środa, 25 listopada 2015

"Dygot" Jakub Małecki

Informacje o książce

autor: Jakub Małecki
tytuł: "Dygot"

wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
miejsce i rok wydania: Kraków 2015
liczba stron: 320

egzemplarz: Legimi bez limitu





Po powieść Dygot Jakuba Małeckiego, tłumacza i pisarza, sięgnąłem dopiero po przeczytaniu kilku entuzjastycznych recenzji (i może jednej krytycznej). Charakterystyczna okładka mignęła mi na Targach Książki w Krakowie, ale wtedy pomyślałem, że to kolejna z wielu pozycja Young Adult, albo powieść fantasy. To jeszcze jedna nauczka, aby nie oceniać książki po okładce...

Dygot to nietypowa saga rodzina, której akcja toczy się w latach 1938 - 2004. Specyficzna, bowiem język powieści, sposób narracji i kreacje bohaterów wymykają się jednoznacznej klasyfikacji, o czym jeszcze w dalszej części tej recenzji.

Dwie rodziny - jedna mieszkająca we wsi Piołunowo i druga - w oddalonym o kilkanaście kilometrów Kole. Łączą ich klątwy, lekko rzucone w chwili upokorzenia, ale z konsekwencjami na całe pokolenie.
Rodzinę Łabendowiczów z Piołunowa przeklina Niemka, Frau Eberl, którą jeden z bohaterów - Janek - miał bezpiecznie wywieźć z wyzwolonych przez Armię Czerwoną terenów i którą wraz z dziećmi porzuca na pastwę losu. W wyniku rzuconej klątwy na świat przychodzi bezbarwny syn - albinos - Wiktor. A Janek do końca życia będzie miał z tym wydarzeniem wyrzuty sumienia.
W Kole, na Bronka Geldę klątwę rzuca Cyganka, a efektem uroku jest poparzenie i oszpecenie jego ukochanej córki Emilii. Oba przekleństwa na zawsze zmienią bieg życia obu rodzin, niespodziewanie splatając ich wspólne losy, dostarczając chwil radosnych, których będzie zdecydowanie mniej niż bólu, upokorzenia, niezrozumienia i śmierci.

Klątwa, urok, anatema to dopiero punkt wyjścia, początek opowieści. Dygot ma kilku bohaterów, których skomplikowane losy poznajemy na przestrzeni lat. Janek i Irenka Łabanowiczowie - rodzice Kazimierza i Wiktora, Bronek i Hela Gelda - rodzice oszpeconej Emilki, a także cała galeria postaci dziwnych i niepokojących, jak choćby stara Dojka, czy Strzępek, o których czasem trudno napisać, że w pełni należą do świata realnego. 

Powieść Małeckiego obejmuje kilka wątków. Do najważniejszego należy zaliczyć życie innego, czyli albinosa Wiktora, którego zabobonni i niewykształceni sąsiedzi co chwilę oskarżają o wszystkie nieszczęścia świata. Nietolerancja i zabobon mieszają  się z religijnym fanatyzmem, tworząc w prowincjonalnym Piołunowie atmosferę zagrożenia i niepewności. W przypadku Wiktora ucieczka przed ludźmi, ale i samym sobą przybierze dramatyczny obrót, a prawdę o nim odkryje po latach syn Wiktora - Sebastian. Trochę inaczej jest w przypadku Emilii, której inność fizyczna na lata utrudni budowanie relacji z mężczyznami, ale która ostatecznie znajdzie dla siebie miejsce na ziemi. Autor na przykładzie członków obu rodzin pokazuje, jaki wpływ na życie mają takie, a nie inne decyzje, które determinują życiowe wybory, czy kształtują sposób postrzegania świata. Istotna jest także rola przypadku i fatum, od których nie ma odwrotu, nie ma ucieczki.

Świat w Dygocie zmienia się tak, jak zmienia się czas poszczególnych części powieści. W tle można zaobserwować zmiany zarówno w obyczajowości, jak i funkcjonowaniu przekształcającej się wciąż rzeczywistości. Za każdym jednak razem diagnoza społeczeństwa opisywana przez Małeckiego stawia  naród w niezbyt jasnym świetle. Obraz prowincji (wiejskiej i małomiasteczkowej) budzi politowanie i odrazę, drażni zacofaniem i ograniczonym horyzontem myślowym.



Wielkim atutem Dygotu, obok zaskakującej i interesująco prowadzonej fabuły, jest sposób narracji i konstrukcja świata w książce. Wspomniałem na wstępie, że powieść Małeckiego to saga, ale saga w krzywym zwierciadle, saga uszkodzona, przekręcona. Mikrokosmos Piołunowa, Koła i w pod koniec również Poznania, to rzeczywistość balansująca na granicy jawy i snu. Realizm magiczny miesza się z naturalizmem i wyolbrzymioną brzydotą oraz nostalgicznymi, wręcz poetyckimi opisami, które nie pozostawiając czytelnikowi złudzeń, co do intencji bohaterów. Część postaci z Dygotu przynajmniej jedną nogą tkwi w świecie ludowych ballad, wierzeń i guseł, przywołując dalekie echa różnych tekstów literackich. Przyznam, że tak skonstruowana fabuła wciągnęła mnie nieomal natychmiast, zmuszając do zachłannego pochłaniania kolejnych rozdziałów. Swoboda, z jaką autor przemierza różne obszary literackie, jest imponująca. Jego bohaterowie, choć pokiereszowani psychicznie i fizycznie, uwikłani w konwenanse, budzą jednocześnie sympatię i litość, szczególnie kiedy czytelnik uświadamia sobie, że w niektórych z nich może zobaczyć cząstkę siebie samego. 

Dygot Jakuba Małeckiego to mocna, wciągająca i intrygująca lektura. Być może nie dla każdego czytelnika. Na pewno jednak dla takiego, który nie boi się wejść do świata jednocześnie odległego i niepokojąco bliskiego. Na mnie książka zrobiła duże wrażenie. Jest jedną z tych pozycji, które na długo zostają w pamięci.

Nowalijki oceniają: 6/6



10 komentarzy:

  1. Czytam recenzję z coraz większym zainteresowaniem, aż natrafiłam na "realizm magiczny", którego nie lubię. Mimo to przeczytam w niedalekiej przyszłości, choćby ze względu na lubiany przeze mnie motyw polskiej prowincji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tego realizmu magicznego nie ma aż tak wiele, choć na początku dominuje. Myślę, że warto po nią sięgnąć, bo autor naprawdę daje radę :)

      Usuń
  2. Gdzieś trafiłam na tę książkę, poznaję po okładce. Przypomniałeś mi, więc raczej przeczytam. Tym bardziej, że pojawiła się tak wysoka ocena. :)

    Erna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mnie książka bardzo zaciekawiła, choć trochę się jej bałem - wiesz, jak jest z różnymi hitami. Ta mi sprawiła sporo przyjemności.

      Usuń
  3. Też czytałam już kilka pochlebnych recenzji i jeszcze ta Twoja :) czyli i ja muszę "Dygot" przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) No to chyba nie masz wyjścia. Ja na początku miałem pewne obiekcje, ale szybko ustąpiły ... Miłej lektury!

      Usuń
  4. Znowu entuzjastyczna recenzja - masz szczęście do lektur ;) Mnie też "Dygot" bardzo przypadł do gustu, Małecki świetnie sobie poradził. Jestem ciekawa, co też jeszcze nam pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję Olu, fakt, ostatnio dobrze trafiam, bo starannie wybiera (no prawie). Też będę wyczekiwał nowej powieści Małeckiego.

      Usuń
  5. Jestem ciekawa, jak została przedstawiona zmieniająca się przez ten czas rzeczywistość, jak bardzo różni się ta z końca książki od tej z początku, Chętnie przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A da się zobaczyć różnicę, choć końcówka nawiązuje do początku, ciekawe ujęcie tematu:)

      Usuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki