niedziela, 29 listopada 2015

"Mężczyźni bez kobiet" Haruki Murakami

Informacje o książce:

autor: Haruki Murakami
tytuł: Mężczyźni bez kobiet
tytuł oryginału: ONNA NO INAI OTOKOTACHI
przekład: Anna Zielińska - Elliott

wydawnictwo: Muza
miejsce i rok wydania: Warszawa 2015
liczba stron: 320

egzemplarz: zakup własny



Zacznę od końca. Uwielbiam powieści Haruki Marukamiego i nie przepadam (generalnie) za opowiadaniami. Doceniam jednak kunszt pisarski twórców, którzy odnajdują się w tej niełatwej formie literackiej. Nie jest bowiem prosto stworzyć opowiadanie niewielkich rozmiarów, o interesującej tematyce, napisane ciekawym językiem, bez skrótów, ale i niepotrzebnych dłużyzn. Murakamiemu ta sztuka udała się. Jak zwykle. 

Mężczyźni bez kobiet to zbiór siedmiu opowiadań, których motywem przewodnim jest miłość, a właściwie jej brak, mężczyźni i (wbrew tytułowi) również kobiety. Każde z opowiadań porusza inny aspekt związany z miłością, zawsze jednak dotyka ważkich kwestii budowania relacji, rozpadu związków, wszechobecnej samotności, niezrozumienia dla otaczającego świata. 

W każdym z tekstów pojawia się inny mężczyzna - od młodego studenta, poprzez popularnego aktora, odnoszącego sukcesy  chirurga plastycznego - po zwykłych mieszkańców wielkich miast. Przez ich życie przewijają się różne kobiety, nie tylko żony i kochanki, a także przelotne znajome, będące odskocznią od codzienności i samotności. Nie ma jednak znaczenia ich rola społeczna, gdyż każda z nich odciska swoje piętno na życiu i uczuciach mężczyzn. Murakami nie unika drażliwych kwestii damsko - męskich, pokazując szeroki wachlarz zachowań i przeżyć. Oto młody Kitaru, student Wydziału Literatury, otrzymuje od przyjaciela propozycję spotykania się z jego dziewczyną. Doktor Tokai, wieczny kawaler i playboy, zakochuje się tak mocno, że uczucie go zabija. Wspomniany wcześnie aktor Kafuku postanawia zaprzyjaźnić się z ostatnim kochankiem zmarłej żony po to tylko, aby mieć z kim przeżyć czas żałoby. Jest też Kino, który boleśnie przeżywa, wydawałoby się mało go absorbujący, rozwód z niewierną żoną. Każda historia jest inna, każda ma trochę odmienny wydźwięk, ale wszystkie sprowadzają się do pokazania, w sposób wyważony i umiarkowany w odczuciach, świat mężczyzn bez kobiet. 

Styl pisarski Murakamiego - prosty, czysty, czasem wręcz chłodny i pozbawiony emocji - znakomicie oddaje ducha opowiadań. Jego bohaterowie to zwyczajni mężczyźni, którzy muszą mozolnie zmagać się nie tylko z codziennością, ale i własnymi uczuciami. Zmuszeni są do przewartościowania swojego świata, do czego prowadzi często relacja z kobietą, samotność po jej odejściu lub tęsknota za miłością, która nie chce nadejść. Mężczyźni w tych opowiadaniach są bezbronni i nadzy, jak George Samsa, jedna z postaci w opowiadaniu nawiązującym do utworu F. Kafki. 


W Mężczyznach bez kobiet Murakami prezentuje paletę swoich literackich możliwości. Są więc w zbiorze teksty humorystyczne, dużo jest realizmu (za co lubię go najbardziej), ale pojawiają się elementy z pogranicza realizmu magicznego. Nie brakuje też, tak rozpoznawalnego klimatu opowieści: bohaterowie słuchają dużo starej, amerykańskiej muzyki, trochę przesiadują w barach, mieszkają w bezosobowych hotelach, dyskutują o baseballu. Towarzyszy im nieopisany smutek, melancholia, nostalgia i niewypowiedziana tęsknota za utraconym szczęściem, słowem Weltschmerz w japońskim wydaniu.

Wspomniałem na początku, że nie lubię opowiadań. Zawsze są dla mnie za krótkie, nie mam możliwości lepszego zapoznania się z bohaterami, którzy szybko znikają. To uczucie towarzyszyło mi  także podczas lektury Mężczyzn bez kobiet. Każdy z tych tekstów mógłby spokojnie rozwinąć się do pełnowymiarowej powieści. Na wiele pytań brak odpowiedzi, a kilka wątków zostało przerwanych.

Na koniec dodam, że dla czytelników, którzy nie znają książek Murakamiego, ten zbiór może być dobrym punktem wyjścia, przed podjęciem decyzji o sięgnięciu po wcześniejsze powieści autora. A jego fani z przyjemnością dostrzegą pewne wątki, zdarzenia i miejsca, które już pojawiły się we wcześniejszych książkach japońskiego pisarza.

Nowalijki oceniają: 5/6

10 komentarzy:

  1. Mam dokładnie to samo. Z opowiadaniami zawsze mam problem. U Murakamiego też znacznie bardziej wolę powieści. "Zniknięcie słonia" mnie nie porwało, ale muszę przyznac, że "Mężczyźni bez kobiet" już tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Fajnie, że ktoś ma podobne odczucia. Opowiadania są dla mnie za krótkie, wolę długie, grube powieści :)

      Usuń
  2. Od jakiegoś czasu chcialam się zabrać za tego autora. Przekonałaś mnie że warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -:) Mam nadzieję, ż Ci przypadnie do gustu-:)

      Usuń
  3. Mam tak samo. Murakami to dla mnie przede wszystkim jego powieści. Lubię zbiory, ale zawsze czegoś mi brakuje. :(

    Erna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tak jest, czuję niedosyt, a nie o to mi chodzi, kiedy zaczynam lekturę :) tzn. mogę go odczuwać, ale jak sobie będę chciał ... :)

      Usuń
  4. Miałam już trochę przesyt Murakamiego gdyż prawie wszystkie jego książki pożarłam ... mam roczny oddech .. ale po Twoje recenzji ponownie mogę do niego się uśmiechnąć ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To normalne, że po momencie zachwytu potrzebny jest odpoczynek ... A opowiadania są świetnym pretekstem do powrotu ...

      Usuń
  5. Zaraz "padnę ze śmiechu", bo...mam tak samo.
    Uwielbiam Murakamiego, opowiadań (żadnych) nie lubię, ale...jego po prostu muszę czytać. Przeczytałam już, niestety wszystkie jego książki wydane po polsku. Ciągle wołam: jeszcze!!
    Pozdrawiam fanów twórczości H.M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki