choćby Michaela Crichtona. Na szczęście Remigiusz Mróz ma z pewnością świadomość, że nie wszyscy jego czytelnicy to prawnicy, więc specjalistyczne słownictwo i opis rozpraw są tak napisane, aby dało się je zrozumieć, szczególnie, że są nieodzowną częścią skomplikowanej fabuły. Dzięki temu powieść czyta się bez potrzeby zaglądania do fachowego słownika i nie traci się przyjemności ze śledzenia zagmatwanego ciągu przyczynowo - skutkowego. A fabuła, jak to u Mroza, to istna karuzela wydarzeń, które rozpędzają się, przyspieszają, aby ostatecznie ostro wyhamować, pozostawiając czytelnika w niezłym szoku. Niewątpliwy atutem Kasacji jest jej aktualność i mocne osadzenie w polskich realiach. Nasi bohaterowie funkcjonują w bliskim sąsiedztwie polityków i wydarzeń, które jeszcze niedawno były na  żółtym pasku telewizji informacyjnych. Warszawa zaś jest miastem realnym, choć z wiadomych powodów trochę pocztówkowym, ale z drugiej strony to nie ona jest bohaterką książki, tylko mieszkający tam ludzie.



Wybierając Kasację Remigiusza Mroza jako lekturę na jesienny wieczór, należy zarezerwować sobie sporo czasu. I nie mam tu na myśli objętość powieści  ale fakt, że świetnie skrojona fabuła nie pozwoli szybko oderwać się od lektury. Nieomal natychmiast wpadamy w sam środek przerażających, ale i wciągających wydarzeń z udziałem bohaterów, których nie da się nie polubić. Autor przyzwyczaił już czytelników, że nie mogą być oni pewni tego, co czytają, bo kilka stron dalej wszystkie teorie padają z dużym hukiem. Mróz wywodzi nas w pole, sprowadza na manowce i widać, że ma z tego dużo pisarskiej radości. A czytelnicy, którzy kupują taką formę prowadzenia wydarzeń i dynamiczną narrację  - mają tyle samo frajdy. 

Na koniec dodam, że po raz pierwszy cieszę się, że pierwszy tom serii przeczytałem z poślizgiem, ponieważ właściwie zaraz mogę zabrać się za czytanie kontynuacji, czyli Zaginięcia.

Nowalijki oceniają: 6/6

niedziela, października 25, 2015

19. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie - fotorelacja

19. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie - fotorelacja
Zapraszam do obejrzenia migawek z zakończonych właśnie 
19. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie.
22 - 25 października 2015
























































niedziela, października 25, 2015

"Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins

"Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins
Informacje o książce

autorka: Paula Hawkins
tytuł: Dziewczyna z pociągu
przykład: Jan Kraśko
tytuł oryginału: The Girl on the Train

liczba stron: 328
wydawnictwo: Świat Książki
miejsce i rok wydania: Warszawa 2015

ebook: Legimi bez limitu



Podróżowanie pociągiem, szczególnie na tej samej trasie, od poniedziałku do piątku, to jedna z najnudniejszych czynności w życiu. Można oczywiście nadrabiać zaległości w lekturze, można także obserwować życie za oknem i snuć fantazje na temat mijanych miasteczek i ich mieszkańców. Można wreszcie znaleźć się w niezłych tarapatach, wcale nie opuszczając pociągu ...

Rachel, tytułowa Dziewczyna z pociągu to taka właśnie pasażerka, która od wielu miesięcy podróżuje do pracy, którą straciła. Jest już po trzydziestce, rozwiodła się, została wyrzucona z pracy i nadużywa alkoholu, albo pisząc dosadniej wpada w alkoholowe ciągi. Wstydzi się swojego obecnego życia i dlatego, ukrywając fakt zwolnienia z pracy, udaje przed swoją współlokatorką, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Rachel od jakiegoś czasu obserwuje z okna pociągu dom i pewną parę w nim mieszkającą. Wyobraża sobie ich idealne życie, przerzucając na - jak ich w myślach nazywa - Jasona i Jess własne wyobrażenia o szczęśliwym małżeństwie. Rzeczywistość za oknem miesza się jej z alkoholowymi zwidami, więc kiedy pewnego dnia dostrzega niepokojący incydent, traktuje go jako kolejny efekt przemęczenia i nieustającego kaca. Rachel nie wie jeszcze, że to, co zobaczyła, wprowadzi w jej życiu jeszcze większy zamęt i sprowadzi na nią wiele kłopotów.

Megan to prawdzie imię Jess. Kobieta jest żoną Scotta, czyli wyimaginowanego Jasona. Właśnie straciła kolejną pracę i znudzona życiem gospodyni domowej w angielskim miasteczku, wdaje się w romans z psychoterapeutą. Megan nie ma jasnej przeszłości, więc kiedy pewnego dnia znika, na jaw wychodzą niezbyt przyjemne wątki jej biografii. Rachel postanawia wyjaśnić tajemnicze zniknięcie Megan, co utrudnia fakt, że zaginiona przez chwilę pracowała jako niania w nowym domu byłego męża Rachel - Toma. Naszą bohaterkę niepokoi incydent z pewnej soboty, kiedy to straciła czasowo pamięć i obudziła się posiniaczona i zdezorientowana. Tej soboty Megan była widziana po raz ostatni. W tym momencie także zaczyna się wciągająca czytelnika gra pozorów, niedomówień, przeinaczonych faktów i źle odczytanych wspomnień. Czytelnik prędko typuje zabójcę, ale autorka równie szybko wyprowadza go z błędu, prowadząc swoją opowieść do banalnego, choć spodziewanego finału z zupełnie innym winowajcą.

Dziewczyna z pociągu opowiadana jest z trzech punktów widzenia: Rachel, Megan oraz Anny - nowej żony Toma. Przyznam, że początkowo utrudnia to zrozumienie ciągu wydarzeń, ale potęguje to wrażenie, że również same bohaterki do końca nie wiedzą, w czym uczestniczą. Z czasem fragmenty układanki zaczynają do siebie pasować, wydarzenia zazębiać, a wspomnienia wzajemnie uzupełniać. Im bliżej końca opowieści, tym łatwiej połapać się w sieci powiązań i tym (niestety) banalniejsza okazuje się cała historia. Wydaje się, że opowieść w pewnym momencie traci szybkość i mimo, że historia wciąga i  raczej dobrze się ją czyta, to w połowie zaczyna trochę męczyć. 


Powieść Pauli Hawkins to kolejny przykład przyzwoitej powieści popularnej, która dobrze sprzedana odpowiednim hałasem marketingowym zapewne również w Polsce zagości na listach bestsellerów. Pomysł na prowadzenie fabuły przez trzy narratorki wydaje się dość karkołomny, ale i ciekawy. Autorka, wzorem współczesnych pisarzy, unika rozbudowanych opisów, raczej skupia się na przeżyciach bohaterek i pokazaniu ich w działaniu. 

Dziewczyna z pociągu to dobrze skrojona, według sprawdzonych wzorców, powieść na dwa jesienne wieczory. Łączy w sobie elementy powieści obyczajowej z kryminałem, czyli ma wszystkie wady i zalety takiej literackiej hybrydy. Nie doszukałem się jednak w tej historii niczego, co by mnie zachwyciło lub wywołało silne czytelnicze emocje. A już na pewno nie jest to książka, dla której warto zarwać noc. To jeszcze jedna poprawnie skonstruowana fabuła, której zadaniem jest umilić czytelnikowi czas - aż tyle i tylko tyle.

Nowalijki oceniają: 4/6




wtorek, października 20, 2015

"Więcej krwi" Jo Nesbo

"Więcej krwi" Jo Nesbo
Informacje o książce

autor: Jo Nesbo
tytuł: Więcej krwi
przekład: Iwona Zimnicka
tytuł oryginału: Mere blod

liczba stron: 216
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
miejsce i rok wydania: Wrocław 2015

egzemplarz: zakup własny



Jo Nesbo powraca z nową minipowieścią, która jest w pewnym sensie kontynuacją  Krwi na śniegu. Nie spotkamy się z oczywistych względów z Olavem Johanssenem, ale na karty książki powracają dobrze znane nam postaci i pojawiają się nowe.

Tym razem akcja książki przenosi się na płaskowyż Finnmarksvidda, a dokładniej do zapomnianej przez wszystkich miejscowości Kasunda, gdzieś w Norwegii. To tam, przed znanym nam Rybakiem, który rządzi półświatkiem w Oslo, ucieka jego dotychczasowy pracownik Jon Hansen. Dealer narkotykowy i płatny zabójca ukradł pieniądze szefa i nie wywiązał się z powierzonego zadania. Tym samym wydał na siebie wyrok. Ucieczka na kraniec świata ma mu ułatwić przeżycie choćby kilku kolejnych dni. Ze skradzionymi pieniędzmi i bronią za pazuchą pojawia się w sennej miejscowości, budząc swoją osobą zaciekawienie mieszkańców. Szybko zaprzyjaźnia się z dziesięcioletnim Knutem oraz jego matką Leą, która jest dzwonniczką i kościelną w lokalnej świątyni. Poznaje także innych mieszkańców Kasund, szybko odkrywając, że z pozoru nudna osada skrywa różne tajemnice. Musi mieć także oczy dookoła głowy, gdyż jego dotychczasowy pracodawca nie spocznie, dopóki nie zlikwiduje krnąbrnego Hansena. Wysyła nawet w ślad za naszym bohaterem innego płatnego zabójcę Johnnego Moe. 

Minipowieść Nesbo, a może raczej rozbudowane opowiadanie nie przypadnie do gustu wielbicielom wcześniejszych powieści autora. Pierwsze oznaki niezadowolenia pojawiły się po premierze Krwi na śniegu, a nowa historia Nesbo utrzymana jest w podobnym klimacie. Mnie natomiast obie te pozycje spodobały się. Nie są to bowiem klasyczne powieści sensacyjno - kryminalne, z szybką akcją, szczegółowymi opisami policyjnych procedur i jędrnym językiem. Więcej krwi kładzie duży nacisk na aspekt społeczny i moralny działalności przestępczej, pokazuje, że bardzo często wybór drogi życiowej (zawodowej) niekoniecznie do końca zależy od nas samych. W niedługich retrospekcjach i opowieściach samego Jona Hansena poznajemy jego przeszłość i dowiadujemy się, co zdeterminowało go do takich, a nie innych wyborów. Bohater prowadzi długie rozmowy z Knutem, poruszając wiele tematów dotyczących religii, miłości, odpowiedzialności. Mimo trwającego lata, atmosfera w powieści jest mało adekwatna do aury, przypomina raczej nastrój późnej jesieni. Ciągły niepokój Hansena o własne życie i życie poznanych ludzi, a także zdawkowe opisy surowej norweskiej przyrody wzmagają uczucie irracjonalnego niepokoju. W książce pojawia się również sporo subtelnego humoru, którym autor odrobinę rozładowuje atmosferę.




Więcej krwi to historia mało optymistyczna, pokazująca jak niewiele potrzeba, aby zejść na złą drogę. Nie wiem, jak Jo Nesbo to robi, ale ma talent do kreowania bohaterów, którzy nie są kryształowi, ale też trudno ich nie polubić. Taki był Olav, taki jest również Jon. Z jednej strony to sprzedawca narkotyków i zabójca, z drugiej człowiek, który w imię miłości jest w stanie zrobić wszystko, aby ratować wszystko, co dla niego najważniejsze. To kolejny melancholijny i trochę filozofujący przestępca, który znalazł się na życiowym zakręcie. 

Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie zakończenie minipowieści. Z jednej strony nieoczekiwane, ale z drugiej zamykające dość banalną i melodramatyczną klamrą historię Jona, Lei i Knuta. A dla koneserów specyficznych smaczków literackich pozostaje wątek z reniferem ... ale to już trzeba sobie przeczytać. 

Nowalijki oceniają: 5/6



sobota, października 17, 2015

"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" J. K. Rowling

"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" J. K. Rowling
Informacje o książce

autor: J. K. Rowling
tytuł: Harry Potter i Kamień Filozoficzny
przekład: Andrzej Polkowski
tytuł oryginału: Harry Potter and The Philosopher's Stone

liczba stron: 249
wydawnictwo: Media Rodzina
miejsce i rok wydania: Poznań 2015
książka: zakup własny 







Tym razem post dość nietypowy, bo ... fotograficzny. Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć ilustrowanej wersji pierwszego tomu przygód Harrego Pottera. 

Przez moment zastanawiałem się, czy kupić to wydanie powieści, skoro na półce mam wszystkie części historii i to pierwsze wydania, zawsze kupowane w dniu premiery. Przyznaję jednak, że urzekła mnie okładka Kamienia Filozoficznego i staranność wydania, które jest bardzo estetyczne i przyjemne dla oka. Ilustracje Jima Kaya są sugestywne, nawiązują do klimatu książki, ale poprzez świeże spojrzenie autora na postaci i wydarzenia nadają pierwszej historii Harrego nowy wymiar. Może nie wszystkie elementy świata wykreowanego przez J. K. Rowling widoczne na ilustracjach zbieżne są z moimi wyobrażeniami, ale ten problem dawno już przepracowałem, oglądając kolejne adaptacje filmowe. 

Spotkałem się z komentarzami, że nowe wydanie książek o Harrym Potterze z ilustracjami, to chęć zarobienia kolejnych pieniędzy na mocno już wyeksploatowanym produkcie. I pewnie trudno się z taką opinią nie zgodzić, ale z drugiej strony przygody młodych adeptów sztuk magicznych to kawał literackiego dzieciństwa/młodości wielu aktywnych dziś czytelników, więc co to komu szkodzi? Jest również szansa, że po kolejne ilustrowane wydania sięgnie nowe pokolenie przyszłych miłośników książek i bardzo dobrze!

Kupić, nie kupić, ale ... zawsze warto zobaczyć, co kryje się w środku i kto wie, może jednak się skusić? Ja z pewnością będę czekał na kolejne tomy. Tak, trochę z sentymentu, trochę z ciekawości. 














Copyright © 2016 Nowalijki , Blogger