wtorek, 28 lipca 2015

Peter Kerr "Incydent w Dirleton"


autor: Peter Kerr

tytuł: "Incydent w Dirleton"

tłumaczenie: Jarosław Włodarczyk

wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

seria wydawnicza: "Bob Burns na tropie"

miejsce i rok wydania: Wrocław 2015

liczba stron: 264


Kiedy na oddziale geriatrycznym szpitala w Dirleton doszło do morderstwa, nikt nie przypuszczał, że sprawa okaże się aż tak skomplikowana. Ekscentryczna Bertie McGregor zginęła od uderzenia w tył głowy, a jej kot został otruty. Co ciekawe, zwierzę dziedziczyło cały majątek po swojej pani. Miejscowa policja szybko wytypowała zabójcę i jeszcze szybciej uznała, że sprawę można zamknąć. I pewnie mieszkańcy Dirleton zapomnieliby o tym przykrym wydarzeniu, gdyby nie ambitny sierżant Bob Burns. Detektyw powraca w rodzinne strony z Edynburga i postanawia prowadzić śledztwo na własną rękę, wbrew woli przełożonego. Do pomocy dostaje młodego posterunkowego Andy'ego Greena, a z własnej woli współpracuje z nimi doktor Julie Bryson, która przypadał do gustu rozwiedzionemu Burnsowi. Razem wyjeżdżają nawet na Majorkę, gdzie prowadzą ich tropy prowadzonego dochodzenia. Ostatecznie, czego należało się spodziewać, udaje im się rozwikłać zagadkę morderstwa i ujawnić prawdziwy powód niechęci przełożonego do tej sprawy.

Opis książki brzmi dość zachęcająco, ale ja jestem nią mocno rozczarowany. Motyw śledztwa jest nawet interesujący, ale powieść  mogłaby być mniej przegadana. W toku fabuły pojawia się wiele wątków pobocznych, w zamiarze autora dowcipnych, które nadmiernie obciążają tekst. Wadą są również tyrady bohaterów, które nie wnoszą wiele nowego do akcji. Nie mogę odmówić autorowi (pewnego) poczucia humoru i umiejętności wprowadzania zaskakujących zwrotów akcji, ale dla mnie to za mało. Być może jednak nadajemy na różnych falach. Szkoda, bo liczyłem na dłuższą znajomość z Bobem i jego współpracownikami.



"Incydent w Dirleton" to pierwszy tom nowej serii detektywistycznej (kolejna część będzie miała premierę już w sierpniu), która łączy w sobie wątki sensacyjne i humorystyczne. Fabuła pierwszego tomu nie jest zbytnio odkrywcza, ale może spodobać się czytelnikom szukającym lżejszej fabuły, w której bohaterów, wydarzenia i ... morderstwa autor traktuje z lekkim przymrużeniem oka. Jak dla mnie, to oko przymrużone jest za bardzo. Lektura w sam raz na wakacyjny urlop - do przeczytania i zapomnienia.

Nowalijki oceniają: 3/6



4 komentarze:

  1. Tak naprawdę nigdy nie słyszałam o tej książce i zdaje się być bardzo ciekawa. I chociaż Twoja ocena nie jest wysoka, mnie zachęciła, ponieważ lubię czasami sięgnąć po coś co nie wymaga wielkiego zaangażowania. Nie jest to tak jak w wypadku "Motylka" - muszę kupić, ale jeśli wpadnie w moje ręce, to na pewno się zapoznam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Pewnie, każdy lubi to, co mu się podoba. Ja byłem zaciekawiony, ale się rozczarowałem. Bardzo chętnie poznam Twoją opinię na jej temat. Pozdrawiam Cię serdecznie! :)

      Usuń
  2. Ale grafika na okładce super. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) A to prawda ... oceniłem (pozytywnie - przy zakupie) książkę po okładce, ale niestety, niestety ... :)

      Usuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki