wtorek, 14 lipca 2015


Kindle Paperwhite II 


    Po trzech latach zamieniłem Kindle Classic 4 na nowszą wersję, czyli Paperwhite II.

     Nowa edycja czytnika (a właściwie już stara - od kilku dni jest już w sprzedaży KPW III) ma dwie ogromne zalety  - ekran i jeszcze raz ekran. A dokładniej dotyk i podświetlenie. Obie funkcje są bardzo przydatne, a dla użytkowna wcześniejszych wersji czytnika stanowią wyraźny "skok cywilizacyjny". Elektroniczne czytanie nigdy nie było przyjemniejsze: możliwość zmiany wielkości i kroju czcionki, regulacja nasycenia jasności ekranu oraz bardzo dobrze działający panel dotykowy powodują, że wygoda  lektury na czytniku jest bardzo duża. Oczywiście Kindle nie zastąpi prawdziwej książki i z tym nie ma co dyskutować, może jednak stać się poręczną (dosłownie)  alternatywą dla każdego miłośnika książek. 

     Sprzęt ma bardzo dużą pojemność, baterię, którą ładuje się raz na 4 tygodnie oraz intuicyjne (wciąż nie po polsku) oprogramowanie, które odsyła do wbudowanych słowników i ... polskiej wersji Wikipedii, co czasem ułatwia lekturę. Oczywiście, aby skorzystać z tych funkcji oraz np. synchronizacji Kindla z innymi urządzeniami (tablet, telefon komórkowy) potrzebne jest połączenie wifi lub 3G.

     Warty zwrócić również uwagę na niewielką wagę, estetykę wykonania, przyjemną dla oka, ciepłą barwę ekranu oraz jego lekko chropowatą fakturę, która niektórym czytelnikom będzie kojarzyć się z kartką papieru. Jeśli do swojego Kindla dokupicie dedykowaną mu okładkę, to przy otwieraniu czytnik wybudzi się na ostatnio czytanej stronie - mała rzecz a cieszy i  jaka jest przydatna.




     Jestem miłośnikiem i zwolennikiem książek tradycyjnych, ale przyzwyczaiłem się już do nowej formy czytania. Sporo książek kupuję wersji elektronicznej, szczególnie kryminałów i popularnej beletrystyki, czyli takich pozycji, których nie muszę mieć na półce (a tu nigdy nie ma wystarczającej ilości miejsca). Czytnika wygodniej używać w tramwaju czy pociągu, a i w domu zdarza mi się nierzadko spędzić wieczór z lekturą na Kindlu. Zatem, warto spróbować!


Nowalijki oceniają: 5/6

6 komentarzy:

  1. Z pewnością to fajne i pomocne dla czytających urządzenie, ale ja ciągle go nie posiadam i póki co nawet nie mam zakupu w planach. Co będzie kiedyś, czas pokaże... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko! Serdecznie dzięki za pierwszy, historyczny komentarz! A co do kindla - długo się wzbraniałem, ale ebooki w promocyjnych cenach skusiły mnie do zakupu i ... choć nadal nie jestem przekonany na 100%, to jednak wciąż używam.

      Usuń
  2. kindle to nadal moje marzenie, ale jak postawię dom to w nagrodę sobie kupię ;) a co!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) No to trzymam kciuki za obie inwestycje!

      Usuń
  3. Uwielbiam mojego Kindle'a, chociaż i tak częściej sięgam po tradycyjne książki niż ebooki.
    Swoją drogą, ostatnio złapałam się na tym, że po lekturze dosyć solidnego objętościowo "Kamienia księżycowego" na Kindle'u, gdy wwzięłam się za książkę papierową, próbowałam zmienniać strony klikaniem w papier ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusi mnie zakup tego cuda, ale do końca nie przekonuje. W moim mieszkaniu miejsce na książki zapełnia się w zastraszającym tempie i chyba w końcu kupię ten czytnik - właśnie na książki, których nie muszę mieć w wersji tradycyjnej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki