czwartek, 29 października 2015

"Kasacja" Remigiusz Mróz

Informacje o książce

autor: Remigiusz Mróz
tytuł: Kasacja

liczba stron: 494
wydawnictwo: Czwarta Strona
miejsce i rok wydania: Poznań 2015

książka: zakup własny








Sięgając po książkę Remigiusza Mroza czytelnik naraża się na zarwanie nocy, zawalenie ważnych spraw w ciągu dnia oraz na pewne przegapienie swojego przystanku (jeśli czyta w komunikacji miejskiej). Z pewnością też wystawia układ nerwowy na naprawdę mocne wstrząsy czytelniczo - emocjonalne, z drżeniem przekładając kolejne kartki powieści ... 

Kasacja to pierwszy tom cyklu kryminalno - prawniczego z parą adwokatów,  którzy z racji płci, różnego doświadczenia zawodowego, czy  bardzo odmiennych poglądów tworzą istną mieszankę wybuchową. O bohaterach jeszcze napiszę. 

Fabuła skoncentrowana jest wokół Piotra Langera, syna bogatego biznesmena. Langer Jr zostaje oskarżony o brutalne morderstwo, a ponieważ dziesięć dni przebywał w mieszkaniu ze zwłokami, automatycznie stał się jedynym oskarżonym. W wyniku splotu różnych sytuacji i nacisków szybko zapada wyrok. Obrońcą mordercy zostaje Joanna Chyłka, adwokatka w kancelarii adwokackiej Żelazny & McVay. Do pomocy dostaje młodego aplikanta Kordiana Oryńskiego. Kiedy wynik procesu nie jest po ich myśli, postanawiają drążyć temat, narażając się na śmiertelne niebezpieczeństwo. Tak mniej więcej wygląda zarys fabuły ... początku powieści, bowiem bardzo szybko akcja skręca o sto osiemdziesiąt stopni i najciekawsze, najlepsze i jednocześnie mrożące krew w żyłach dopiero się wydarzy. A wydarzy się sporo. 

Niewątpliwym atutem powieści jest para prawników Joanna Chyłka oraz Kordian Oryński, nazywany przez Chyłkę Zordonem. Dzieli ich właściwie wszystko: ona jest szanowaną prawniczką z pozycją w dużej korporacji, on świeżakiem po studiach, zaczyna aplikację w tej samej firmie. Ona to rycząca czterdziestka słuchająca metalu, on młody chłopak bez samochodu i z wynajmowanym skromnym mieszkaniem. Mimo tych różnic, a może właśnie dzięki nim, między bohaterami zaiskrzyło od pierwszego momentu. Jest między nimi ten fajny rodzaj chemii, który powoduje, że czytelnik z niekłamaną przyjemnością czyta ich słowne utarczki. Podoba mi się, że Zordon nie daje sobie w kaszę dmuchać i szybko uczy się nie tylko skomplikowanych procedur prawniczych, poruszania się w korporacyjnym gąszczu, ale i - gdy trzeba - odgryza się swojej patronce w firmie. Mnie na wejście ujęła scena, w której Chyłka każe zabrać Oryńskiemu kupione w nieodżałowanej (przeze mnie) Coffeeheaven latte, mówiąc, aby wziął to swoje mleczko. Takich słownych żartów, połajanek, dialogowych pingpongów jest oczywiście więcej i to one, między innymi, nadają tym postaciom niewątpliwy pazur. Chyłka i Oryński to na pierwszy rzut oka przeciwieństwa, którym nigdy nie będzie po drodze, ale tym razem jakoś dało się połączyć ogień i wodę. Po przeczytaniu Kasacji wcale się nie dziwię, że w pewnych środowiskach to postaci kultowe. A Chyłka na pewno. Co więcej, myślę, że czytelnicy trzymają kciuki za powodzenie działań tego tandemu i pewnie trochę żal im Zordona, który wpadł w sidła wszechmocnej korporacji w szklanym wieżowcu. 

Warto zwrócić uwagę również na postać głównego oskarżonego - Piotra Langera. Wyraźnie widać, że to postać nietuzinkowa, skomplikowana i na wskroś przebiegła. Od Prologu można odnieść wrażenie, że coraz głębiej i głębiej wciąga w skomplikowaną intrygę ludzi wokół siebie, nawet tak zaprawionych w prawniczych bojach jak Joanna Chyłka. Autor stworzył postać mroczną, bardzo inteligentną, o motywach działa której właściwie nic nie wiemy. Czujemy się wodzeni za nos, ale długo nie potrafimy - podobnie zresztą jak para adwokatów - zrozumieć sposobu jego myślenia. Tak jak Chyłka i Zordon to para wprowadzająca pewną lekkość do powieści, tak Langer szybko weryfikuje takie odczucia u czytelnika. 

Przyznam, że thrillery prawnicze (bo takim gatunkiem jest chyba Kasacja) to nie do końca moja bajka. Skomplikowane sądowe procedury i równie trudne do zapamiętania słownictwo specjalistyczne skutecznie zniechęcały mnie do lektury kolejnych książek choćby Michaela Crichtona. Na szczęście Remigiusz Mróz ma z pewnością świadomość, że nie wszyscy jego czytelnicy to prawnicy, więc specjalistyczne słownictwo i opis rozpraw są tak napisane, aby dało się je zrozumieć, szczególnie, że są nieodzowną częścią skomplikowanej fabuły. Dzięki temu powieść czyta się bez potrzeby zaglądania do fachowego słownika i nie traci się przyjemności ze śledzenia zagmatwanego ciągu przyczynowo - skutkowego. A fabuła, jak to u Mroza, to istna karuzela wydarzeń, które rozpędzają się, przyspieszają, aby ostatecznie ostro wyhamować, pozostawiając czytelnika w niezłym szoku. Niewątpliwy atutem Kasacji jest jej aktualność i mocne osadzenie w polskich realiach. Nasi bohaterowie funkcjonują w bliskim sąsiedztwie polityków i wydarzeń, które jeszcze niedawno były na  żółtym pasku telewizji informacyjnych. Warszawa zaś jest miastem realnym, choć z wiadomych powodów trochę pocztówkowym, ale z drugiej strony to nie ona jest bohaterką książki, tylko mieszkający tam ludzie.



Wybierając Kasację Remigiusza Mroza jako lekturę na jesienny wieczór, należy zarezerwować sobie sporo czasu. I nie mam tu na myśli objętość powieści  ale fakt, że świetnie skrojona fabuła nie pozwoli szybko oderwać się od lektury. Nieomal natychmiast wpadamy w sam środek przerażających, ale i wciągających wydarzeń z udziałem bohaterów, których nie da się nie polubić. Autor przyzwyczaił już czytelników, że nie mogą być oni pewni tego, co czytają, bo kilka stron dalej wszystkie teorie padają z dużym hukiem. Mróz wywodzi nas w pole, sprowadza na manowce i widać, że ma z tego dużo pisarskiej radości. A czytelnicy, którzy kupują taką formę prowadzenia wydarzeń i dynamiczną narrację  - mają tyle samo frajdy. 

Na koniec dodam, że po raz pierwszy cieszę się, że pierwszy tom serii przeczytałem z poślizgiem, ponieważ właściwie zaraz mogę zabrać się za czytanie kontynuacji, czyli Zaginięcia.

Nowalijki oceniają: 6/6

13 komentarzy:

  1. Hahaha! Dokładnie, zaraz możesz zabrać się za "Zaginięcie" :) Jeszcze lepsze od "Kasacji" (tak, to możliwe!). Ja teraz kończę drugą część przygód Chyłki i Zordona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się wierzyć nie chce ... że może być lepiej. Postanowiłem jednak dawkować sobie przyjemności i lada moment czytam " Idź, postaw wartownika" bo też bardzo mnie ciekawi! Pozdrawiam Cię serdecznie! -:)

      Usuń
  2. :) Dziękuję, również za zaproszenie!

    OdpowiedzUsuń
  3. W pełni popieram opinię :D Zaginięcie jest jeszcze lepsze, więc polecam zaopatrzyć się w coś równie mocnego :D W połowie książki byłam na skraju: Zaginięcie miało nie zostać doczytane. Ale to Mróz - nie odpuściłam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. :) Dziękuję. Teraz robię sobie przerwę na "Idz, postaw wartownika" i "Utopce" , ale "Zaginięcie" zaraz potem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja czekam na opinię Zaginięcia i odpowiedź na pytanie, co Nowalijki czuły podczas czytania strony 243 :D

      Usuń
    2. :) Będzie, nawet nie próbuję teraz zaglądać :)

      Usuń
  5. Również czytałam Kasację, dosyć dawno temu ;) To od tej książki nabrałam apetytu na powieści R. Mroza :) Ciekawa jestem jak ocenisz Ekspozycję, bo widzę, że Kasację postawiłeś bardzo wysoko :) Ja tymczasem nabyłam "Zaginięcie" i mam nadzieję niebawem zatopić się w tej lekturze :) I Tobie życzę ekscytującej lektury Zaginięcia, czekam na Twoją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ekspozycję recenzowałem zaraz po premierze w sierpniu. Bardzo mi się spodobała, stąd zainteresowanie innymi pozycjami Remigiusza Mroza. Dziękuję i pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  6. Ta książka zapoczątkowała u mnie mrozomanię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja zacząłem od Ekspozycji, a lada moment przeczytam Zaginięcie. A na razie czekam na Utopce :)

      Usuń
  7. Czytam, czytam i nie mogę przestać ;) już od dawna żadna książka mnie tak nie wciągnęła ;) coś czuję, że muszę znaleźć wolne miejsca na kolejne ksiaźki Remigiusza w domowej bibliotece......btw - recenzja jak zwykle świetna :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki